Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Festiwal interdyscyplinarny, łączący wiele dziedzin sztuki, które serwowane będą w otoczeniu natury, w niespiesznym, wręcz kontemplacyjnym tempie – to idea festiwalu, który będzie realizował głównie w Supraślu Roman Gutek i jego stowarzyszenie Nowe Horyzonty przy wsparciu wielu kuratorów. W poniedziałek w Studiu Kulinarnym "Atuty" mieli okazję po raz pierwszy szerzej powiedzieć o bogatym programie wydarzenia. Będzie ono trwało od 1 lipca aż do 17 września, a w południe 5 czerwca ruszyła internetowa sprzedaż biletów. Można kupować je za pośrednictwem strony internetowej festiwalu, wybierając interesujące nas wydarzenia, a od 29 czerwca będą dostępne w Domu Ludowym w Supraślu.

– W trakcie całego festiwalu zebrało nam się około 440 wydarzeń – zapowiada Roman Gutek.

AGNIESZKA SADOWSKA

Oferta dla Podlasian i gości spoza regionu

Podlasie SlowFest, choć będzie wydarzeniem raczej kameralnym – z seansami i koncertami w dawnej Jutrzence, z wydarzeniami kulinarnymi w przylegającej restauracji Prowincja, warsztatami w Centrum Kultury i Rekreacji, ale też licznymi animacjami w plenerze, ma szansę ściągnąć festiwalowiczów z całego kraju.

– Dla województwa podlaskiego jest to naprawdę duże wydarzenie. Jest to świetny powiew świeżości i oferta kulturalna, która będzie atrakcyjna dla mieszkańców naszego regionu, ale też cieszy się zainteresowaniem gości z zewnątrz. Tego lata w naszym regionie będzie się działo wyjątkowo dużo ciekawych rzeczy – mówi Maciej Żywno, wicemarszałek województwa.

Podkreślał, że województwo angażuje się w festiwal zarówno finansowo, jak i przez udział w wydarzeniu wojewódzkich instytucji kultury, takich jak Teatr Wierszalin, Ośrodek Pogranicze w Krasnogródzie czy Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej, które gościć będą wydarzenia festiwalowe w swoich progach.

– To, co zaproponował pan Roman Gutek, to dopełnienie tego wszystkiego, co dotąd robiliśmy w Supraślu. Przez tę ideę „slow” będziemy odkrywali nasze Podlasie. Dlatego dziękuję panu Gutkowi, że nas odkrył, i mamy nadzieję, że będzie nas ciągle odkrywał – mówi Radosław Dobrowolski, burmistrz Supraśla.

AGNIESZKA SADOWSKA

25 lat Wierszalina

Nazwisko Gutek łączy się z filmem, ale festiwal ma mocny akcent teatralny. Na tę pierwszą edycję szykowana jest retrospektywa Wierszalina.

– Wierszalin 25-lecie swojej działalności będzie mógł zamknąć pewnym przeglądem przedstawień, które będzie mogła zobaczyć inna publiczność niż ta, która przychodzi do nas codziennie. Roman Gutek przyciąga do nas tego typu publiczność, której na co dzień tutaj nie ma. To są ci ludzie, którzy szukają jakiejś inspiracji w przyrodzie, w tym zwolnieniu, z którego Polska się całymi latami śmiała, nazywając je Polską B, a teraz nagle potrzebuje tego zwolnienia i oddechu. I to jest najpiękniejsze w idei Podlasie SlowFest, że oto dożyliśmy tego momentu, kiedy stajemy się modni – mówił Piotr Tomaszuk, dyrektor Wierszalina.

Wierszalin będzie grał przez całe dwa tygodnie od 1 do 15 lipca – codziennie inne przedstawienie. W programie jest „Bóg Niżyński”, „Historyja o Chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim”, „Traktat o manekinach”, „Wziołowstąpienie”, „Wierszalin. Reportaż o końcu świata”, ale też zupełnie spektakularne „Dziady – Noc Pierwsza & Dziady – Noc Druga”. Łącznie, spektakle zostaną zagrane 20 razy.

– Będzie coś wyjątkowego w postaci „Dziadów” – pierwszej i drugiej nocy połączonych w jedno przedstawienie. Jesteśmy w tej chwili w fazie rozgrywania II części "Dziadów", czyli nocy drugiej – w czerwcu mamy oficjalną premierę. Natomiast na festiwalu, korzystając z tego, że dzień jest długi, a noc zaczyna się późno, będziemy grać „Dziady w formie połączonego przedstawienia”. To będzie coś, na co ostrzą sobie zęby ludzie w całej Polsce – Rafał Gąsowski w roli Gustawa/Konrada to jest coś, co musi zobaczyć każdy miłośnik teatru – zapowiada Tomaszuk.

