Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rok 2017. Dwudziesty trzeci dzień maja. Wtorek. Minister środowiska Jan Szyszko wciąż ignoruje apele zatrwożonych rzezią Puszczy Białowieskiej naukowców z Polski i całego świata, ludzi kultury i sztuki.

Organizacje ekologiczne alarmują: – Wycinka w Puszczy Białowieskiej weszła w decydującą fazę i objęła stare, najcenniejsze przyrodniczo fragmenty tego wyjątkowego lasu. Minister Szyszko przekroczył czerwoną linię: świadomie zignorował przepisy krajowe i unijne oraz zobowiązania wobec UNESCO.

Dzika Polska, Greenmind, Greenpeace Polska, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot i WWF Polska rozpoczynają kolejny etap obrony puszczy.

– Leśne patrole Dzikiej Polski i Greenpeace Polska dostarczyły kolejnych dowodów, że wycinka Puszczy Białowieskiej przybrała na sile. Na terenie trzech puszczańskich nadleśnictw Białowieża, Hajnówka, Browsk wyrąbano w tym roku kilkanaście tysięcy drzew w drzewostanach ponadstuletnich, które wcześniej, ze względu na swoje walory przyrodnicze, były wyłączone z prac leśnych – wylicza Dawid Kaźmierczak z Fundacji Dzika Polska.

Ekolodzy blokują wycinkę w Puszczy Białowieskiej [GALERIA ZDJĘĆ]

W drodze przed Trybunał

Znacznej części wycinek w starodrzewach nie da się wytłumaczyć względami bezpieczeństwa. Były z dala od dróg i szlaków turystycznych. Za zgodą ministra Szyszki rozpoczęła się dewastacja naturalnych fragmentów lasu dla celów komercyjnych. Dr hab. Przemysław Chylarecki z Fundacji Greenmind:

– Jan Szyszko świadomie ignoruje również polskie zobowiązania wobec UNESCO. Wycinka trwa także w tych częściach, które zgodnie z regułami obowiązującymi w obiekcie światowego dziedzictwa Puszcza Białowieska, powinny pozostać w jak największym stopniu naturalne – wolne od cięć i sztucznych nasadzeń plantacyjnych.

Cięcia grożą konsekwencjami ze strony Komisji Europejskiej. Pod koniec kwietnia KE ogłosiła, że daje Polsce ostatecznie miesiąc na zaprzestanie łamania prawa unijnego, domagając się przestrzegania unijnych przepisów z dyrektyw w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych i dzikiej flory i fauny oraz w sprawie ochrony dzikiego ptactwa. Dyrektywy te to podstawa europejskiego programu Natura 2000. Działania ministra Szyszki mogą zaprowadzić Polskę przed Trybunał Sprawiedliwości UE. Niszczone są naturalne odnowienia drzew, ciężki sprzęt masakruje runo leśne i pozbawia chronione gatunki naturalnych siedlisk. Pierwszymi ofiarami wycinki są cenne gatunki ptaków. Ich lęgi są niszczone i bardziej narażone na ataki drapieżników. Robert Cyglicki z Greenpeace Polska:

– Minister Szyszko i związani z nim leśnicy przekroczyli czerwoną linię, dewastują największy polski skarb przyrodniczy w imię doraźnego zysku, wbrew przepisom krajowym i zobowiązaniom międzynarodowym. Nie będziemy się temu biernie przyglądać. W obronie Puszczy Białowieskiej stajemy ramię w ramię z ponad 167 tysiącami osób, które domagają się rozszerzenia parku narodowego na cały jej obszar.

Naukowcy ze świata bronią Puszczy Białowieskiej. Ekolodzy zaostrzą protesty

Od chwili zapowiedzi zwiększenia wycinki przez ministra Szyszkę pod koniec 2015 roku, organizacje pozarządowe tworzące koalicję Kocham Puszczę wchodzą w nowy etap obrony puszczy.

W sobotę 27 maja polskie media obiega informacja: Komisja Europejska otrzymała od polskiego ministerstwa środowiska (rządu) odpowiedź w związku z kwietniowym wezwaniem do zaprzestania zwiększonej wycinki w puszczy. Ani KE, ani Ministerstwo Środowiska odpowiedzi nie na razie upublicznia. W ostatni dzień maja wycieka jednak, że polski rząd ocenił: zwiększona wycinka nie oznacza „uchybienia zobowiązaniom wynikającym z dyrektyw ptasiej i siedliskowej”. Podkreślił, że Puszczy Białowieskiej zagraża plaga kornika drukarza i wycinki ograniczą ich populację, a dodatkowym problemem „jest nieustająca presja ze strony naturalistów – radykalnych ekologów, którzy prezentują błędne założenie, że człowiek jest wrogiem i niszczycielem przyrody, przez co dla jej ochrony należy systematycznie ograniczać, a nawet całkowicie wstrzymać gospodarczą działalność”. Po tej odpowiedzi, ostateczną decyzję KE ma podjąć już niebawem.

