Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z inicjatywy dyrekcji Lasów Państwowych pomnik sanitariuszki Danuty Siedzikówny „Inki” stanął w niedzielę (11.06) w miejscowości Gruszki (Nadleśnictwo Browsk; nieopodal Narewki na Białostocczyźnie), w pobliżu wsi w której się urodziła. Zaprojektował go Marek Maślaniec z Krakowa. Natomiast projektantem cokołu pod pomnik, otoczenia pomnika i opiekunem artystycznym jest prof. Andrzej Strumiłło. Pomnik został odsłonięty z zachowaniem ceremoniału wojskowego. Uroczystego odsłonięcia dokonali m.in. metropolia białostocki, abp Tadeusz Wojda (była to pierwsza uroczystość, w której wziął udział po tym jak poprzedniego dnia objął przewodniczenie archidiecezją białostocką) i minister środowiska Jan Szyszko.

Danuśka z Guszczewiny. Miejscowi mówią o "Ince"

Meldunek Macierewiczowi

Odsłonięcie pomnika było także okazją o wystąpień propagandowych. Jako gospodarz – Konrad Tomaszewski, dyrektor generalny Lasów Państwowych mówił:

– Lasy Państwowe to szczególne przedsiębiorstwo państwowe, bo ma do wypełnienia niezwykłą misję, którą wyceniamy na półtora miliarda złotych rocznie. Świadczeń na rzecz wspomagania administracji publicznej tak w sferze imperium jak i dominium. Oczywiście to państwowe gospodarstwo leśne, liczące ponad 90 lat, przechodziło różne koleje losu, ale cały czas tkwi w podobnej formie organizacyjno – prawnej doskonale dostosowanej do tej misji. Misji publicznej, oczywiście łączącej się z podstawowym obowiązkiem Lasów Państwowych jakim jest wzruszanie trenów niezurbanizowanych poprzez dostarczanie surowca drzewnego dla dziesięciu tysięcy punktów przerobu drewna rozsianych na całym terytorium kraju.

Podkreślał:

– Ten przedsiębiorca nieustannie doskonali swoje funkcjonowanie. Gdy przygotowywaliśmy się do tej uroczystości słyszałem zachętę ministra obrony narodowej, aby włączyć się w urzeczywistnianie koncepcji budowy strzelnic. Melduję panu ministrowi obrony narodowej: od czterech dni działa centrum strzelectwa, które będzie ogarniało swoimi świadczeniami praktycznie całe terytorium kraju i adresujemy to świadczenie także do obrony narodowej. Będzie to najbardziej nowoczesne takie centrum.

Z inicjatywy dyrekcji Lasów Państwowych pomnik sanitariuszki Danuty Siedzikówny 'Inki' stanął w niedzielę w miejscowości Gruszki (Nadleśnictwo Browsk; nieopodal Narewki na Białostocczyźnie)Z inicjatywy dyrekcji Lasów Państwowych pomnik sanitariuszki Danuty Siedzikówny 'Inki' stanął w niedzielę w miejscowości Gruszki (Nadleśnictwo Browsk; nieopodal Narewki na Białostocczyźnie) Fot. Agnieszka Sadowska

Punkty gwiaździste

Przedstawicielom samorządu powiatu hajnowskiego dyrektor Tomaszewski – jak to znowu określił – meldował:

– Wczoraj podpisaliśmy rozporządzenie dotyczące wspomagania przez Lasy Państwowe budowę dróg lokalnych.

Zapowiedział, że wszystkie inwestycje drogowe rozpoczęte na terenie gmin Puszczy Białowieskiej będą wspomagane.

– Około 80 mln zł będziemy wydatkować na budowę dróg – informował.

