Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wyjaśnić należy od razu, że ów minus jest jednocześnie plusem, bo przecież to miło, gdy na spektaklu dla dzieci dorośli się nie nudzą. Słowem: to, co brzmi jak zarzut, jest jednocześnie pochwałą. Tak właśnie z „Królewną Śnieżką” w Teatrze Dramatycznym jest - w jednej chwili bawi dorosłych, w drugiej wywołuje myśl: czy finezyjny humor przenikający spektakl docenią i zrozumieją najmłodsi? Refleksja nad tym, kto jest głównym odbiorcą przedstawienia, co jakiś czas się pojawia, ale szybko znika, bo w spektaklu jednak najwięcej jest warstw, w których dzieci z chęcią się umoszczą.

Słowem: koniec końców prawdopodobnie każdy w bajce znajdzie coś dla siebie. Dorośli - subtelną ironię i żart z tych, którzy mają piękne lica, ale pustkę w głowie, dzieci – baśniowy klimat i choćby edukacyjne przesłanie: w zgranej ekipie siła.

Likwidacja zarządzona

Już początek spektaklu pokazuje inne podejście do tradycyjnej baśni i zaprzeczenie, na szczęście, disnejowskich wzorców: Śnieżka ma nie różową sukieneczkę, a polarową mięciutką piżamkę stylizowaną na słonika. To nie tylko wygodne wdzianko, ale to przede wszystkim pamiątka po nieżyjącej mamie. Śnieżka z piżamką rozstać się nie chce, co doprowadza do furii jej macochę – najchętniej wcisnęłaby pasierbicę w jakąś sztywną suknię, błyskotki i kokardy. Śnieżka schodzi jej z oczu, ale i tak macocha jej nie znosi.

Próba spektaklu 'Śnieżka' w Teatrze DramatycznymPróba spektaklu 'Śnieżka' w Teatrze Dramatycznym Fot. Ewa Krajewska/Teatr Dramatyczny

A gdy przybędzie jeszcze Królewicz, który w cichutkim dziewczątku dostrzeże potencjał, macocha na sekundę odsunięta z pierwszego planu do dziewczątka w piżamce poczuje jeszcze większą niechęć. Zarządzi likwidację Śnieżki („zniknąć ją, zorganizować jej niebyt, do lasu ją”), sama zaś przystąpi do jeszcze bardziej zmasowanych czynności upiększania własnego ciała. Ciało i zatrzymanie młodości to bowiem priorytet.

Humor w tle

Można by rzec: a co z królem, skoro macocha zainteresowana przybyszem? Król właściwie nie istnieje, praktycznie nie ma żadnych praw, jest jak detal w królewskiej ornamentyce. A wkrótce na rozkaz królowej i tak straci życie, chwilę po tym, gdy Śnieżka trafi do lasu. Dziewczynka żywota w lesie jednak nie dokona, tam odnajdzie ją gromadka krasnali. To transakcja wiązana: po początkowej niechęci uznają Śnieżkę za swoją, a dziewczyna przemieni wewnętrznie towarzystwo, swoją ufnością zintegruje skłóconą ekipę i wspólnie zrobią coś dobrego.

Fabuła jest znana i poza drobnymi kosmetycznymi poprawkami nie odbiega jakoś zasadniczo od tradycyjnej. Istotniejsze jest to, co reżyser umieścił między wierszami, a zespół Teatru Dramatycznego zagrał – i to udanie.

Adam Biernacki (znany m.in. z ciekawych „Rozkładów jazdy”, „Migdałów i rodzynek” i „Emocjałek”) wypełnił bowiem „Śnieżkę” Dramatycznego mnóstwem humoru, mrugnięciami do publiczności, żartem sytuacyjnym i wpisanym w poszczególne postaci. Dialogi to jeden z największych atutów spektaklu. Proste krótkie frazy w niektórych przypadkach mogłyby stanowić część inteligentnego skeczu pamiętającego dobre czasy kabaretu, niefrymarczącego wątpliwej jakości gagami.

Te w spektaklu w większości akurat potrafią rozbawić.

Próba spektaklu 'Śnieżka' w Teatrze DramatycznymPróba spektaklu 'Śnieżka' w Teatrze Dramatycznym Fot. Ewa Krajewska/Teatr Dramatyczny

Uniżone podrygi, władcze dyrektywy

Owe frazy trzeba oczywiście jeszcze umieć podać – a aktorzy z Dramatycznego, grając lekko, dobrze sobie z tym radzą. Chyba sami się przy tym nieźle bawią. Szczególnie ci w części tzw. zamkowej – spektakl bowiem dzieli się na części, cechuje go ideologiczny i scenograficzny dualizm.

Scena jest sprytnie podzielona na pół i zestawia dwa kompletnie różne światy. Jeden z nich to baśniowy las, pełen freaków kryjących się w mchu i za drzewami. Drugi to właśnie część zamkowa – zaznaczona ledwie stromymi schodami, portretami i poduchami.