AGNIESZKA SADOWSKA

Muzyka blisko korzeni

Gdy Roman Gutek usłyszał o tym, że ktoś w Krakowie chciał robić festiwal „slow music”, od razu go odnalazł, przygotowując koncepcję swojego wydarzenia. To Piotr Domagała, muzyk jazzowy, który będzie odpowiadał właśnie za program koncertów.

– Twórcy i publiczność potrzebują momentu, kiedy muzyka może wrócić do swoich źródeł, miejsca, w którym może ona wibrować w sposób nieposzatkowany. Dlatego Supraśl z pięknymi miejscami i kameralną atmosferą będzie fantastycznie sprzyjać tej treści muzycznej. Koncertów będzie 14, zależy mi na tym, by były różnorodne, by publiczność mogła czerpać energię z różnych kultur i stylów muzycznych. Połowa wykonawców to będą goście ze świata. Szukamy też wykonawców, którzy działają w niszach – zapowiada Domagała.

Muzyka dawna, eksperymentalna, bizantyjska, w salach i plenerze – na zakolu rzeki – szykuje się niesamowity miks. 8 lipca część muzyczną rozpocznie koncert Guo Gana i Loup Barrowa. Pierwszy to wirtuoz tradycyjnego chińskiego instrumentu smyczkowego er-hu z VII wieku, któremu towarzyszy francuski eksperymentator grający na rzadko spotykanych instrumentach, takich jak dulicimer, din pah, mbira, cristal baschet czy glass harp.

– Ten przykład obrazuje nasze myślenie. My chcemy łączyć na tym festiwalu – wyszukiwać te rzeczy, które dzieją się w kulturze, i łączyć te różne światy – podkreśla kurator zestawu muzycznego.

Będzie też spora grupa wykonawców z regionu i z nim kojarzonych. Wystąpi m.in. Karolina Cicha, będzie koncert Męskiego Chóru Kameralnego im. Bogdana Onisimowicza w monasterze. Wśród wykonawców są również: Z lasu, Kormorany, Arianna Savall i Petter Udland Johansen, HoTS, Wolfgang Mitterer, Nadishana & Kuckhermann, Jozef van Wissem, Christian Bakanic Trio Infernal, chór Filoi, Bester Quartet oraz Orkiestra Klezmerska Teatru Sejneńskiego. Sam Piotr Domagała wystąpi z Kwartetem Śląskim.

AGNIESZKA SADOWSKA

Autorzy na rezydencji

– Program literacki był przygotowany w odpowiedzi na pytanie, co oznaczałoby „slow” w literaturze. Dla mnie to możliwości innego rodzaju kontaktu z autorami, nie takiego jak na wieczorach autorskich. Wszyscy zaproszeni twórcy będą rezydowali w Supraślu przez kilka dni. Będzie można się z nimi spotykać codziennie na małych spotkaniach tematycznych, a na koniec będzie jeden duży wieczór autorski podsumowujący ich rezydencje – opowiada Barbara Klicka, poetka i kuratorka odpowiedzialna za wydarzenia literackie.

A do „pobycia” w Supraślu z odbiorcami zaproszono Piotra Janickiego, Julię Fiedorczuk, Piotra Sommera, Joannę Oparek, Jakuba Kornhausera, Joannę Mueller oraz Jacka Dehnela (poprowadzi też warsztaty z technik pisarskich). Supraśl będzie też gościć Festiwal Podróżujący preTexty.

Plantacja – czyli wielka szklarnia w mieście

Jeszcze przed oficjalnym startem festiwalu w Supraślu powstawać będzie „Plantacja”. To instalacja artystyczna, która przez cały czas trwania imprezy będzie żyła i zapraszała do kontaktu, ale już wcześniej – na etapie tworzenia - istotne jest zaangażowanie mieszkańców. Już 10 czerwca (godz. 11-14) podczas warsztatów z artystką Alicją Patanowską będzie można stworzyć porcelanowe elementy, z których powstanie owa „Plantacja”. To projekt łączący szkło, a dokładnie szklanki, kieliszki z porcelanowymi formami. W nich wzrastać będą rośliny – tylko w wodzie, bez użycia ziemi, osłonięte altaną-szklarnią projektu architekta Szymona Hanczara. Po festiwalu wyhodowane rośliny będzie można zabrać do domu.

