Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po raz pierwszy aktywiści Greenpeace Polska i Fundacji Dzika Polska zaostrzyli protest w obronie Puszczy Białowieskiej 24 maja.

Maszyny się poddawały

Kilkanaście osób z organizacji ekologicznych wówczas otoczyło taśmą maszyny do wycinki (harvestera i forwardera) w okolicach Czerlonki (nieopodal Białowieży). Dwaj aktywiści za pomocą alpinistycznego sprzętu przykuli się do drzew na wysokości kilku metrów. Reszta rozwinęła transparenty z hasłami: „Puszcza to nie plantacja”, „Cała puszcza parkiem narodowym”, „Stop wycince!”. Silnik jednej z maszyn ucichł, w końcu odjechała. Druga pracowała do popołudnia.

Kilkanaście osób z organizacji ekologicznych otoczyło taśmą maszynę oraz kilka ocalałych drzew. Dwaj aktywiści przy pomocy alpinistycznego sprzętu przykuli się do drzew na wysokości kilku metrów. Reszta rozwinęła transparenty z hasłami: 'Puszcza to nie plantacja', 'Cała puszcza parkiem narodowym', 'Stop wycince!'Kilkanaście osób z organizacji ekologicznych otoczyło taśmą maszynę oraz kilka ocalałych drzew. Dwaj aktywiści przy pomocy alpinistycznego sprzętu przykuli się do drzew na wysokości kilku metrów. Reszta rozwinęła transparenty z hasłami: 'Puszcza to nie plantacja', 'Cała puszcza parkiem narodowym', 'Stop wycince!' Fot. Grzegorz Dąbrowski

Kolejną próbę zatrzymania wycinki drzew obrońcy przyrody podjęli rano 30 maja. Kilkanaście osób zablokowało maszyny na terenie nadleśnictwa Browsk. Ciężkie maszyny do wyrębu i załadunku drzew zostały przez aktywistów otoczone. Osiem osób przypięło się do harvestera. Po południu maszyny ostatecznie poddały się i zjechały z miejsca wyrębu.

Ekolodzy blokują wycinkę w Puszczy Białowieskiej

Czekając na naukowców

Dzisiaj rano na parkingu też w okolicach Czerlonki, gdzie zatrzymują się harvestery, aktywiści nie pozwolili im wyruszyć do pracy i zablokowali tym sposobem wycinkę puszczy jeszcze przed miejscem, do którego miały dotrzeć. Marianna Hoszowska z Greenpeace Polska tuż przed rozpoczęciem dzisiejszej akcji powiedziała „Wyborczej”:

– Tym razem nie tylko zablokujemy ciężki sprzęt, ale zaprosiliśmy do przyjazdu naukowców, aby zabezpieczyć dowody na to, co dokładnie jest wycinane. Chcemy, żeby sprawdzili, czy rzeczywiście jest tak, jak twierdzi ministerstwo środowiska, że dokonywana jest wycinka w związku z walką z kornikiem. Naszym zdaniem to informacja nieprawdziwa: wycinane są martwe świerki, w których kornika dawno już nie ma. Chcemy, żeby naukowcy nasze informacje mogli potwierdzić.

Na razie nie wiadomo, kiedy naukowcy dotrą na miejsce protestu. Dzisiaj rozpoczęta akcja może potrwać nawet trzy dni.

A kornik hula dalej

Jak pisze w komunikacie Greenpeeace Polska, zablokowane maszyny w ciągu ostatnich dni prowadziły wycinki w strefach ochronnych UNESCO, w których priorytetem powinna być ochrona naturalnych procesów. Tymczasem prowadzone prace leśne służyły między innymi usuwaniu martwych świerków, które według Komisji Europejskiej i ekspertów UNESCO powinny pozostać w puszczy dla zapewnienia ciągłości procesów naturalnych.

Naukowcy ze świata bronią Puszczy Białowieskiej. Ekolodzy zaostrzą protesty

– Dwa dni temu podczas spotkania z ludźmi kultury apelującymi o ochronę Puszczy Białowieskiej przedstawiciele Ministerstwa Środowiska zaprzeczyli, że wycinka obejmuje martwe drzewa, w których nie ma już korników. Tymczasem wyniki monitoringu puszczy prowadzone przez Dziką Polskę i Greenpeace jednoznacznie wskazują, że niemalże każdego dnia z puszczy wyjeżdżają do tartaków świerki pozbawione kory, których wycinka nie ogranicza rozprzestrzeniania się korników – mówi powiedział Adam Bohdan z Dzikiej Polski.

