Wyobraź sobie, że ktoś za ciebie odnajdzie najlepsze, tylko naturalne produkty z regionu prosto od rolników i wytwórców. Mleko, swojskie masło, wędliny, chleb, przetwory, miód, soki czy świeże zioła - takie, jak pamiętają nasze babcie. To wszystko będziesz mógł w kilka minut zamówić online i odebrać w jednej paczce. Właśnie powstaje platforma lokalninaturalni.pl, czyli lokalny targ, tyle że w internecie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Większość z nas chciałaby jeść rzeczy bez chemii i polepszaczy smaku – sery, a nie produkty seropodobne, wędliny bez nastrzykiwania i dymu wędzarniczego z koncentratu, owoce i warzywa – niczym nie sypane. Jedzenie z bliska, a nie takie, które transportuje się do hipermarketów statkami i tirami przez tysiące kilometrów. Tyle tylko, że nie każdy ma rodzinę lub kogoś zaufanego na wsi. Nie każdego też zadowala oferta sklepów ze zdrową żywnością, w których nie ma dużego wyboru produktów od lokalnych wytwórców.

Prosto z podlaskiej wsi do miasta, wystarczy tylko, że w twojej okolicy powstanie grupa zakupowa, której członkowie za pośrednictwem platformy Lokalni Naturalni złożą zamówienie. Bezpośrednio u lokalnych dostawców i odbiorą je w ustalonym miejscu – taki pomysł ma Adam Miczejko z Supraśla. Jest współtwórcą projektu pod nazwą Lokalni Naturalni Podlasie.

Pomysłodawcy przygotowywali się do tego od blisko roku, a platforma ma wystartować na początku lipca.

– Chcieliśmy stworzyć narzędzie, dzięki któremu każdy z nas będzie mógł dosięgnąć smakowego nieba i będzie miał dostęp do wszystkich ciekawych produktów z regionu, które są niesamowite, a o których istnieniu wiele osób nie ma zielonego pojęcia – opowiada Adam Miczejko. – Takie produkty mogłyby zapełnić nasz stół, nie musimy truć się tym, co jest dostępne w sklepach.

Produkty regionalne
Produkty regionalne  Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj

Rolnik może sprzedawać, ale nie zawsze ma jak

W pomyśle chodzi o wspieranie lokalnych wytwórców, których produkty często goszczą na konkursach takich jak „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”. A nie są szerzej znane, czasem możliwe do kupienia jedynie w gospodarstwach agroturystycznych lub okazjonalnie na jarmarkach.

W tym roku weszła w życie ustawa, która pozwala rolnikom na sprzedaż produktów wytworzonych we własnym gospodarstwie. Od stycznia mogą oni sprzedawać to wszystko, co wyprodukowali korzystając z własnych surowców, przetworzyli sami lub z pomocą rodziny w warunkach domowych.

To owoce i warzywa, sery i inne produkty mleczne, wędliny, jaja, marynaty, oleje, dżemy, pierogi czy chleby. Rolnicy są zwolnieni z płacenia podatków przy sprzedaży detalicznej do 20 tys. zł rocznie, muszą natomiast prowadzić ewidencję, choćby zapisując to, co sprzedali w zeszycie.

Ważne jest to, że żywność musi być sprzedana końcowemu konsumentowi.

Te dwa bieguny – rolnika, który ma często problemy z samodzielną promocją swoich produktów i dotarciem do „miastowych” klientów oraz właśnie konsumentów, którzy nie zawsze wiedzą, gdzie go szukać, nie mają czasu, by „polować” na rarytasy po całym regionie, chcą właśnie połączyć Lokalni Naturalni.

Podobne inicjatywy są obecne już w Europie i w Polsce, ale jeśli chodzi o województwo podlaskie, to pierwszy tego rodzaju portal.

Założyciel podlaskiej platformy podkreśla, że udoskonalił pewne rozwiązania czerpiąc inspiracje z zachodnich inicjatyw.

– W tej chwili nawiązaliśmy współpracę z około 24 rolnikami i małymi przetwórcami, a w każdym tygodniu dochodzą kolejni wspaniali ludzie. Oferują produkty ekologiczne, wykonywane w tradycyjny sposób. Skupienie tego na jednym portalu wiele ułatwia. Zamiast jechać po dobry chleb np. do Jałówki, po wędlinę do Lebiedzina czy w okolice Sokółki po konfiturę z dyni – wszystko mamy w jednym miejscu. Ideą tego portalu jest to, że w zasadzie robimy coś jak Allegro dla tego rodzaju produktów, z tą różnicą, że sprzedawca jest indywidualnie weryfikowany, zanim otrzyma dostęp. My dajemy sprzedawcy miejsce na tej platformie, on wchodzi i zakłada tam swój sklep, prezentuje swoje produkty, a ludzie, którzy robią zakupy, dokonują transakcji bezpośrednio z nim – tłumaczy schemat działania współzałożyciel wirtualnego bazaru.

W ten sposób zachowana zostaje zasada sprzedaży bezpośredniej.

– Dajemy tak naprawdę przestrzeń, a potem będziemy pomagać w logistyce, koordynować dostawy w taki sposób, aby klient miał na koniec wrażenie, że zrobił zakupy, tak, jakby robił je w markecie. Czyli organizujemy wszystko tak, aby było wygodnie – podkreśla Miczejko.