Festiwal zakłada też uczestnictwo dzieci – w sumie pokazane będą 24 europejskie filmy dla najmłodszych z biletami w cenie 5 zł.

– Nie wyobrażamy sobie festiwalu bez najmłodszego widza. Dla nich też jest szereg inicjatyw w ramach festiwalu, to seanse filmowe dystrybucji stowarzyszenia Nowe Horyzonty, które na co dzień pokazujemy w ramach edukacji filmowej. Pojawi się również projekt „Nowe Horyzonty Dekonsumpcji” – ta formuła dotyczy konsekwencji decyzji zakupowych, jeśli chodzi choćby o ochronę środowiska czy relacje społeczne – opowiada Beata Marciniak ze stowarzyszenia Nowe Horyzonty.

AGNIESZKA SADOWSKA

Filmowe kolacje i jedzenie z bliska

Za program kulinarny odpowiada Joanna Jakubiuk związana z ruchem Slow Food.

– Od lat w całej Polsce opowiadałam, że to nasze Podlasie ma naprawdę bardzo dobry smak, zawsze woziłam produkty na różnego rodzaju prezentacje, natomiast teraz mogę pokazać naszą okolicę od strony kulinariów przyjezdnym, ale także mieszkańcom, bo wiele osób odkrywa to jedzenie na nowo wokół siebie – podkreśla Joanna Jakubiuk.

W planie jest 7 kolacji, które będą inspirowane przede wszystkim filmami. Na otwarcie – 1 lipca – będzie kolacja nawiązująca do „Uczty Babette", a na kolacji zamknięcia, po filmie „The Goddeses of Food”, będą gotowały tylko kobiety. Jedna z kolacji inspirowana będzie spektaklem „Wziołowstąpienie” Wierszalina - w całości złożona z dań z wykorzystaniem ziół, ale też z koktajli na bazie trunków z puszczy i ziół.

– Będziemy zapraszać szefów kuchni z całej Polski do pracy z naszymi szefami, by gotowali na naszych produktach i je lepiej poznali – zapowiada Jakubiuk.

Będzie też kolacja w plenerze – duży otwarty stół i biesiada przy ogniu po filmie „Wnyki”, a także podlaskie śniadanie na trawie z lokalnymi produktami. Ale w programie są również ciekawe warsztaty – np. chlebowe albo o jadalnych kwiatach i chwastach, a także specjalne warsztaty dla dzieci. W sumie pokazanych będzie 12 filmów kulinarnych.

Bliżej natury i siebie

– Tu, na Podlasiu, bliskość natury jest oczywista, ale przyjadą też ludzie spoza regionu, którzy będą ją odkrywać – mówi Roman Gutek.

Wśród proponowanych aktywności będą spływy kajakiem, tratwą, przejażdżki rowerem i spacery – po Supraślu, ale w programie są też dalsze wyprawy, np. do Puszczy Knyszyńskiej, arboretum, nad Narew czy do Białowieży. I na pewno nie będą to typowe wycieczki dla turystów. Leczenie lasem, zioła ojca Gabriela, rykowisko, ptasi budzik, stworzenie własnego dzikiego ogrodu – to elementy programu, które zbliżą uczestników do natury. Sporo będzie też warsztatów relaksacyjnych i pracy z ciałem, ale też m.in. pisania ikon czy śpiewu cerkiewnego. W sumie program zakłada 17 rodzajów takich warsztatów.

Filmy jak eseje

Po ofercie dla ciała i ducha zanurzyć można się w świecie kina. Repertuar został podzielony na filmy o naturze, o czasie, kulinarne, te dla dzieci i „Slow Cinema”, a także przeglądy konkretnych twórców, jak Andriej Tarkowski.

– W sumie pokażemy 84 filmy, wśród nich 51 nazwać można „Slow Cinema”, ale są w tym gronie także klasycy. Pojawią się obrazy takich reżyserów jak: Lav Diaz, Miguel Gomes, Lisandro Alonso, retrospektywa Tarkowskiego czy filmy Jarmuscha. Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na film „Cień Chamissa” Ulrike Ottinger, nie ze względu na metraż, bo cały film trwa aż 12 godzin, ale ze względu na to, że jest to niezwykły esej, w którym reżyserka podążyła szlakiem etnografa. Ten film pokażemy w trzech częściach w trzy dni. Jest też szansa, że do Supraśla przyjedzie sama Ulrike Ottinger – mówi Roman Gutek.

Organizator zapowiada też, że będzie się starał zaprosić innych twórców filmowych.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.