Nie możemy milczeć

Tymczasem obszar Natura 2000 Puszcza Białowieska został powołany dla ochrony m.in. najrzadszych gatunków sów i dzięciołów zależnych od martwych świerków. Dlatego powinny one pozostać w najstarszych częściach lasu.

– Przerywając pracę ciężkiego sprzętu, dajemy czas na zabezpieczenie materiału dowodowego, którym będziemy się posługiwać przed polskimi i zagranicznymi instytucjami badającymi legalność wyrębów. Liczymy, że osoby przyzwalające na niszczenie naszego dziedzictwa przyrodniczego będą pociągnięte do odpowiedzialności – ma nadzieję Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska.

Radni Białowieży niemal zgodnie przeciw zakazowi wstępu do puszczy

Uczestniczący w proteście Zenon Kruczyński, mieszkaniec Białowieży podkreśla:

– Nie zgadzam się na wyniszczanie marki turystycznej Puszczy Białowieskiej. Trwające wycinki to pozbawianie mieszkających tu ludzi źródła utrzymania, jakim jest turystyka. Nie możemy już dłużej milczeć.

Godz. 7.20. Aktywiści zapowiadają stanowczo: protest ma się zakończyć wizją lokalną naukowców.

Godz. 7.55. Protestuje ponad 20 aktywistów. Na miejscu protestu przybyło ośmiu funkcjonariuszy Straży Leśnej i czterech policjantów. Przyglądają się akcji. Fotografują aktywistów z banerami.

Adam Bohdan: - Generalnie jest spokój. Zamierzamy utrzymać ten obóz przynajmniej do jutra, a może dłużej, żeby zabezpieczyć materiał dowodowy, czyli drzewa, które na miejscu pracy okupowanego rzez nas harvestera i forwardera zostały wycięte, i czekamy na naukowców, którzy jeszcze dziś powinni przyjechać. Stwierdzą, czy obecna wycinka ma jakikolwiek związek z kornikiem drukarzem.

Godz. 8.20. W sumie 18 funkcjonariuszy Straży Leśnej i policja żądają usunięcia banerów i zaprzestana blokady w ciągu 10 minut. Inaczej – jak przestrzegają – banery „zostaną usunięte ze względu na brak zgody zarządcy”, czyli Lasów Państwowych. Funkcjonariusze legitymują i spisują uczestników protestu.

Tuż przed godz. 9 policja zapowiada, że niebawem będzie usuwać okupujących maszyny. Funkcjonariusze mówią:
- Zostaliśmy poproszeni o interwencję.
Jak można zrozumieć, poprosiła o nią dyrekcja Lasów Państwowych, zarządca miejsca postoju maszyn.

Godz. 9.55. Oblężenie trwa. Mimo zapowiedzi, policja na razie nie podjęła działań, aby blokujących usunąć. Na miejscu akcji jednak pojawia się coraz więcej policjantów i strażników leśnych. Przyszli miejscowi - zarówno ci, którzy wspierają ekologów, jak i ci im niechętni. Czekają, co się wydarzy.

Tuż po godz. 10 operatorzy maszyn włączyli silniki i wyszli z kabin. Aktywiści zastanawiają się: - Ciekawe czy chcą nas zamęczyć hałasem silników, czy spalinami?

Godz. 10.15. Przyjechała furgonetka z policjantami w czarnych mundurach.
- To chyba z prewencji? - zastanawiają się ekolodzy.

Godz. 10.40. Silniki maszyn wciąż pracują, choć tak długo w normalnych warunkach - zgodnie z prawem - nie powinny. Na przeciw maszyn - na platformach podwieszonych na dwóch kilkumetrowych trójnogach z metalu - aktywiści z banerami, na których widnieją hasła w obronie puszczy.
- Siłą nas stąd nie będzie łatwo przepędzić - mówi jeden z ekologów na dole.
Policjanci naradzają przez radiotelefon z przełożonymi co dalej.

Trzecia blokada wycinki Puszczy Białowieskiej. Policja pacyfikuje protestTrzecia blokada wycinki Puszczy Białowieskiej. Policja pacyfikuje protest Fundacja Dzika Polska

Godz. 11.10. Policjanci zaczęli wyciągać pojedynczo protestujących z grupy, która okupuje maszyny na siedząco. Adam Bohdan został skuty kajdankami i odprowadzony do radiowozu. Policja próbuje nieudolnie rozmontować trójnogi, na platformach których wciąż siedzą aktywiści z banerami.

