Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sobotnim (17.06) popołudniowym spacerze obywatelskiego nieposłuszeństwa po Puszczy Białowieskiej – mimo deszczu i chłodu – wzięli udział jej miłośnicy z całej Polski, w tym także duża grupa mieszkańców puszczańskich gmin. Tym razem to był spacer z przyrodnikiem, dziennikarzem „Wyborczej” Adamem Wajrakiem – w jednej z części Puszczy, którą Lasy Państwowe zamknęły dla turystów i mieszkańców. Spacer rozpoczął się pod leśniczówką we wsi Czerlonka. Tym razem spacerowiczom nie towarzyszyła ani straż leśna, ani policja. Nikogo nie legitymowano, nie straszono mandatami.

Puszcza dla naszych dzieci

Około 800 osób przeszło trasę prowadzącą przez zamkniętą część Puszczy do wielkiego zrębu, na którym Adam Wajrak i prof. Rafał Kowalczyk wygłosili krótkie wykłady o Puszczy i o tym, co się w niej dzieje. Słuchały ich osoby z wielu oddalonych miast: Krakowa, Poznania czy Warszawy. Niektórzy dotarli autostopem, wielu na doczepkę, korzystając z facebookowych ofert podwózki. Wszystkich połączyła niezgoda na trwającą w Puszczy masową wycinkę.

Wszyscy apelowali też o objęcie całej Puszczy Białowieskiej ochroną parku narodowego. W ponadgodzinnym spacerze brali udział młodzi i starsi. Wiele osób przyjechało z dziećmi, które podążały przez las w wózkach, większość z nich maszerowała, w tym kilkoro na czele pochodu z kolorowym transparentem z własnoręcznie wyrysowanymi zwierzakami i drzewami oraz hasłem: „Puszcza dla naszych dzieci”. Na pytanie o namalowanego na nim zwierzaka jedna z dziewczynek trzymająca transparent odpowiadała z przejęciem:

– To koń z rogami, czyli jeleń.

Jedno z dzieci trzymało malutki transparent z kolorowymi literami: „To nie kornik, Szyszko szkodnik”.

Spacer po Puszczy Białowieskiej z Adamem WajrakiemSpacer po Puszczy Białowieskiej z Adamem Wajrakiem Fot. Rafał Wojczal/Greenpeace

Czynią obywateli poddanymi

Na plecach niektórych maszerujących powiewały doczepione niewielkie transparenty: „Turyści przeciw wycince” czy „Kocham puszczę”. Wśród transparentów widniały wezwania: „My, miejscowi, domagamy się cofnięcia zakazu wstępu do puszczy i zaprzestania wycinki”, „Stop wycince”, „Puszcza to nie plantacja”, „Dlaczego wycinamy ostatni taki las w Europie?”, „Wolna puszcza”. Wielu telefonami i aparatami dokumentowało stan, w jakim znajduje się Puszcza, aby podzielić się zdjęciami ze znajomymi w kraju i na świecie. Co rusz w tłumie pobrzmiewał angielski. Stąpano po korze świerkowej pozostawionej po wyciętych drzewach (w ramach rzekomej walki powinna być wywożona). Poruszano się odważnie korowodem ochranianym przez aktywistów.

Przed wymarszem Adam Wajrak zwracał się do spacerowiczów ukrywających się pod parasolami i kapturami przed deszczem:

– To ludzie chcą tę Puszczę zniszczyć, chcą ją zamienić w zwykły las. To nie kornik jest zagrożeniem, nie kornik wywozi stąd wielkie kłody do tartaku albo wrzuca je do węglowych pieców. Ci ludzie [odpowiedzialni za wycinkę] często mówią: "Czyńmy sobie ziemię poddaną". To zdanie doprowadziło naszą planetę do wielu katastrof, ale myślę, że teraz je odkurzyli także po to, żeby nie niszczyć tyko i wyłącznie przyrody, bo przyroda sobie poradzi z nimi, ale żeby uczynić sobie społeczeństwo poddane. Chcą zamienić wolnych obywateli w poddanych. Jesteśmy tu też dlatego, że coraz więcej naszych przyjaciół w Puszczy Białowieskiej żyje z turystyki, z tego, że ta puszcza nie jest cięta. Ten zakaz uderza w nich najbardziej.

Ostania wyspa pierwotnej Europy

Po drodze spacerowicze mijali tabliczkę z zakazem wstępu do Puszczy ze względu – jak głosi – na bezpieczeństwo pożarowe i w związku z upadającymi drzewami.

– Ten zakaz to jest objaw urzędniczej arogancji – tłumaczył Adam Wajrak i dodawał, nawiązując o miejsca – celu spaceru: – Ten fragmentu Puszczy nie różni się od innych jej fragmentów. Jest tylko jedna różnica: to olbrzymi, paskudny wrąb, który tym zakazem wejścia Lasy Państwowe i minister Szyszko chcą ukryć.

Dodał, co przyjęto oklaskami:

– Za dwa lata wygramy Puszczę. Wygramy Puszczę dla lokalnej społeczności, dla Polski, dla Europy, dla świata. Będziemy mogli się cieszyć dziką, niezniszczoną, zapuszczającą się Puszczą.

Spacer po Puszczy Białowieskiej z Adamem WajrakiemSpacer po Puszczy Białowieskiej z Adamem Wajrakiem Fot. Rafał Wojczal/Greenpeace

Na wyrębie pod ogromną ścianą ciętych bel drzewa prof. Kowalczyk wyjaśniał:

– Te obumarłe drzewa tworzą pewną mozaikę, która jest niezbędna dla wielu gatunków, Dzięki tym fazom, które Puszcza przechodzi i trwa przez 12 tysięcy lat, egzystują w niej gatunki, których już dawno nie ma w Europie. Są tutaj dzięki jej pierwotności i dzięki martwemu drewnu. Procesy naturalne, jakie tu zachodzą, to był jeden z argumentów, dlaczego tutaj powołano obszar światowego dziedzictwa, rozszerzonego w 2014 r. na obszar całej Puszczy. UNESCO doceniło to, że jest to las unikatowy. To jest ostatnia wyspa pierwotnej przyrody.

Spacer dla Puszczy z Adamem Wajrakiem był jednym z wydarzeń trwającego od czwartku Weekendu dla Puszczy zorganizowanego przez lokalną społeczność i aktywistów. W jego trakcie do niedzieli w Białowieży i okolicach trwają spacery przyrodnicze, spotkania i wykłady. W sobotę wieczorem odbędzie się w białowieskim skansenie koncert Stanisława Soyki – zdecydowanego przeciwnika wycinki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.