I właśnie ową część zamkową wypełniają teksty zrozumiałe raczej dla starszej publiczności. Najmłodsza pojmie, że Królowa jest zła, kostyczna, bez uczuć, ale już hasło władczyni po pogrzebie króla: „dość tych smutków, malujemy pazury” i co z niego później wyniknie, czytelne już może być dla maluchów nieco mniej. To świat plastikowy, udziwniony, nowobogacki, jak z magazynów mody, ale też w środku kompletnie pusty. I słychać to w zabawnych dialogach strasznej trójcy – Królowej (znakomita Justyna Godlewska-Kruczkowska) i jej dwóch pomagierów (świetni Piotr Szekowski i Jolanta Borowska), którzy, gdy trzeba, zamienią się w dosłowny podnóżek, przypomną o dobroczynnym działaniu na skórę ślimaczego śluzu, godzinie manicure czy pedicure. Cała trójka jest siebie warta, ale ich teatrzyk – pląsy, uniżone podrygi, władcze dyrektywy – ogląda się naprawdę z dużą przyjemnością.

Romantyzm jak misja

Niezły jest też duet przybyszów włóczących się po świecie od czasu, gdy Królewicz (Patryk Ołdziejewski) uznał, że czas już znaleźć wybrankę. Królewicz to istny pierdoła, w jednej chwili sypiący cytatami z Szekspira, w drugiej mdlejący z nadmiaru wzruszeń. A wzruszeń ma dużo, bo patos wylewa się z niego litrami, a i sam do wielu kwestii się zmusza: „Ach, muszę być romantyczny, muszę być dzielny”). W efekcie jest przerysowany, każdorazowo mdleje przy słowie „miłość”, bez giermka by nie przetrwał (Leszek Żukowski). Ten jest jego zdroworozsądkowym zapleczem i zbiera za każdym razem rozlatującego się Królewicza w garść. To duet pełen przeciwstawnych cech, i całe szczęście.

Próba spektaklu 'Śnieżka' w Teatrze DramatycznymPróba spektaklu 'Śnieżka' w Teatrze Dramatycznym Fot. Ewa Krajewska/Teatr Dramatyczny

Całkiem interesująco wypada też krasnoludkowa gromadka – to kompletnie odrębny świat. Właściwie świat pomiędzy – między naturą a człowieczeństwem. Początkowo marudny, nieporadny, jakiś taki niezbyt w sobie zebrany. Borowe towarzystwo jest malownicze, co przejawia się w ich kostiumach, mianach (Chaosik, Czyścioszka, Gbur, Maminka itp.) oraz złośliwościach. Jeden krasnal robi na drutach, drugi nie ufa nikomu, trzeci przestraszony ponad miarę, czwarty – odwrotnie – wojowniczy i skoczny...

Ale niech no zjawi się ufne dziewczątko, a w marudnej gromadce też zajdzie przemiana.

Królewna bowiem ma w sobie tyle ciepła i wdzięku (Urszula Mazur), że krasnale ulegną szybko. I staną się nie do poznania.

Zmienia się też scena – w zależności od pór roku przybiera barwy jesienne, wiosenne – działa na wyobraźnię. Są wizualizacje cofające akcję w przeszłość, są też piosenki (te niestety, w wykonaniu aktorów nie wypadają najlepiej). Są lekko podane wtręty edukacyjne, jak to w historii o walce dobra ze złem.

W tej lekkości jest też jednak pewien zgrzyt. Nawet jeśli o likwidacji przeciwników Królowa mówi z lekka i z przekąsem, to czy przynajmniej empatyczna Królewna, już uratowana przez krasnoludki po zamachu macochy, nie mogłaby się przejąć losem ojca, który przecież nagle znikł?

Może w ferworze zdobycia księcia tego nie zauważyła.

Tak czy inaczej – najnowszy spektakl to całkiem udany humorystyczny przekładaniec.

****

Najbliższe spektakle:

6, 7, 8, 9, 13 i 14 czerwca o godz. 9.30 i 11.30

Bilety na przedstawienie w cenie: 25 zł (normalny) oraz 20 zł (ulgowy), dostępne są w kasie Teatru oraz w sprzedaży internetowej: dramatyczny.pl/kupbilet.

Twórcy

Reżyser – Adam Biernacki, scenografia – Joanna Jaśko-Sroka, muzyka – Katarzyna Brochocka, wizualizacje – Krzysztof Kiziewicz, choreografia – Karolina Garbacik

Obsada: Danuta Bach, Jolanta Borowska, Justyna Godlewska-Kruczkowska, Arleta Godziszewska, Krystyna Kacprowicz-Sokołowska, Urszula Mazur (gościnnie), Ewa Palińska/Katarzyna Siergiej, Jolanta Skorochodzka, Krzysztof Ławniczak, Patryk Ołdziejewski, Sławomir Popławski, Piotr Szekowski, Franciszek Utko, Leszek Żukowski (gościnnie).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.