Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Augustis fotografował białostoczan, a Białystok w tych międzywojennych, 30. latach słynął z ogrodów. Nawet Maria Dąbrowska, która przykleiła mu łatkę „brzydkiego miasta”, jego bujną zielonością była zachwycona. Każdy, kto jeszcze pamięta przedwojenny Białystok, mówi o sadach rozciągających się już od głównych ulic, o majowych zapachach, chodzeniu w arendę, śliwkach robaczywkach, ptasich świtach i buczeniu owadów.

Powrót Augustisa. Zbiór z kartonów odkopany, dotąd niepublikowany [ZDJĘCIA]

***

Na zdjęciach Augustisa jest też dom białostockich fabrykantów Hasbachów przy ul. Św. Jańskiej (dzisiejsze Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego). Fotografował go w 1938 roku, kiedy mieszkał tam już ktoś inny. We wspomnieniach Ewy Hasbach spisanych dla syna Michaela, przydomowy ogród z „najpiękniejszymi bzami w mieście” był przestrzenią magiczną: „Bawiłam się pod krzakiem bzu, a także siedziałam pod krzewem jaśminu, sama z sobą grając bajkę, przy czym byłam jednocześnie czarodziejką i biedną dziewczynką. To była bajka, która nie miała końca, bawiłam się, czarowałam, aby z wszystkiego zrobiło się złoto (.)” („Hasbachowie. Z rodzinnego sztambucha”, Białystok 2011).

Ogród pełnił funkcję reprezentacyjną, dekoracyjną, maskował odpadające tynki, bywał kryjówką, a przede wszystkim zapełniał spiżarnie. Kosz wiśni za odbitkę – to nie była w tamtych czasach zła cena. Kto wie, ile zdjęć wymienił Augustis za pomidory i szparagi? Tak, szparagi w tamtych czasach udawały się na białostockich gruntach znakomicie!

Zdjęcia z wystawy 'W białostockich ogrodach'Zdjęcia z wystawy 'W białostockich ogrodach' Fot. Bolesław Augustis/albom.pl

To znamienne, że z tamtego świata przetrwały właśnie ogrody, choćby szczątkowo. Domy, drewniane i biedne, przeważnie rozsypały się, zostały spalone, ustąpiły miejsca blokom, ale w otaczających je dawnych ogrodach, spośród betonu, po dziś dzień uparcie odbijają tulipany, barwinek i konwalie. Zachowały się fragmenty alei parkowych w Dojlidach, kawałki sadów na Skorupach, pojedyncze drzewa na Bojarach.

Czy jeszcze rośnie te drzewo, na które jak wrony wlazły trzy pannice, by je Augustis sfotografował? Po wojnach, w których zginęła ponad połowa mieszkańców Białegostoku, krzepiąca byłaby świadomość, że ono przetrwało, trwa i nie padło dotąd ofiarą pilarzy.

Augustis: Ocalający, Ocalony

***

– Głównym najwyższym celem ogrodów jest piękność. (.) Żyje w nim muzyka, malarstwo i mieć musi znawców, lubowników ogrodu. (.) Pewna bezinteresowność, nawet wspaniałość jest cechą prawdziwych ogrodników (.) – pisał Eustachy Iwanowski w poradniku „O ogrodach w Polsce”, wydanym w Poznaniu w 1860 roku.

Wiele zdjęć Augustisa jest nieumyślnym, ale czułym zapisem trwania pracy przemieniającej nieużytki w złoto, bezimiennych białostockich ogrodników, których tulipany i jabłonie, uparcie kwitną, pomimo katastrof i wojen.

Zdjęcia z wystawy 'W białostockich ogrodach'Zdjęcia z wystawy 'W białostockich ogrodach' Fot. Bolesław Augustis/albom.pl

Wernisaż wystawy „W białostockich ogrodach. Bolesław Augustis” – 19 maja o godz. 18.30 w Galerii Fotografii im. Sleńdzińskich w Białymstoku przy ul. Wiktorii 5 na Bojarach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.