Godz 11.40. Maszyny stoją z wyłączonymi silnikami. Wokół - nadal okupują ją ekolodzy. Trójnogi kordonem otoczyła straż leśna. Na miejsce przybył osobiście hajnowski nadleśniczy. Zagadywany przez aktywistów, nie chce z nimi rozmawiać.
- Z wami nie da się poważnie dyskutować - rzuca do jednego z nich.
Chętnie rozmawia o czymś z miejscowymi, postawnymi około trzydziestoletnimi mężczyznami - zwolennikami wycinki. Policja znowu próbuje rozkręcić konstrukcję - trójnogi.
- Przecież ona spadnie - przestrzega policjantów i strażników leśnych jedna z działaczek wskazując na ekolożkę siedzącą na platformie.

- Państwo polskie powinno gwarantować istnienie Puszczy Białowieskiej - mówi głośno jeden z okupujących maszyny.
- Nie można zubażać całego regionu, aby utrzymać wasze etaty - zwraca się do leśników starszy wiekiem ekolog z banerem "Save Białowieżą forest".
Godz. 11.50. Strażnicy ponownie próbują rozkręcać śruby w trójnogach. Stojący na dole wzywają policjantów:
- Panowie, zabrońcie im, przecież ci ludzi na górze spadną. To zagrożenie dla ich życia.

Zagrożenie zdrowia i życia

Podlaski Urząd Wojewódzki zaprasza na godz. 15 na konferencję prasową z udziałem wiceministra środowiska Andrzeja Koniecznego, szefów Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku i podlaskiej policji oraz wojewody podlaskiego. Ma być poświęcona... problemom z łosiem w Polsce północno-wschodniej.

Godz. 11.56. Greenpeace Polska wydaje komunikat:
"Na prośbę Lasów Państwowych policja rozpoczęła przed południem próbę siłowego usunięcia aktywistów Greenpeace, Dzikiej Polski oraz przedstawicieli lokalnej ludności blokujących ciężki sprzęt do wycinki Puszczy Białowieskiej. W interwencji brały udział również osoby postronne – operatorzy maszyn – nie przeszkoleni do tego typu działań. Stanowiło to bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia pokojowo protestujących aktywistów. Mimo siłowej interwencji policji część aktywistów pozostaje na miejscu i kontynuuje protest. Cały czas blokowana jest jedna z maszyn. Dwoje aktywistów protestuje na wysokości, są przypięci do trójnogów. Aktywiści protestują, by uniemożliwić niszczenie Puszczy i wywożenie dowodów nielegalnych wyrębów. Są gotowi kontynuować blokadę do czasu wizji lokalnej naukowców. Likwidacja blokady to kolejna próba ukrycia niszczących dla Puszczy działań Jana Szyszki i jego ludzi, działań niezgodnych z przepisami polskimi i unijnymi oraz naszymi międzynarodowymi zobowiązaniami. Jest to tym bardziej karygodne, że dzieje się to kilka dni po opublikowaniu przez UNESCO dokumentu, z którego wynika, że do Puszczy powinna udać się misja monitoringu kontrolnego, w celu sprawdzenia sytuacji z wycinkami".

Harvestery stoją po stronie śmierci

Godz. 12. 50. Blisko ósma godzina protestu. Trójnóg z Wiolą - aktywistką na górze - nadal stoi. Drugi został rozmontowany przez policję i straż. Wokół czekają bezczynnie uzbrojeni policjanci i strażnicy leśni. Wyraźnie oczekują na jakieś decyzje. Harvester i forwarder (w puszczy pracuje od tygodni osiem takich par) wciąż są okupowane przez kilkunastu aktywistów, wśród nich - kilka kobiet. Większość w grupie - po trzydziestce. Przyjechali z różnych miast w Polsce. Dwaj starsi działacze (na oko po pięćdziesiątce) rozmawiają z transmitującym na żywo akację działaczem KOD:
- Obsługujący harvestery pracują po szesnaście godzin. Wycinają nawet po 600 drzew dziennie. Poprzedniego dnia zjechały po godz. 23. Po ich wyjeździe miejsce wyrębu wygląda jakby ktoś zrzucił bombę. Harvestery stoją po stronie śmierci. To jest masowa egzekucja - opowiada jeden z nich.
- Leśnicy sadzą w równych rządkach nowe drzewa, pozbawiając stare możliwości wzrostu - dodaje trzydziestolatek.
Godz. 13. Brodaty, postawny, w okularach komendant Straży Leśnej Nadleśnictwa Hajnówka ostrzega aktywistów:
- Proszę zwinąć namiot. Biwakowanie tutaj jest zabronione.
Aktywiści namiot zwijają. Pojawia się informacja, że ma być dostarczone jakieś urządzenie, które ma z góry ściągnąć Wiolę, a potem rozmontować drugą maszynę.