Zasięg tego lokalnego targowiska online to około 60 – maksymalnie do 80 km od Białegostoku.

Produkty regionalne
Produkty regionalne  Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj

Pyszne, zdrowe, a czasem nieznane

Co istotne, ta platforma jest niejako odpowiedzią na własne potrzeby rodziny pana Adama, która od pokoleń robi rewelacyjne ogórki i kapustę kiszoną, także w główce.

– Szukałem wraz z rodzicami jakiegoś sposobu, na to, co zrobić z produktami, które są chwalone przez innych, by z nimi szerzej wypłynąć. No i powstał pomysł na ten portal Lokalni Naturalni. Chcemy sprzedawać swoje rzeczy pod szyldem „Kiszonki od Pana Tadka” – mówi Miczejko.

A takich ludzi jest zdecydowanie więcej. Dosłownie wokół nas wytwarzają rzeczy niesamowite.

Halina Raducha, która działa w Dąbrowskim Stowarzyszeniu Produktu Regionalnego przygotowuje wspaniały klinek – śmietankowy twaróg o kremowej konsystencji, który wprost rozpływa się w ustach. Świetnie smakuje z miodami lub konfiturami i był już zdobywcą „Perły” na targach Polagra Food w Poznaniu. Pani Halina robi też z niego pyszny sernik, który ma również znaleźć się w ofercie.

40-letnią tradycję ma gospodarstwo pszczelarskie Doktor Miodek z Grabówki, które oprócz miodów kwiatowych zbieranych na terenach Puszczy Knyszyńskiej ma i ziołomiody, np. ciemny pokrzywowy i sosnowy. Wędliny ze Studzieńczyny rodziny Moniuszko (ich szynka wiejska także ma „Perłę”) czy wyroby z Lebiedzina, m.in. nominowana w tym roku do tej nagrody szynka wołowa z siana Pauliny Deresz to część oferty produktów pochodzenia zwierzęcego, jest też plan, by za pośrednictwem platformy sprzedawać mięso nieprzetworzone.

Zielska Kolonia z Knyszewicz podzieli się swoim Iwan Czaj, czyli herbatą z wierzbówki kiprzycy, ale też m.in. winem z mniszka lekarskiego oraz swoimi naturalnymi kosmetykami! Marek Chmielewski i jego mama Teresa produkują oleje tłoczone na zimno, m.in. z rzepiku. Sajsad Jana Skibickiego z Kurian słynie z ekologicznych soków jabłkowych, ale też z preparatów pectinGold z jabłek odmiany Gold Milenium, które m.in. pomagają walczyć z komórkami nowotworowymi. Takich przykładów można by mnożyć.

Konkurs 'Nasze Kulinarne Dziedzictwo'. Warzywa naturalne, ekologiczne
Konkurs 'Nasze Kulinarne Dziedzictwo'. Warzywa naturalne, ekologiczne  AGNIESZKA SADOWSKA

Jak w dawnym warzywniaku

Lokalni Naturalni chcą przywrócić zegar biologiczny dawnych „warzywniaków”.

– Pamiętam, że kiedyś w grudniu nie było pomidorów na półkach, były kiszonki, był seler, por, marchewka, burak – te warzywa korzeniowe, które zimowały. To są warzywa ozime, które mogą leżeć w wiejskich chłodniach spokojnie do marca. Chcemy przywrócić ten cały naturalny kalendarz, by ludzie wrócili do zdrowych nawyków. By gdy przychodzi wiosna, były prawdziwe nowalijki, zależnie od pogody. Sam uprawiam warzywa i wiem, że teraz nie mam, niestety, jeszcze rzodkiewki, a znajomy, który ma podgrzewaną szklarnię już tak.

Logistycznie ma to być rozwiązane w taki sposób, aby stworzyć tzw. krótki łańcuch dostaw – wyjaśnia pan Adam.

Aby zamówić produkty, zawiązać się musi lokalna grupa zakupowa, wykorzystywany jest więc model znany z kooperatyw spożywczych. Każda taka grupa będzie mieć swojego opiekuna. To oni będą koordynować odbiór zamówień w specjalnie ustalonych punktach. Aby zebrać rentowną grupę zakupową, potrzeba około 20 osób.

– Przypuśćmy, że w środę składamy zamówienie. Dostawca ma dwa dni na przygotowanie i dostarczenie w dniu dostawy produktów, a koordynator grupy je odbiera rozdzielając według zamówień poszczególnych osób. To gwarantuje także świeżość produktów – precyzuje współtwórca targu online.

Lokalni Naturalni pomogą też rolnikom w opracowaniu zdjęć i tekstów na portal, aby było wrażenie spójności. To, co odróżnia bazar w sieci od targowiska, to, to że nie jesteśmy w stanie spróbować tego, co chcemy kupić.

– Człowiek jest „wzrokowcem” i jeśli zrobimy piękne zdjęcia danego produktu w całej jego okazałości, na pewno będzie je łatwiej sprzedać. Może jestem idealistą, ale chciałbym stworzyć dostęp do tego, co sam jem, a całe życie jem zdrowo, podobnie jak teraz mój syn – kończy Adam Miczejko.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem