Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Akt oskarżenia został już wysłany do Sądu Rejonowego w Białymstoku. Dyrektor - obecnie Departamentu Inwestycji - Janusz Ostrowski (zgadza się na podawanie danych, bo przestępcą się absolutnie nie czuje) będzie musiał tłumaczyć się przed sądem z jednej z decyzji dotyczących tej dużej inwestycji drogowej. Według prokuratorów przekroczył on swoje uprawnienia, za co może mu grozić do 3 lat pozbawienia wolności. Białostocki magistrat tłumaczy, że wszystko przebiegało zgodnie z prawem.

Rozbiórka parkingu i zjazdu

Prokuratura ustaliła: dyrektor pismem z 7 grudnia 2011 roku nakazał konsorcjum spółek – wykonawców inwestycji drogowej rozebranie nawierzchni na części działki znajdującej się w rejonie inwestycji. 12 grudnia 2011 r. dokonano rozbiórki nawierzchni tymczasowego parkingu ogólnodostępnego, znajdującego się na opisanej działce w pasie drogowym ulicy Raginisa przy obiekcie handlowo-usługowym oraz utwardzonej nawierzchni zjazdu na wymienioną nieruchomość.

Według śledczych rozbiórka nastąpiła wbrew decyzji wojewody podlaskiego z 1 października 2010 r. o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej polegającej na „Budowie przedłużenia ulicy Piastowskiej, w ciągu drogi krajowej Nr 19, na odcinku od ul. Sybiraków do przedłużenia ul. Gen. Wł. Andersa w Białymstoku oraz Budowie przedłużenia ulicy Piastowskiej, w ciągu drogi wojewódzkiej, na odcinku od przedłużenia ul. Gen. Wł. Andersa do ul. Wł. Wysockiego w Białymstoku”.

Prokuratura: Działał na szkodę interesu prywatnego

– Rozbiórka parkingu i zjazdu miała miejsce, pomimo że nie kolidował on z przedmiotową inwestycją, zaś w projekcie przewidziano ich pozostawienie. Nastąpiła przy tym z pominięciem przepisów ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, choć wcześniej wzywano do jej dokonania użytkowników nieruchomości pod rygorem zastosowania egzekucji administracyjnej – informuje prokurator Łukasz Janyst, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. – Swoim czynem oskarżony działał na szkodę interesu prywatnego małżonków Marii i Józefa B., utrudniając im prowadzenie działalności gospodarczej na opisanej posesji poprzez rozbiórkę nawierzchni tymczasowego parkingu i prowadzącego do niego zjazdu, a także pozbawiając ich możliwości zaskarżenia decyzji o rozbiórce.

W tym miejscu małżeństwo B. prowadzi sklep spożywczy oraz salę weselną. W latach 90. wydzierżawili teren, ale już wtedy inwestycja była planowana, więc w umowie było zastrzeżenie, że mogą go użytkować w całości do czasu realizacji przedłużenia ul. Piastowskiej.

– Parking i zjazd zostały zbudowane na podstawie pozwolenia czasowego do momentu realizacji inwestycji, wszystkie strony od początku o tym wiedziały i nikt nie powinien czuć się zaskoczony. Ten fragment działki leżący w pasie drogowym był niezbędny do budowy przedłużenia drogi – tłumaczą miejscy urzędnicy.

Państwo B. użytkowali parking i zjazd przez 15 lat. Wreszcie ekipy weszły na parking i rozebrały go, ale państwo B. nie odpuścili – sprawa trafi do sądu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.