Godz. 13.07. Przyjechała Straż Pożarna. Ma ściągnąć Wiolę. Strażacy naradzają się. Policja wypuściła już Adama Bohdana i także odprowadzonego wcześniej do radiowozu Michała Książka - poetę, przyrodnika. Straż pożarna ma podnosić trójnóg. Pytanie, czy razem z aktywistką?

Godz. 13. 20. Strażacy przymierzają się ostatecznie do podniesienia konstrukcji, razem z Wiolą.
- To jest delikatna konstrukcja. Te działania naruszą zdrowie i życie osoby, która tam jest. Apelujemy o to, aby zostawić tę konstrukcję w spokoju - przekonuje strażaków i policjantów jedna z aktywistek z charakterystycznymi dredami. To Kasia Jagiełło z Greenpeace Polska.
Grupa ekologów nie odpuszcza - siedzi, blokuje harvester. Na Facebooku pod jedną z transmisji z miejsca akcji, ktoś komentuje:
- Nawet jeśli im się uda spacyfikować tę blokadę, następnym razem będzie więcej ludzi. W końcu będzie wielka blokada. Zobaczymy, co wtedy zrobią.
Ktoś inny: - Wiola w pokojowym proteście korzysta z prawa gwarantowanego Konstytucją do sprzeciwu wobec niszczenia dziedzictwa narodowego, wobec porównywalnej do wysadzenia Zamku Królewskiego przez faszystów dewastacji chronionej międzynarodowym prawem i naszymi sercami Puszczy Białowieskiej!
Godz. 14. Strażacy i policjanci nie decydują się na razie na podniesienie konstrukcji.

Przyszłość ekonomiczna

 Godz. 15. 30. Nic się nie dzieje. Adam Bohdan mówi „Wyborczej”:

- Zobaczymy, co zrobią wieczorem lub w nocy strażacy, policjanci i strażnicy leśni. Jutro chcemy grupę naukowców zaprowadzić w te miejsca, w których będą mogli stwierdzić czy faktycznie usuwane jest drewno bez kornika. Jeśli naszej koleżanki nie zdejmą, niewykluczone, że zostaniemy tutaj nawet do jutra.

Na miejscu protestu jest dwoje naukowców, dwoje pozostałych na razie przebywa w Białowieży. Dwoje pracuje na Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach, jeden na Uniwersytecie Wrocławskim, a jedna z nich nie jest związana z żadną instytucją naukową.

Razem z protestującymi jest prof. Wiesław Walankiewicz z siedleckiego uniwersytetu. Tłumaczy:

- Jednym z głównych powodów tego sporu jest ekonomiczny. Przyrodnicy, ekolodzy - walcząc o puszczę - jednocześnie bardzo walczą o to, żeby nie zniszczyć cennych siedlisk. Tych gatunków lasu, gdzie można pokazać rzadkie gatunki dzięciołów, czy sóweczkę. To jest właśnie przyszłość ekonomiczna puszczy, a jednocześnie jest to też jej wartość przyrodnicza. Lasy Państwowe wyciągają kilkadziesiąt razy mniej pieniędzy wycinając i sprzedając stary las, niż przynosi turystyka przyrodnicza choćby samej tyko Białowieży, gdzie rocznie przyjeżdża kilkadziesiąt tysięcy cudzoziemców, którzy bardzo chcą zobaczyć np. dzięcioła trójpalczastego żerującego na chorych, obumierających świerkach.  

Dodaje: - Puszcza jest zbyt cenna, żeby zamieniać ją na deski. Lasy Państwowe wykładają ogromne pieniądze, aby utrzymać na terenie puszczy administrację, a nie mają z niej zysków. Może przekaz, który pójdzie w świat, wymusi na Lasach Państwowych inny sposób myślenia o puszczy. Naszym celem jest przekonanie, że na puszczy można zarabiać w bardziej ekologiczny sposób i to będzie przyszłość ekonomiczna na zawsze.