Jak twierdził, jednym z większych przedsięwzięć rozwojowych, które realizują Lasy Państwowe jest „koncepcja wielkiego szlaku”. Wyjaśniał:

– Ma upamiętnić i historię, i martyrologię – w ramach historii – męczeństwa Polaków w tym leśników, ale ten wielki szlak będzie połączony nie tylko z turystką krajową: krajoznawczo-historyczną, ale wszelką inną, łącznie z rehabilitacją. Punktem gwiaździstym tego szlaku będzie także Wielki Szaniec, gdzie do niedawna było za dużo chwalby okupanta, a za mało pokazywanej martyrologii narodu polskiego. Nie zapominamy także o Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Niedługo podpiszemy umowę z dyrektorem tego muzeum, w którym będziemy mieli swoją izbę upamiętniającą. Będziemy kręcić film fabularyzowany o męczeństwie żołnierzy wyklętych, którzy generalnie przecież stacjonowali na trenach leśnych.

Za czerwoną linią. Ludzie bronią Puszczy Białowieskiej przed rzezią

Ekolodzy kierowani przez szatana

Dyrektor Tomaszewski zwracał się też do ministra środowiska i innych reprezentantów rządu:

– Chrońmy wspólnie to wielkie dziedzictwo jakim jest państwowe gospodarstwo leśne Lasy Państwowe. My z wrogami sami sobie damy radę. Najgorsi są tacy niezbyt dobrze nam życzący przyjaciele. Lasy Państwowe muszą trwać w tej formie organizacyjno-prawnej, jeśli mają wypełniać misję bezpieczeństwa terytorialnego kraju, jeśli ma wypełniać funkcje klimatyczne i w końcu olbrzymią funkcję różnorodności biologicznej. Bóg wie co czyni. Jeśli powołał szatana do życia, to tylko po to żeby mobilizować nas do działania. Jeżeli na niewłaściwe drogi skierował część ruchu ekocentrycznego, to tylko po to aby jeszcze bardziej nas mobilizować do prowadzenia trwale zrównoważonej gospodarki leśnej, która łączy funkcje produkcyjne z pozaprodukcyjnymi, która pozwala użytkować zasoby przyrody jednocześnie je chroniąc, jednocześnie kształtując różnorodność biologiczną.

Minister Szyszko wspominał o bohaterstwie żołnierzy wyklętych i ich postawach moralnych – jak podkreślał – godnych naśladowania. I dodawał:

– Lasy Państwowe są wzorem dla całego świata, dla jednoczącej się Europy pod względem koncepcji zrównoważonego rozwoju. Użytkujecie te zasoby przyrodnicze i służą one człowiekowi i są w coraz lepszym stanie. To typowy przykład zrównoważonego rozwoju albo zawołania: „czyńcie sobie ziemię poddaną”. Tę ziemię poddaną czyniono sobie również tu na trenie Puszczy Białowieskiej.

Z udziałem ONR i MW

Szef resortu środowiska kontynuował w tonie oskarżycielskim:

– Błędy, także polityczne [chodzi o rządy PO-PSL – red.], doprowadziły do tego, że zaczęły ginąć siedliska i gatunki, a także Polska zaczęła być postrzegana jako kraj, który nie potrafi użytkować zasobów przyrodniczych, który niszczy zasoby przyrodnicze.

W patriotycznym tonie przemawiali wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk i wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński, a wiceminister środowiska Andrzej Konieczny odczytał list od prezydenta Andrzeja Dudy. W uroczystości m.in. uczestniczyła rodzina „Inki”, jej współtowarzysze broni, przedstawiciele dowództwa sił zbrojnych, parlamentarzyści PiS.

Obecna była młodzież, która brała udział w końcu ubiegłego tygodnia w Ekologicznym Forum Młodzieży (pod patronatem ministra środowiska i biskupa zielonogórsko-gorzowskiego; wzięło w nim udział 450 młodych z całej Polski). W oczy rzucali się oenerowcy i wszechpolacy z organizacyjnymi szturmówkami.