Kat pokonany po raz pierwszy

Środa, 24 maja. Kilka kilometrów od Czerlonki (między Białowieża i Hajnówką) na polanie wygolonej z okazałych sosen piętnastu aktywistów Greenpeace i Dzikiej Polski otacza taśmą kata puszczy – kombajn harvester oraz kilka ocalałych drzew. Blokują wycinkę. Pomocnik kata – ciągnik forwarder znika z miejsca kaźni niemal natychmiast.

Aktywiści Greenpeace po raz kolejny zablokowali wycinkę w Puszczy Białowieskiej. Tym razem protestowali przeciwko kontynuowaniu cięć w okresie lęgowym ptaków. W starym drzewostanie, w którym aktywiści zablokowali pracę ciężkiego sprzętu, obserwowano chronione, rzadkie gatunki ptaków - dzięcioła białogrzbietego i sóweczki. Wycinka zakłóca ich spokój i niszczy siedliskaAktywiści Greenpeace po raz kolejny zablokowali wycinkę w Puszczy Białowieskiej. Tym razem protestowali przeciwko kontynuowaniu cięć w okresie lęgowym ptaków. W starym drzewostanie, w którym aktywiści zablokowali pracę ciężkiego sprzętu, obserwowano chronione, rzadkie gatunki ptaków - dzięcioła białogrzbietego i sóweczki. Wycinka zakłóca ich spokój i niszczy siedliska Fot. Grzegorz Broniatowski/Greenpeace

Tak jak w Rospudzie, dwaj mężczyźni na wysokości kilku metrów przypinają się do drzew z pomocą alpinistycznego sprzętu. Inni rozwijają transparenty: „Puszcza to nie plantacja!”, „Cała puszcza parkiem narodowym!”, „Stop wycince!". Na miejscu pojawia się straż leśna i policja. Spisują aktywistów.

Robert Cyglicki mówi: – Mimo licznych apeli minister dalej traktuje puszczę jak zwykłą plantację drzew. Co gorsza, jego decyzje zagrażają wielu rzadkim gatunkom ptaków związanym ze starymi i martwymi drzewami, które mimo okresu lęgowego są masowo wycinane i wywożone z puszczy.

Jeszcze rano – kiedy tylko krąży informacja o planach ekologów – nadleśniczy z Hajnówki Grzegorz Bielecki wydaje zakaz wstępu do wszystkich podlegających mu leśnictw, w tym na teren protestu. Po południu pojawia się wśród aktywistów. „Wyborcza” pyta: go:

– Czy zakaz jest związany z akcją ekologów?

Nadleśniczy rzuca tylko:

– Z mediami, które kłamią, nie rozmawiam.

Pretekstem do zakazu jest kwestia bezpieczeństwa – wchodzącym do lasu mają zagrażać osłabione przez kornika drzewa. Tak też tłumaczono zakaz wstępu do większości leśnictw Nadleśnictwa Białowieża w końcu marca (wciąż obowiązuje). Po kilku godzinach protestu właściciel kombajnu zapewnia: to koniec prac w tym dniu. Aktywiści opuszczają wyręb. Kat puszcz pokonany. Jeden z kilku rozprawiających się z puszczą.

Piątek, 26 maja, Świt. Nadleśnictwo Browsk. Na dziesiątkach kłód drzew wyciętych i przygotowanych do wywiezienia z lasu, pojawiają się podobizny Jana Szyszki z napisem „Tu byłem". Robert Cyglicki: – Twarz Jana Szyszki na wiele lat pozostanie symbolem dewastacji przyrody i braku szacunku dla światowego dziedzictwa przyrodniczego, jakim jest Puszcza Białowieska.

