Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na polanie, która już jest wygolona z okazałych sosen, aktywiści Greenpeace i Dzikiej Polski otoczyli taśmą maszynę harvester oraz kilka ocalałych drzew. W akcji bierze udział 15 osób. Dwaj mężczyźni przypięli się przy pomocy alpinistycznego sprzętu do drzew na wysokości kilku metrów.

Inni rozwinęli transparenty z hasłami: „Puszcza to nie plantacja”, „Cała puszcza parkiem narodowym”, "Stop wycince!".

To reakcja na rozpoczętą w tym roku systemową wycinkę najcenniejszych przyrodniczo fragmentów Puszczy Białowieskiej.
Wyniki leśnych patroli Greenpeace i Dzikiej Polski jednoznacznie wskazują, że prowadzone w tym roku wycinki w Puszczy obejmują stare, bezcenne przyrodniczo fragmenty lasu dotychczas wyłączone z cięć, między innymi w strefach ochronnych UNESCO. Działania te są prowadzone mimo wezwania Polski przez Komisję Europejską do natychmiastowego wstrzymania wycinek.

Ekolodzy blokują wycinkę Puszczy Białowieskiej [GALERIA ZDJĘĆ]

Fundacja Dzika Polska prosi o udostępnianie swojej transmisji na żywo.

– Pokazujcie to, co się dzieje w Puszczy! Niech świat się o tym dowie. Jeszcze Puszcza nie zginęła!!!

W akcję włączyli się aktywiści Dzikiej Polski oraz Greenpeace Polska.

Ta druga organizacja tweetuje: #JanSzyszko przekroczył czerwoną linię: wycinka najcenniejszych przyrodniczo fragmentów Puszczy. Reagujemy razem z aktywistami Dzikiej Polski.

- Jesteśmy w Puszczy, by powstrzymać jej dewastację spowodowaną skandalicznymi decyzjami ministra Szyszki. Mimo licznych apeli środowisk naukowych, lokalnej społeczności i ponad 167 000 osób, minister dalej traktuje Puszczę jak zwykłą plantację drzew. Co gorsza, decyzje ministra zagrażają wielu rzadkim gatunkom ptaków związanym ze starymi i martwymi drzewami, które mimo okresu lęgowego, są masowo wycinane i wywożone z Puszczy – powiedział Robert Cyglicki z Greenpeace.

Idiotyczny "ordnung" Szyszki. Tak zabijana jest Puszcza

Na miejscu pojawiła się policja i straż leśna, spisywano uczestników protestu. Harvestery przestały pracować przed godz. 16, wyjątkowo wcześnie, bo takie wycinki mogą trwać i do nocy. Wtedy protestujący opuścili miejsce wycinki, dostali bowiem zapewnienie od właściciela maszyn, że to koniec prac na dziś.

Nie wiedzieli, czy wrócą, czy będą kontynuować protest w tej samej formie. Jednak są pewni, że będą trwać, póki minister środowiska wycofa ze swoich decyzji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.