Trzecia blokada wycinki Puszczy Białowieskiej, pacyfikowana przez policjęTrzecia blokada wycinki Puszczy Białowieskiej, pacyfikowana przez policję Greenpeace Polska

W koszu wysięgnika wozu strażackiego dwóch mężczyzn w kaskach próbuje negocjować z protestującą aktywistką - Wiolą. Chcą, aby zeszła, a może spróbują ją ściągnąć siłą?

Godz. 16.10. Już wiadomo na pewno: dwaj mężczyźni w kaskach to policyjni negocjatorzy. Co chwilę zgromadzeni na dole (około 40, w tym ponad 20 aktywistów) biją brawo Wioli - oklaski wsparcia i solidarności. Marianna Hoszowska z Greenpeace Polska mówi "Wyborczej":
- Ustąpimy, jeśli do końca weekendu zostanie zaprzestana wycinka i naukowcy będą mogli ocenić stan faktyczny puszczy. W przeciwnym razie tu pozostaniemy.
Godz. 16.15. Negocjatorzy policyjni zeszli na dół.
Wiola z wysokości zapewnia zgromadzonych:
- Zostanę tu jak długo trzeba. Mam ze sobą śpiwór i prowiant.
Znowu rozlegają się brawa.
Kasia Jagieło zapewnia dziennikarzy: - Odpowiedzialność za wycinkę puszczy nie może się rozmyć. Wszyscy są za to odpowiedzialni.
I dodaje: - Wszyscy tutaj zostajemy.
Pod petycją w obronie puszczy podpisało się już ponad 170 tysięcy osób w całej Polsce.

Godz. 16. 45. Wszystko wskazuje na to, że interwencji policjantów i strażników leśnych nie będzie. Przynajmniej do jutra. Aktywiści zostają przy harvesterze. Wiola na wysokości szykuje śpiwór na noc. Wiceminister środowiska Andrzej Konieczny podczas konferencji prasowej w Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim zapytany czy może udzielić komentarza w sprawie protestu w puszczy, odparł stanowczo:
- Nie. Dziękuję.
Mówił - jak planowano - o zagrożeniach dla bezpieczeństwa ze strony łosi.
Tymczasem... Nagły zwrot akcji. Na miejscu protestu pojawili się wozem policyjnym dwaj mężczyźni. Antyterroryści? Wjechali na podnośniku - naprzeciw konstrukcji z Wiolą - na górę. Próbują Wiolę ściągnąć siłą - próbują ją chwycić. Na dole aktywiści skandują:
- To jest protest pokojowy!
Podjeżdża karetka pogotowia, strażacy rozkładają dużą poduszkę dmuchaną. Któryś z mundurowych nieudolnie odczepia część baneru ekologów.

Policja pacyfikuje trzecią blokadę wycinki Puszczy BiałowieskiejPolicja pacyfikuje trzecią blokadę wycinki Puszczy Białowieskiej Greenpeace Polska

Godz. 17.10 Wiola pod presją zjechała z konstrukcji. Do harvestera zbliża się coraz więcej aktywistów. Policjanci w czarnych rękawiczkach próbują siłą ich rozgonić, chwytają za ręce.
Aktywiści skandują: - Wstyd! Wstyd! Wstyd!
Harvester odjeżdża. Dziś nie podejmie już pracy. Ponad dwudziestu rozproszonych aktywistów pozostaje na parkingu.

Godz. 17.30. Poszarpana Wiola weszła do karetki pogotowia (wcześniej jeden z aktywistów w trakcie przepychanek z policją zemdlał). Obie konstrukcje - trójnogi) - stoją. Na platformie jednej z nich pozostaje protestujący. Aktywiści z banerami zbierają się w grupę.
- Sens protestu był, dopóki były tu maszyny - zastanawia się około trzydziestoletni aktywista w t-shircie.
Z konstrukcji schodzi protestujący. Adam Bohdan mówi "Wyborczej":
- Na dziś kończymy. To było straszne, co robiła policja, jej chamstwo i brutalność. Grupa mieszkańców im pomagała. Niektórzy nawet krzyczeli pod naszym adresem: "zabić ich!". A nadleśniczy hajnowski śmiał się i kpił nam prosto w oczy. Jednak ta akcja to sukces. Powstrzymaliśmy kolejnego harvestera. A walka o puszczę trwa dalej.
Tuż przed godz. 18 aktywiści odchodzą z parkingu. Część z nich zmierza do tymczasowego obozu przy jednym z puszczańskich gospodarstw. Wrócą jutro, pojutrze... aż uratują puszczę.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.