'Tu byłem' - Jan Szyszko w Puszczy Białowieskiej. Akcja Greenpeace'Tu byłem' - Jan Szyszko w Puszczy Białowieskiej. Akcja Greenpeace Fot. Marcin Onufryjuk/Greenpeace

Wolna puszcza od ministra

Sobota, 27 maja. W Nadleśnictwie Browsk: podobizny ministra Szyszki i napisy zamazane. Klika kilometrów od miejsca klęski puszczańskiego kata – na parkingu w Zwierzyńcu (droga Hajnówka-Białowieża) zbiera się ze dwieście osób. Wyruszają na spacer. W ich rękach tabliczki: „Puszcza to nie plantacja”, „Otwórzcie puszczę”. „Las rośnie wolno, znika szybko”, „Wolna Puszcza Białowieska od ministra środowiska”. Na spacer przyjechali z Krakowa, Warszawy, Olsztyna, Białegostoku... Wielu dotarło autostopem. Wśród w nich działacze Greenpeace, Fundacji Dzika Polska, Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot. Są też Zieloni, działacze partii Razem. Nie brakuje miejscowych i turystów. Kroczą dumnie i powoli rodzice z maleńkimi dziećmi w wózkach i na ręku. Wielu z plecakami i aparatami fotograficznymi. Jedna z dziewczyn maszerując nadaje poprzez laptopa relację na żywo. Ktoś inny – przez komórkę. Większość po trzydziestce. Są i starsi. Wśród nich profesor Wiera Oliferuk z Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN. Wkłada też fizykę na Politechnice Białostockiej. Stawiła się z synem-matematykiem, doktorantem na Uniwersytecie Warszawskim i emerytowanym mężem w Warszawie. Tłumaczy: – Nie bardzo znam się na sprawach puszczy, ale wkurza mnie, że zamykają szlaki. Że drzewa są zagrożeniem? W górach chodzimy i można wpaść w przepaść, to mamy po górach nie chodzić. Jak w górach zejdę ze szlaku i spadnę, to tyko ja za to odpowiadam.

Pouczenia, ostrzeżenia

Jeszcze na parkingu w Zwierzyńcu rzuca się w oczy ubrany na brązowo, w czapeczce ze znaczkiem Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, 37-letni działacz na rzecz praw człowieka Maciej Psych Smykowski z Greenpeace. Był na akcji w środę. Teraz udziela wskazówek: – Nie wolno używać alkoholu, palić papierosów. Starajmy się być spokojni, jak ktoś się okaże napastliwy. Jeśli straż leśna zechce wręczyć mandat, warto pamiętać, że każdy ma prawo go nie przyjąć, ale to już wasza decyzja.

Jarosław Lenkiewcz z białostockiego oddziału Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, szef Straży Leśnej Puszczy Białowieskiej przestrzega:

– Jesteśmy od tego, żeby zachowane było bezpieczeństwo i cała manifestacja odbywała się zgonie z prawem. Za wejście na teren gdzie obowiązuje zakaz wstępu przewidziane są sankcje karne: mandaty do 500 zł lub skierowanie wniosku do sądu.

Wielobarwni spacerowicze pokonują trzykilometrową asfaltową drogę – poboczem, a zaraz potem wchodzą na leśne ścieżki. Po przeciwnej stronie – czujna czterdziestka leśnych strażników. Ściągnięci ze wszystkich puszczańskich nadleśnictw.

Zwykłe barbarzyństwo

'Tu byłem' - Jan Szyszko w Puszczy Białowieskiej. Akcja GreenpeaceAGNIESZKA SADOWSKA

Po drodze. Małgorzata Bujnowska – emerytowana pracowniczka cementowni, pochodzi z Kaszub, mieszka w Hajnówce:

– Nie mogę zrozumieć dlaczego obywatelom tego kraju zakazuje się wstępu do lasy, który jest ich własnością i przeciwko temu uczestnicząc w tym spacerze protestuję.

Białostocki radny (niezależny) Wojciech Koronkiewicz w koszulce z napisem „Kocham puszczę”:

– Jestem tu, bo lubię spacerować. Nie wyobrażam sobie, że jako obywatel Polski nie mogę wejść do polskiego lasu. Konstytucja mi to zapewnia. Wolę las po przejściu kornika niż leśnika, bo jak przejdzie kornik to zostawi suche świerki, a jak leśnik – to będzie pustynia rozjeżdżona ciężkim sprzętem.

34-letnia Kamila Radzimińska z Olsztyna – bibliotekarka, w koszulce z wizerunkiem jastrzębia i transparentem: „Puszcza to nie plantacja”:

– Uwielbiam to miejsce. Bywam tu kilka razy w roku. Przyjechałam specjalnie na spacer jako zwykła obywatelka. Po prostu, aby wesprzeć puszczę. Polityka Szyszki wobec puszczy to dewastacja, zamach na polską przyrodę.

38-letnia Katarzyna Guzek z Warszawy – z dzieckiem na piersiach owiniętym w chustę:

– Z moim sześciomiesięcznym synem i chcemy swobodnie chodzić po lesie. Ta wcinka to zwykłe barbarzyństwo i pełna destrukcja, zwłaszcza w okresie lęgowym ptaków.

