Ma specyficzne poczucie humoru. Zamiast preparatów odchudzających, zamówionych przez internet i opłaconych, zdarzało się, że wysyłał klientom Rutinoscorbin, tik-taki albo... zgniłe mięso. Najczęściej jednak nie wysyłał nic. Wyłudził ponad 300 tys. zł.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sąd Apelacyjny w Białymstoku zajął się w poniedziałek (22.05) sprawą Łukasza K., który doprowadził 1305 osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie ponad 300 tys. zł. O złagodzenie wyroku sądu pierwszej instancji wniósł obrońca. Mecenas Michał Żuraw przekonywał, że jego klient od momentu gdy wyszedł z aresztu tymczasowego dokładnie trzy lata temu, ani razu nie wszedł w konflikt z prawem. Po prostu – kiedy popełniał szereg przestępstw, był osobą „wysoce niedojrzałą”

Profesjonalny i wzbudzający zaufanie

Łukasz K. najpierw odpowiadał przed Sądem Rejonowym w Olsztynie, potem sprawa trafiła do tamtejszego sądu okręgowego. Jak ustalono, mężczyzna założył strony internetowe, na których od stycznia 2010 do grudnia 2011 roku oferował do sprzedaży preparaty odchudzające i sterydy anaboliczne o różnych nazwach. Przygotował się solidnie, zainwestował nawet w pozycjonowanie sklepów w internecie. Strony internetowe były budowane w sposób profesjonalny. Zamówienia były dokonywane za pośrednictwem komunikatora Gadu-Gadu lub poczty elektronicznej (e-mail). Oskarżony wskazując dane oferenta podawał się za inne wymyślone osoby, często – za kobiety, by wzbudzić jeszcze większe zaufanie.

Aby jego identyfikacja była utrudniona, dokonywał transakcji internetowych i rozmów z użytkownikami komunikatora przy wykorzystaniu oprogramowania TOR, powodującego usuwanie śladów użytkowania pozwalających na identyfikacje użytkownika, a tym samym umożliwiających zachowanie anonimowości w sieci internetowej.

Uniewinnienie po latach. Szefowa skarbówki nie oszukała

Poszukiwany listami gończymi

Oskarżony zastrzegał, że wysyłka zamówionych produktów nastąpi jedynie po uprzednim wpłaceniu pieniędzy.

Pokrzywdzeni, którzy zapłacili za dokonaną transakcję, nigdy nie doczekali się na zamówione preparaty, np. Meridę. Swoich pieniędzy też nie odzyskali. W przypadku, gdy oskarżony wyjątkowo zgadzał się na wysłanie przesyłki za pobraniem, okrutnie sobie z ludzi kpił: wysyłał np. Rutinoscorbin, cukierki tic-tac, śmieci, psujące się mięso.

Należności były regulowane na wskazane przez oskarżonego i należące do niego konta bankowe. Szereg reklamacji nabywców zamówionych i opłaconych towarów oraz niezgodność danych osobowych beneficjenta rachunku z danymi wskazanymi na drukach przesyłek pobraniowych wzbudziły podejrzenia banków co do możliwości wykorzystywania tych rachunków do popełnienia przestępstw wyłudzenia pieniędzy. Łukaszowi K. zablokowano rachunki, a do prokuratury trafiło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Również część oszukanych osób złożyła zawiadomienia.

Postępowania toczyły się na terenie całego kraju, a oszust był poszukiwany przez szereg jednostek policji i prokuratur, w tym listami gończymi.

Łapówka, dziecięca pornografia, podrobione świadectwo

Podczas postępowania wyszło na jaw, że Łukasz K. ma też sporo innych przestępstw za uszami. Został skazany także za próbę przekupienia funkcjonariuszy policji – oferował im 40 tys. zł jeśli odstąpią od jego zatrzymania i przeszukania.

Miał przy sobie marihuanę, a na laptopie – pornografię z udziałem małoletnich poniżej 15. roku życia. Ponadto przy użyciu ukrytej kamery nagrywał kobietę w trakcie czynności seksualnej, a potem szantażował ją, że upubliczni nagranie, jeśli nie zwróci mu ona 3 tys. zł, które wzięła za spotkania erotyczne (cześć rzeczywiście mu oddała). Wreszcie – Łukasz K. podrobił świadectwo ukończenia liceum ogólnokształcącego. Zdaniem prokuratury zrobił to w celu użycia go, ale adwokat przekonywał, że tylko dla żartu.

Awans za ONR i swargę? Roszady w białostockich prokuraturach

Pogarda dla ludzi i prawa

Olsztyński sąd uznał, że okoliczności popełnionych czynów oraz ich ilość świadczą o wysokim zdemoralizowaniu oskarżonego, poczuciu bezkarności i braku jakiegokolwiek szacunku do obowiązującego prawa. Jego zaś stosunek do osób oszukanych świadczy o pogardzie dla nich, instrumentalnym traktowaniu tych ludzi i braku jakiejkolwiek skruchy po popełnieniu przestępstwa. Tych klientów, którzy bardziej zdecydowanie domagali się wysyłki produktów lub zwrotu pieniędzy, spotykały szyderstwa i wyzwiska.

W czerwcu 2016 roku Sąd Okręgowy w Olsztynie wymierzył Łukaszowi K. karę łączną 5 lat pozbawienia wolności, orzekł też o obowiązku naprawienia szkody tym pokrzywdzonym, którym szkoda nie została dotychczas zrekompensowana (1246 osób).

Podjęcie pracy to nie okoliczność łagodząca

Od tego wyroku odwołał się obrońca, domagając się złagodzenia kary. Przed białostockim sądem przekonywał, że należy wyeliminować opis czynu, że z popełnienia przestępstwa oskarżony uczynił stałe źródło dochodu. Najistotniejszą, zdaniem adwokata, sprawą jest fakt, że wyrok został oparty o dowody, które nie były przeprowadzone na rozprawie głównej – przed sądem okręgowym zostały odczytane zeznania świadków, złożone przed sądem rejonowym.

– Jaki to miało wpływ na treść wyroku? Ci ludzie powiedzieliby dokładnie to samo – oponowała w poniedziałek prokurator Krystyna Ciwoniuk. Z kolei wypowiedź obrońcy o tym, że jego klient współpracował z organami ścigania, skwitowała: – Jedynie przyznał się do tego, co zostało udowodnione, bo dalsze wypieranie się nie miało sensu.

A argumenty o zmianie stylu życia podsumowała: – Podjęcie pracy to żadna okoliczność łagodząca, tylko życiowa konieczność dla mężczyzny w jego wieku.

Sąd Apelacyjny w Białymstoku ogłosi wyrok 31 maja.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem