Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– To zwycięstwo sprawiedliwości i prawdziwej demokracji, która pozwala na mówienie tego, co się uważa – skomentował po wyjściu z sali sądowej Kamil Sienicki (zgadza się na podawanie danych), który jako jedyny z obwinionych był obecny na ogłoszeniu wyroku.

Happening i oburzenie

Legendarny przywódca „Solidarności” Lech Wałęsa odwiedził Białystok 20 września 2016 roku w ramach cyklu debat „Porozmawiajmy o Polsce”.

Spotkał się z białostoczanami w sali hotelu Gołębiewski, a spotkanie zorganizowały Komitet Obrony Demokracji i „Gazeta Wyborcza". Przyszło blisko 500 osób, które w większości rejestrowały się wcześniej drogą mailową.

Był taki czas, kiedy wszystko pięknie nam wychodziło. Wałęsa w Białymstoku

Gdy prezydent wszedł na salę i zaczął przemówienie, wstała grupa działaczy Młodzieży Wszechpolskiej i wyciągnęła maski z twarzą Bolka z dobranocki „Bolek i Lolek”. Młodzi ludzie jedną ręką przyłożyli je do twarzy, w drugiej trzymali kartonowe teczki „tajnego współpracownika” – podnieśli je. Doszło do zamieszania, wzmógł się harmider. Dało się słyszeć okrzyki, publiczność z sali skandowała: „Lech Wałęsa!", a pod adresem grupy w maskach: „Wyprowadzić!".

Wszechpolacy wyszli w asyście straży porządkowej KOD, mniej więcej w połowie sali przejęła ich policja.

Spotkanie z Lechem Wałęsą w Białymstoku Spotkanie z Lechem Wałęsą w Białymstoku  MARCIN ONUFRYJUK

Świadkowie w procesie zeznawali, że słyszeli także okrzyki, np. „Bolek” ze strony wszechpolaków, ale nikt nie potrafił wskazać, która osoba co dokładnie skandowała. Byli natomiast pewni, że okrzyki te były na tyle głośne, że zakłóciły spotkanie – prowadzący je przerwał rozmowę z gościem.

Prawo do wyrażania poglądów

Reakcja osób, które przyszły posłuchać Lecha Wałęsy, była gwałtowna. Na głowie jednego z młodzieńców w maskach wylądowała parasolka, ludzie pokrzykiwali: „Do PiS-u!”, poszturchiwali wyprowadzanych.

I takie zachowanie podkreśliła w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego sędzia Grażyna Dorota Redos-Kryńska. Określiła je jako „wrogie” i powiedziała, że to ono wpłynęło na zakłócenie spotkania. Przeciwstawiała mu zachowanie obwinionych, którzy dobrowolnie opuszczali salę, nie stawiając oporu. Sędzia skupiła się na wznoszeniu okrzyków, co miałoby być głównym punktem zarzucanego wykroczenia. I uznała, że nie ma wystarczających dowodów, by stwierdzić, że to obwinieni je wznosili – czy wszyscy, czy tylko niektórzy? Odpowiedzialność ponosi ten, kto krzykiem, hałasem bądź innym wybrykiem zakłóca porządek publiczny. Sędzia za taki wybryk nie uznała założenia masek i podniesienia teczek.

Lech Wałęsa spotkał się z mieszkańcami Białegostoku. Spotkanie usiłowała zakłócić Młodzież WszechpolskaLech Wałęsa spotkał się z mieszkańcami Białegostoku. Spotkanie usiłowała zakłócić Młodzież Wszechpolska MARCIN ONUFRYJUK

– Było to wyrażenie własnego poglądu, do którego obwinieni mieli prawo – powiedziała sędzia Redos-Kryńska, dodając, że „takie są wymogi pluralizmu, otwartości i tolerancji, bez których nie ma społeczeństwa demokratycznego”.

Michnik: Jeśli władza nakłania nas do robienia świństwa, trzeba mówić: nie

Dokładnie taka była linia obrony obwinionych, wśród których był Marcin Zabłudowski (zgadza się na podanie danych), prezes podlaskiego okręgu Młodzieży Wszechpolskiej, zatrudniony w biurze poselskim Adama Andruszkiewicza. A także jedna kobieta – studentka Politechniki Białostockiej. Konsekwentnie nie przyznawali się do winy, twierdząc, że chcieli tylko zamanifestować swoje poglądy i sprowokować do dyskusji o przeszłości Lecha Wałęsy.

Wyrok jest nieprawomocny.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.