40-letni Łukasz Synowiecki – były punkowiec spod hajnowskiego Masiewa Nowego. Jest Lokalsem – to nieformalna grupa obrońców przyrody:

– To co robi Szyszko to skrajna głupota, skrajna dewastacja, zaprzepaszczanie naszego skarbu narodowego i światowego. Zamykanie puszczy jest tylko po to żeby leśnikom przy wycince nikt nie patrzył na ręce.

Wybiórcza łapanka

Skręt w strefę zakazaną. Jeden z aktywistów staje na granicy ryzyka:

– Wejście do tego lasu jest bezpieczne. Mogę tu chodzić na własną odpowiedzialność. Wszyscy mamy prawo do tego lasu.

Strażnicy wyłapują jak popadnie. Żądają dowodów osobistych. Spisują.

Legitymowana w kapeluszu odpowiada brodatemu, postawnemu strażnikowi:

– Ta wycinka jest bezprawna. My, obywatele nie zgadzamy się na nią. I będziemy łamać to prawo i będziemy tutaj w puszczy.

Inni spacerowicze przemykają grupkami dalej. Młodziak w mundurze strażnik melduje przez telefon:

– Nie, no wszystkich nie damy rady spisać.

Tuż przed wyrębem poeta, reportażysta, kulturoznawca, ornitolog Michał Książek wskazuje na czubki drzew:

– Proszę zadrzeć głowy do góry. Może jakiś orlik krzykliwy się zaraz pojawi albo i bocian czarny.

Wszyscy wypatrują i wsłuchują się w odgłosy ptaków:

– A ten głos to pierwiosnek – ktoś wychwytuje śpiew z ptasiego chóru.

A kornik hula

Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska staje na okazałym pniu. Wskazuje na miejsce rzezi leśników:

– Tylko w tym jednym wydzieleniu według Lasów Państwowych wycięto ponad tysiąc trzysta metrów sześciennych drewna, czyli ponad tysiąc drzew. To jest drzewostan stuletni, wokół rosną także drzewa ponad stuletnie. Powinny podlegać ochronie. To ewidentne łamanie prawa. W tym roku w całej Puszczy Białowieskiej, w tego typu drzewostanach, wycięto około czternaście tysięcy metrów sześciennych drewna. To są dane do początku maja. W tej chwili ta liczba jest znacznie większa.

Tłumaczy:

– Głównym powodem wycinki drzew w takich miejscach jest walka z kornikiem drukarzem, a kora z kornikiem jest rozsypana wszędzie na zrębie. Dłużyce rozłożone są bez żadnej kory. To jest sprzeczne z instrukcją o ochronie lasów i innymi przepisami o ochronie lasów. Ta kora powinna być usuwana: palona, zakopywana, a ten kornik sobie tutaj hula. Walka z kornikiem to jedna wielka ściema.

Na pień wchodzi brodaty Michał Książek:

– Te pozorne martwe lasy nie są martwe. Jest w nich dużo życia. Są tu gatunki z „Czerwonej Księgi Zwierząt”. Jeśli chodzi o ptaki, można by wymienić dziuple dzięcioła trójpalczastego, czy też pary dzięciołów zbierających pokarm, a to świadczy o tym, że w promieniu pięciuset-sześciuset metrów jest taki lęg. W tamtym roku w ramach wycinki drzewostanów pokornikowych zniszczono lęg dzięcioła białogrzbietego. Kolejny pokrzywdzony to jarząbek. Jako przyrodnik, krajoznawca czy też przewodnik wycieczek nie mogę o tym milczeć.

Z trwogą przemawia Sławomir Droń. Jest właścicielem gospodarstwa agroturystycznego i wypożyczani rowerów w Białowieży:

– Zamykanie puszczy to jest katastrofa dla branży turystycznej. Tutaj już dawno ludzie nie żyją z wycinki lasów. To mit. Leśniczych na trenie Nadleśnictwa Białowieża mamy zaledwie trzydziestu, a nas, którzy działamy w branży turystycznej – kilkuset. Tych, którzy mają hotele, gospodarstwa agroturystyczne, hotele, czy są przewodnikami. Teraz kiedy mamy spadek przyjazdów turystycznych o trzydzieści-czterdzieści procent, spadają nasze dochody, kto się za nami ujmie?