Odsłonięcie pomnika poprzedził – jak to określono – program patriotyczny zorganizowany przez Lasy Państwowe, w tym koncert muzyczny zespołu „Panny Wyklęte” pod tytułem: „Inko Witaj w domu” oraz rozstrzygnięto ogólnopolski konkursu poetycki imienia właśnie Danuty Siedzikówny – „Inki”. Wcześniej także nowy metropolita białostocki odprawił uroczystą mszę.

Podczas uroczystości odsłonięcia pomnika nie zabrakło salwy honorowej. W apelu poległych wymieniono m.in. niektóre ofiary katastrofy smoleńskiej oraz Romualda Rajsa „Burego” i Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, których żołnierze obwiniani są o pacyfikację wsi i mord na prawosławnych, białoruskich mieszkańcach Białostocczyzny.

Z inicjatywy dyrekcji Lasów Państwowych pomnik sanitariuszki Danuty Siedzikówny 'Inki' stanął w niedzielę w miejscowości Gruszki (Nadleśnictwo Browsk; nieopodal Narewki na Białostocczyźnie)Z inicjatywy dyrekcji Lasów Państwowych pomnik sanitariuszki Danuty Siedzikówny 'Inki' stanął w niedzielę w miejscowości Gruszki (Nadleśnictwo Browsk; nieopodal Narewki na Białostocczyźnie) Fot. Agnieszka Sadowska

Zachowałam się jak trzeba

Danuta Siedzikówna urodziła się w 1928 r. w Guszczewinie (gmina Narewka). Jej ojciec był leśniczym, został wywieziony przez Sowietów do łagru 10 lutego 1940 r. Stamtąd przedostał się do nowo formowanej Armii Andersa. Zmarł w czerwcu 1943r. w. Teheranie. Matka, za współpracę z polskim podziemiem została aresztowana i w drugiej połowie września 1943 r. zamordowana przez gestapo w lesie pod Białymstokiem. Danuta Siedzikówna uczyła się w szkole powszechnej w Narewce, a podczas wojny w szkole sióstr salezjanek w Różanymstoku. Po zamordowaniu matki, razem z siostrą Wiesławą wstąpiła do AK (przysięgę złożyła w grudniu 1943 lub na początku 1944), gdzie odbyła szkolenie medyczne. Po przejściu frontu podjęła pracę kancelistki w hajnowskim nadleśnictwie. Wraz z innymi jego pracownikami nadleśnictwa w czerwcu 1945 r. aresztowana za współpracę z antykomunistycznym podziemiem przez grupę NKWD-UB. Została uwolniona z konwoju przez operujący na tym terenie patrol wileńskiej AK Stanisława Wołoncieja „Konusa” (podkomendnych „Łupaszki"), następnie jako sanitariuszka podjęła służbę w oddziale „Konusa", a potem w szwadronach por. Jana Mazura „Piasta” i por. Mariana Plucińskiego „Mścisława".

Przez krótki czas jej przełożonym był także por. Leon Beynar „Nowina” (Paweł Jasienica). Wówczas przybrała wówczas pseudonim „Inka". Wczesną wiosną 1946 r. nawiązała kontakt z ppor. Zdzisławem Badochą „Żelaznym", dowódcą jednego ze szwadronów „Łupaszki". Po śmierci „Żelaznego” – zabitego podczas obławy UB 28 czerwca 1946 – została wysłana po zaopatrzenie medyczne do Gdańska. Tam, rankiem 20 lipca 1946, w mieszkaniu przy ul. Wróblewskiego 7 we Wrzeszczu, w jednym z lokali kontaktowych V Brygady Wileńskiej została aresztowana i umieszczona w gdańskim więzieniu jako więzień specjalny.

W śledztwie była bita i poniżana. Mimo to odmówiła składania zeznań. Skazana na śmierć 3 sierpnia i zastrzelona. Według relacji przymusowego świadka egzekucji, ks. Mariana Prusaka, ostatnimi słowami „Inki” było: – Niech żyje Polska! Niech żyje „Łupaszko"! W grypsie z więzienia napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.