Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Najpierw powstał film, a po kilku latach – książka Krzysztofa Kopczyńskiego i Anny Sajewicz (wydana właśnie przez Agorę). Podczas spotkania zobaczyć będzie można 85-minutowy dokument (godz. 18). Wstępnie planowano spotkanie z twórcami filmu i książki, ale autorzy niestety musieli odwołać spotkanie z powodów osobistych.

Książka zawiera niespodziankę - w jej środku znajduje się płyta ze wspomnianym wyżej filmem. Autorzy radzą obejrzeć go przed lekturą książki.

Ciągle obecne demony

To przejmująca opowieść o dybukach – tych minionych, i tych współczesnych, ciągle krążących po ukraińskim Humaniu. Do miasta co roku zjeżdża 30 tysięcy chasydów. Pielgrzymują do grobu cadyka Nachmana, który przez wielu wierzących Żydów uważany jest za ostatniego wielkiego mistyka Izraela. I mogliby się modlić w spokoju, na ich wizytach mogliby korzystać miejscowi, i w sumie to też ma miejsce... A jednak to miejsce nie tylko ciągle zmaga się z upiorami przeszłości, ale i mierzy się z nowymi. Humań nosi w sobie wiele tragedii, jedną z nich jest m.in. rzeź tysięcy Żydów i Polaków wymordowanych przez Kozaków podczas powstania z 1768 roku. To właśnie na cmentarzu ofiar powstania kazał się pochować cadyk Nachman. Wcześniej obiecał, że każdy Żyd, który pomodli się na jego grobie – będzie zbawiony. I chasydzi tłumnie udają się do Humania – głównie na Rosz Hasza, żydowski Nowy Rok. Niestety, blisko 250 lat po tej tragedii demony nieufności, religijne i narodowe niechęci w Humaniu ciągle są obecne.

Mieszkańcy miasta boją się chasydzkich biznesmenów wspieranych przez władze, a chasydzi – antysemityzmu. Na konflikt ekonomiczno-religijny nakłada się skomplikowana sytuacja polityczna Ukrainy.

Oczyszczenie z grzechów

Wszystko to zaintrygowało twórców filmu i książki. Pracowali nad nimi w latach 2008-2017.

– W 2008 roku, kiedy zaczynaliśmy pracę nad filmem, ważne było dla nas pytanie: w jakiej mierze religia pomaga współczesnemu człowiekowi poradzić sobie ze śmiercią – mówią twórcy.

Gdy w 2013 roku przybyli znów do Humania, pojechali nad jezioro, nad którym chasydzi odprawiają taszlich – obrzęd oczyszczenia z grzechów. I wtedy dostrzegli na przeciwległym wysokim brzegu kilkumetrowy krzyż z rozpiętym na nim Chrystusem, pilnowanym przez dwóch ochroniarzy. Skąd się wziął? Autorzy dotarli do Wiktora, który wraz ze znajomymi krzyż postawił.

Wiktor rzekł: – To nie my postawiliśmy krzyż, ale Pan Bóg. Naszymi rękoma.

– Tylko dlaczego właśnie tu? Po co? – pytano.

– Dwóch nas zobaczyło ten krzyże we śnie, dokładnie w tym miejscu. Kiedyś była tu twierdza, która broniła miasta przed Turkami. Broniła i Ukraińców, i Żydów, i Polaków – mówi Wiktor.

Okładka książki 'Dybuk. O nieważności świata'. Zdjęcie Witolda Krassowskiego powstało na planie filmu 'Dybuk. Rzecz o wędrówce dusz' w reżyserii Krzysztofa Kopczyńskiego.Okładka książki 'Dybuk. O nieważności świata'. Zdjęcie Witolda Krassowskiego powstało na planie filmu 'Dybuk. Rzecz o wędrówce dusz' w reżyserii Krzysztofa Kopczyńskiego. Materiały prasowe/ fot. Witold Krassowski

Po co jednak krzyż? Organizatorzy akcji mówią, że to krzyż miłości. I że będą kolejne, m.in. krzyż nienawiści, „bo od nienawiści się podobno wszystko w tym mieście zaczęło”.