Kat pokonany po raz drugi

Przedostatni dzień maja. Poranek. Aktywiści Greenpeace Polska i Fundacji Dzika Polska przypinają się na wyrębie do „mordercy”. Kombajn stoi w bezruchu. Tym razem dali o sobie znać na północy puszczy. Wyruszyli w środek puszczy z parkingu Świnorojach Nadleśnictwa Browsk. Robert Cyglicki tłumaczy:

– W Puszczy Białowieskiej „Lex Szyszko” nadal obowiązuje w swojej najbardziej szkodliwej postaci. Ustawa ta dotyczyła nie tylko wycinki drzew w miastach, na prywatnych posesjach. „Lex Szyszko” wyłączyła gospodarkę leśną spod reżimu ochrony gatunkowej. Minister środowiska zadekretował, że ochrona gatunkowa – gwarantowana przepisami UE – nie dotyczy gospodarki leśnej.

Zaznacza:

– W Puszczy Białowieskiej dotąd raczej starano się respektować okres lęgowy, nie prowadzono gospodarki leśnej. W tym roku praktyka jest inna. Namierzyliśmy obszar gdzie pracuje ciężki sprzęt – harvestery w rewirach rzadkich gatunków dzięciołów. W miejscu, w którym przeprowadzamy akcję usuwane są martwe świerki, budulec do zakładania gniazd dzięcioła trójpalczastego. To rewiry martwych drzew, z którego korzystają sówczeka czy dzięcioł białogrzbiety. To fragment naturalnego lasy, z którego korzystają te gatunki, których nie znajdziemy w żadnym lesie gospodarczym.

Tuż po godz. 14. Kolejny kat puszczy pokonany. Odjechał.

Blokada wycinki drzew w Puszczy BiałowieskiejBlokada wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej Fot. Obóz w Obronie Puszczy

Niespodziewany sukces

W południe rada białowieskiej gminy opowiada się przeciw zakazowi wstępu do puszczy. Na piętnastu radnych, dziesięciu jest „za”, dwóch wstrzymuje się od głosu. Przeciwko nie zagłosowali nawet radni leśnicy. Na stanowisko wpływa protest setek mieszkańców puszczańskich gmin – szczególnie związanych z turystyką. W odezwie „Stop niszczeniu Białowieży” wypunktowali: „Las jest naszym wspólnym dobrem i wszyscy mamy prawo do czerpania z niego korzyści, stanowczo sprzeciwiamy się bezterminowemu zakazowi wstępu do puszczy, żądamy konsultowania takich decyzji z lokalną społecznością, domagamy się poszanowania dla wypracowanego przez nas wizerunku Białowieży jako miejsca przyjaznego ludziom i przyrodzie”. Jeden z sygnatariuszy apelu jest Sławomir Droń. Po głosowaniu radnych nie kryje zaskoczenia:

– To niespodziewany, wielki sukces. Przełom. Świadczy o tym, że stanowimy zwartą grupę, która mówi jednym głosem w sprawie puszczy i o rozwoju Białowieży jaki dzięki niej może następować.

Zasiadająca w białowieskiej radzie, przyrodniczka prof. Elżbieta Malzahn z Instytutu Badawczego Leśnictwa – Zakład Lasów Naturalnych w Białowieży nie kryje:

– Jak byśmy przyjęli za wiarygodne argumenty w tej sprawie zamykania puszczy Nadleśniczego Białowieży, to trzeba byłoby zamknąć też wstęp i do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Niebezpieczeństwo jest, ale nie aż takie, aby zagrażało poważnie tym, którzy chodzą szlakami turystycznymi. Niestety, obawiam się, że po ostatnich protestach ekologów na terenie puszczy, nadleśnictwa w ramach cichej wojny zamkną ją w odwecie na dobre. To absolutny bezsens.

Puszcza Białowieska, okolice Czerlonki. Ekolodzy blokują wycinkę drzewPuszcza Białowieska, okolice Czerlonki. Ekolodzy blokują wycinkę drzew Fot. Grzegorz Dąbrowski

31 maja, środa. W internecie Greenpeace rusza z akcją solidarności z obrońcami puszczy. Każdy na całym świecie może zrobić sobie fotkę z kartką: „Bronię Puszczy Białowieskiej przed wycinką!”. Zdjęcia będą publikowane w internecie. Tymczasem gdzieś w puszczy od kilku dni powstaje obóz. To pomysł „oddolny” i Fundacji Dzika Polska. Każdy kto chce bronić puszczy może tu rozbić namiot. Pomieści jakieś pięćdziesiąt osób. Może obozowicze dołączą do kolejnych akacji aktywistów. Bo protest trwa. Bo kaci puszczy zadania jeszcze nie wykonali.

W Puszczy Białowieskiej powstaje obóz. W jej obronie

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.