Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak informuje Greenpeace Polska, grupa naukowców – prof. Rafał Kowalczyk z Instytut Badań Ssaków Polskiej Akademii Nauk, prof. Wiesław Walankiewicz i prof. Dorota Czeszczewik z Instytutu Biologii Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach, prof. Tomasz Wesołowski z Pracowni Biologii Lasu Uniwersytetu Wrocławskiego – odpowiedziała na apel osób protestujących w miniony czwartek przeciw wycince Puszczy Białowieskiej i zgodziła się przeprowadzić wizję lokalną w Nadleśnictwie Hajnówka, w miejscach, gdzie w ostatnich dniach pracował ciężki sprzęt do masowej wycinki drzew.

Naukowcy mieli sprawdzić, czy prowadzone prace nie obejmują drzewostanów objętych ochroną, a także drzew martwych, w których od dawna nie ma kornika. Ekspertom towarzyszyli dziennikarze i przedstawiciele organizacji pozarządowych. Wszyscy zostali spisani przez Straż Leśną i wyproszeni z lasu.

Straż leśna nie dopuściła do wizji lokalnej naukowców w Puszczy BiałowieskiejStraż leśna nie dopuściła do wizji lokalnej naukowców w Puszczy Białowieskiej Fot. Grzegorz Broniatowski/Greenpeace

Lasy ukrywają

Po próbie przeprowadzenia monitoringu przez naukowców Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska stwierdził:

– Już na początku maja nadleśnictwa Hajnówka i Browsk przekroczyły średnie, roczne limity pozyskania drewna, a pozyskanie drewna w starodrzewach z wykorzystaniem potężnych maszyn nie ma nic wspólnego z ochroną przyrody czy walką z kornikiem, gdyż wywożone drzewa od dawna są pozbawione kory. To właśnie chcą ukryć leśnicy

Z kolei Katarzyna Jagiełło z Greenpeace zaznaczyła:

– Działanie Lasów Państwowych potwierdza tylko chęć ukrycia przed opinią publiczną dowodów na to, że wycinki prowadzone są w sposób niezgodny z przepisami polskimi i międzynarodowymi zobowiązaniami Polski. Uniemożliwienie przeprowadzenia ekspertyzy niezależnym naukowcom to skandal.

Straż leśna nie dopuściła do wizji lokalnej naukowców w Puszczy BiałowieskiejStraż leśna nie dopuściła do wizji lokalnej naukowców w Puszczy Białowieskiej Fot. Grzegorz Broniatowski/Greenpeace

Spór ekonomiczny

Prof. Walankiewicz podczas czwartkowego protestu tłumaczył „Wyborczej”, zapowiadając następnego dnia wizytę badawczą w puszczy:

– Jeden z głównych powodów tego sporu jest ekonomiczny. Przyrodnicy, ekolodzy – walcząc o puszczę – jednocześnie walczą o to żeby nie zniszczyć cennych siedlisk. Nie zniszczyć tych części lasu, gdzie można spotkać rzadkie gatunki dzięciołów, czy sóweczkę. To jest właśnie przyszłość ekonomiczna puszczy, a jednocześnie jest to też jej wartość przyrodnicza. Lasy Państwowe kilkadziesiąt mniej pieniędzy wyciągają wycinając i sprzedając stary las, niż przynosi turystyka przyrodnicza choćby w samej tyko Białowieży, gdzie rocznie przyjeżdża kilkadziesiąt tysięcy cudzoziemców, którzy bardzo chcą zobaczyć np. dzięcioła trójpalczastego żerującego na chorych, obumierających świerkach.

Dodał:

– Puszcza jest zbyt cenna żeby zamieniać ją na deski. Lasy Państwowe wykładają ogromne pieniądze aby utrzymać na terenie puszczy administrację, a nie mają z niej zysków. Może przekaz, który pójdzie w świat wymusi na Lasach Państwowych inny sposób myślenia o puszczy. Naszym celem jest przekonanie, że na puszczy można zarabiać w bardziej ekologiczny sposób i to będzie przyszłość ekonomiczna na zawsze.

Puszcza Białowieska, okolice Czerlonki, Zwały ściętych drzewPuszcza Białowieska, okolice Czerlonki, Zwały ściętych drzew Fot. Grzegorz Dąbrowski

Kornik to pretekst

Jak przypomina Marianna Hoszowska z Greenpeace Polska, minister Szyszko i część leśników tłumaczy trwające wyręby względami bezpieczeństwa i chęcią powstrzymania kornika atakującego świerki. Tymczasem Greenpeace i Dzika Polska od ponad roku pokazują dowody na to, że cięcia nie mają nic wspólnego z bezpieczeństwem turystów, a wywożone z lasu drzewa są bardzo często wolne od kornika. Wizja lokalna naukowców miała dać odpowiedź, w jakim stopniu proceder usuwania drzew w starych fragmentach lasu szkodzi chronionym i bardzo rzadkim gatunkom ptaków, owadów i roślin. Zgodnie z zasadami UNESCO oraz obszaru Natura2000 martwe świerki powinny zostać w Puszczy, jako jej integralna część.

– Jesteśmy w momencie, w którym naturalna, dzika Puszcza zamieniana jest w zwykła plantacje drewna: drzewostany ponadstuletnie są wycinane i wywożone pod pretekstem walki z kornikiem, a w ich miejscu za chwilę zostanie posadzony w rządkach las, jakich setki w całej Polsce – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.