Ogromne emocje i radość - Jagiellonia po raz pierwszy w historii została wicemistrzem Polski. Białostoczanie zremisowali w niedzielę 2:2 z Lechem Poznań.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

30 maja 1920 roku rozegrano pierwszy mecz w historii białostockiego klubu. Batalion Zapasowy 42. Pułku Piechoty pokonał 5:1 Kresowców. Według relacji „Dziennika Białostockiego” spotkanie nie cieszyło się wielkim zainteresowaniem kibiców. Pojedynek rozgrywany niemal dokładnie 97 lat później zainteresowanie wzbudził ogromne.

Bilety na niedzielne starcie Jagiellonii z Lechem Poznań rozeszły się w niecałe dwie doby od rozpoczęcia sprzedaży. Gdy białostocki stadion miał i 40 tys. miejsc, to i tak nie zaspokoiłoby to zapotrzebowania. Niemal wszyscy w Białymstoku wierzyli, że w niedzielę będzie historyczny moment i Jagiellonia poprawi swe najlepsze osiągnięcie – trzecie miejsce z 2015 roku.

Różne warianty

Im bliżej godziny 18, emocje były coraz większe. Wówczas rozpoczęły się dwa ostatnie w sezonie, a zarazem decydujące o tytule pojedynki. Legia grała w Warszawie z Lechią Gdańsk. Jagiellonia podejmowała na własnym stadionie Lecha Poznań. Wszystkie cztery drużyny przed rozpoczęciem rywalizacji miały szanse na mistrzostwo. Wszystkie na to liczyły i nikt nie chciał wylądować na czwartym miejscu (ta pozycja oznaczała brak awansu do europejskich pucharów). Wariantów ostatecznych rozwiązań było aż dziewięć.

AGNIESZKA SADOWSKA

– Wiemy, jakie są warianty, ale my musimy przede wszystkim zrobić swoje, czyli wygrać – podkreślał przed spotkaniem Fedor Cernych, a najlepsze rozwiązanie dla Jagiellonii wyglądało tak: wygrana z Lechem, strata punktów przez Legię – wtedy tytuł mistrza Polski trafiał do drużyny z Białegostoku.

Piłkarze Lecha liczyli z kolei na to, że pokonają Jagiellonię, a porażkę poniesie Legia – przy takim rozwiązaniu złote medale wędrowały do drużyny z Poznania.

Od koszmaru do radości

Po pierwszej połowie meczu w Białymstoku nikomu do śmiechu nie było. Jagiellonia przegrywała 0:2. W spotkaniu w Warszawie był natomiast bezbramkowy remis.

Taki scenariusz był koszmarny. W tym momencie Jagiellonia była na czwartym miejscu w tabeli. Trzecia byłaby Lechia, drugi Lech, a pierwsza Legia.

Białostoczanie chcąc awansować na trzecie miejsce, a tym samym mieć przepustkę do europejskich pucharów, musieli doprowadzić do wyrównania w starciu z Lechem, bądź liczyć na porażkę Lechii w Warszawie. Minuty upływały, ale wyniki nie ulegały zmianie. Ostatecznie starcie w Warszawie zakończyło się bez bramek. W Białymstoku było gorąco.

Najpierw na trybunach, kiedy kibice odpalili race, a na murawę poleciały serpentyny. Później gorąco było na boisku. W 77. minucie gola zdobył Jacek Góralski. Trybuny ożyły wówczas na nowo, kibiców do dopingu zachęcał też Michał Probierz.

Dziesięć minut później kibice po raz kolejny wybuchli. Tym razem za sprawą Arvydasa Novikovasa. Litwin zdobył gola na 2:2. W tym momencie to Jagiellonia w wirtualnej tabeli awansowała na pozycję wicelidera.

Zaraz po wyrównującej bramce z boiska wyleciał Darko Jevtić. Pomocnik Lecha został ukarany czerwoną kartką za faul na Jacku Góralskim.

Piłkarze Jagiellonii chcieli to wykorzystać, wygrywając z Lechem zdobyliby mistrzostwo Polski. Sędzia Mariusz Złotek przedłużył pojedynek w Białymstoku aż o 10 minut (spotkanie było przerywane m.in. z powodu serpentyn na boisku). Było nerwowo, były przepychanki i kartki, ale bramek już nie było.

AGNIESZKA SADOWSKA

Tym samym Jagiellonia została wicemistrzem Polski. Mistrzowski tytuł trafił do Legi, Lech zdobył brąz, a sezon na czwartej pozycji kończy Lechia.

Koniec pewnego etapu

Ostatni mecz sezonu to również koniec pewnego etapu w białostockim klubie. Przed kolejnymi rozgrywkami kadra zespołu ulegnie zmianie, a przede wszystkim drużyny nie będzie już prowadził Michał Probierz. Trener postanowił, że nie przedłuży wygasającego kontraktu i spróbuje swych sił za granicą.

Michał Probierz w Białymstoku pracował dwukrotnie i to właśnie z tym trenerem związane są największe sukcesy Jagiellonii. Za pierwszym razem utrzymał drużynę w lidze mimo odjęcia dziesięciu punktów na początku sezonu (kara za korupcję), a ponadto zdobył pierwszy w historii klubu Puchar Polski oraz Superpuchar Polski. Po raz pierwszy drużyna z Białegostoku zasmakowała też gry w europejskich pucharach.

Swą drugą pracę w Białymstoku Michał Probierz rozpoczął w kwietniu 2014 roku i ponownie doprowadził zespół do historycznego sukcesu. W 2015 roku białostoczanie fetowali zdobycie brązowych medali mistrzostw Polski. W niedzielę – wywalczenie wicemistrzostwa.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Żal Probieża, człowiek klasa, znowu go zgnoją, sprzedadzą 5 zawodników i probież zacznie sezon od zera minus. Od 25 lat taki sam syf, nie ma vzym się podniecać. Pamiętacie ubiegły sezon?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0