– Tylko kto kogo tu nienawidził – pytają autorzy dokumentu i książki. – To przecież tutaj Kozacy pod wodzą dzisiejszych bohaterów narodowych Ukrainy Iwana Gonty i Maksyma Żeleźniaka – w czasie koliszczyzny, antyfeudalnego powstania z 1768 roku wymordowali tysiące Żydów i Polaków. Po to – jak uczą dziś w ukraińskich szkołach – by Ukraina była niepodległa.

Nie szanują krzyża

Autorzy drążyli dalej. Pytali różne strony. m.in. arcybiskupa humańskiego i zwinogrodzkiego Pantelejmona. Hierarcha rzekł: -Wydaje się, że to jest prowokacja, która ma na celu zaostrzenie i bez tego trudnej sytuacji w Humaniu.

Tak nazwał też postawienie krzyża główny rabin Ukrainy. A część mediów – aktem antysemityzmu. Chasydom bowiem nie jest obojętne gdzie stoi krzyż. Nie mogą się modlić przy symbolach innych religii.

A krzyż to samowolka, o którym władza oficjalnie nie wiedziała, ale nieoficjalnie wiedzieli wszyscy, że taki zamiar jest. Tylko nikomu nie chciało się kiwnąć palcem. Gdy krzyż stanął nad jeziorem, w dodatku naprzeciwko synagogi, na korytarzach miejscowego magistratu coraz częściej zaczęło pobrzmiewać słowo „prowokacja”.

Bo przecież tak naprawdę – jak czytamy w książce – liczni urzędnicy byli zainteresowani przyjazdami chasydów ze względów finansowych i dbali o dobre stosunki z najważniejszymi z nich. Pojawienie się 30 tysięcy pielgrzymów to perspektywa zarobku prawie dla każdego. Chasydzcy biznesmeni też nie chcieli, by krzyż zaszkodził w interesach.

A jednak krzyż dalej stał, niektórzy z miejscowych nawet zaglądali nad jezioro, by się pomodlić. Potem pojawiły się na nim napisy po hebrajsku – „mścić się” i „Stop zbeszczeszczeniu”. Kto to zrobił? Nie wiadomo. Szybko je zamalowano.

Chasydzi się denerwują.

Jednak jeden z nich mówi: – Niech stawiają sobie tyle krzyży, ile chcą. Nie chcemy walczyć.

Inny chasyd: – Nie szanują krzyża, nie rozumiem jak można z tak ważnego symbolu uczynić tanią prowokację. Zupełnie nie wierzę w szczerość ich intencji. Najwyraźniej wstąpił w nich jakiś dybuk.

Śladem humańskich dybuków udali się autorzy dokumentu i książki.

– Nie stają poi żadnej stronie. Czasem dopuszczają do głosu właśnie dybuki – biedne dusze, które po śmierci nie znalazły spokoju i błagają o wsparcie jakiegokolwiek boga – pisze wydawca.

– Odbiór naszego filmu był niezwykle emocjonalny. Uczestniczyliśmy w czterdziestu dyskusjach z widzami po pokazach w kilkunastu krajach i możemy mówić o takiej prawidłowości – mówią autorzy. – Ludzie podkreślają, że film jest smutny, ponieważ nie daje żadnej nadziei na porozumienie się bohaterów posługujących się niezrozumiałymi dla siebie nawzajem językami. To nieporozumienie narasta i zawłaszcza coraz to nowe sfery życia.

Twórcy

Krzysztof Kopczyński – wykładowca w Instytucie Polonistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. Reżyser i producent filmów dokumentalnych nagradzanych w kilkudziesięciu krajach. Członek Europejskiej Akademii Filmowej i Polskiej Akademii Filmowej.

Anna Sajewicz – absolwentka filmoznawstwa oraz kultury Rosji i narodów sąsiednich na Uniwersytecie Jagiellońskim. Specjalistka w dziedzinie kinematografii rosyjskiej. Autorka esejów i recenzji oraz tłumaczka z języka rosyjskiego i ukraińskiego.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.