Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To kolejny głos w obronie Puszczy Białowieskiej w sprawie trwającej w niej wycinki. Niedawno – w związku z zamknięciem szlaków turystycznych – protestowała branża turystyczna. Teraz głos w obronie Puszczy zabrało ponad stu ludzi świata kultury. Katarzyna Leszczyńska, tłumaczka i organizatorka turystki, jedna z inicjatorek apelu, w rozmowie z „Wyborczą” powiedziała:

– I reżyserzy, i aktorzy, i muzycy, i pisarze – wszyscy, którzy się podpisali pod tym apelem, są przekonani, że Puszcza Białowieska to nasz wielki skarb, za który wszyscy jesteśmy odpowiedzialni. Jest jak Wawel – wspólnym naszym dziedzictwem. To wspólne dziedzictwo nie tylko przyrodnicze, ale i w wymiarze intelektualnym, nad którego jedyną w Europie naturalną dzikością człowiek powinien się ukorzyć.

Apel do premier i prezydenta w obronie Puszczy Białowieskiej

To nie surowiec

Sygnatariusze apelu zwracają uwagę: „Na obszarze Puszczy Białowieskiej, obiektu z Listy Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, coraz częściej dochodzi do wycinki stuletnich drzewostanów. Dotychczas obowiązywało moratorium na puszczańskie starodrzewy, jednak Lasy Państwowe podważyły je w niejasnych okolicznościach prawnych. Naukowców, przyrodników i ludzi kultury niepokoi fakt niszczenia Najstarszego Lasu, ale też tworzenie doraźnego prawa, które pozornie tylko uzasadnia jego dewastację. Tekst specjalnej decyzji o cięciu jest pilnie strzeżoną tajemnicą, podobnie jak sama wycinka: żeby ustrzec się świadków, zamknięto wstęp na szlaki leśne w nadleśnictwach Białowieża i Hajnówka. Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO wyróżnił Puszczę ze względu na uniwersalne wartości, które lasy Ziemi już utraciły. Widzieć w niej źródło surowca drzewnego to jak dostrzegać tylko deski w starym ikonostasie albo Ołtarzu Wita Stwosza".

Idiotyczny "ordnung" Szyszki. Tak zabijana jest Puszcza

Jak wyrywane kartki

W apelu można przeczytać: „Lasy Państwowe zasłaniają się chęcią ratowania drzewostanów przed kornikiem i koniecznością ich porządkowania. Przykładają estetykę Zasad Hodowli Lasu do reliktowych ostępów i urządzają je jak zwykły kompleks leśny. Jakby to człowiek mógł wiedzieć lepiej od świerka, gdzie drzewo ma rosnąć, lepiej wiedzieć od dzięcioła białogrzbietego, gdzie założyć lęg. W rezultacie światowe dziedzictwo jest okradane i niewiele zostaje do dziedziczenia. Zaś Puszczy grozi wykreślenie z zaszczytnej Listy. Kto nie wierzy, niech przejedzie Drogą Narewkowską bądź Trybą Hajnowską i 'podziwia' kolejne wyręby.

Każdy powalony starodrzew jest jak kartka wyrwana z Kroniki Spuścizny Polskiej w Dziedzictwie Ludzkości. To przecież nie jest zbyt gruba księga. Jako jej depozytariusze, a nie właściciele, powinniśmy o nią dbać i zachować dla przyszłych pokoleń. Znaczna część ludności puszczańskich wsi i miasteczek utrzymuje się z turystyki bądź z obecności naukowców. Według wiarygodnych badań to turystyczne i estetyczne walory Puszczy dadzą jej ekonomiczną przyszłość, nie zaś kolejne kubiki drewna.

Głos za wstrzymaniem cięć jest więc głosem za przyszłością miejscowej społeczności. Ale też za rozwojem badań naukowych w regionie, albowiem Puszcza Białowieska w jej dotychczasowym stanie to niewyczerpane źródło tematów i intuicji, czyli materiał badawczy, jakiego nie ma nikt na świecie, jakim nie można palić w piecu. Ostatni naturalny las Europy na nizinie zasługuje raczej na centrum nauki, choćby takie jak warszawski Kopernik, nie zaś na nowy plan cięć”.

KE ostrzega Polskę w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej - po raz ostatni

Konieczne mediacje

W apelu do premier i prezydenta „o interwencję i natychmiastowe wstrzymanie dewastacji najstarszego polskiego lasu” ludzie świata kultury proszą o zainicjowanie mediacji, w których strony konfliktu mogłyby wypracować wspólny model ochrony Puszczy Białowieskiej i zakończyć destrukcyjny dla lokalnej społeczności spór. Dodają: „Czasu jest coraz mniej. Stuletnie dęby wciąż padają. Dziś jedynie najważniejsze osoby w Państwie mogą powstrzymać ten oburzający, choć pewnie nieświadomy wandalizm. Jego skutki są dla Polski niezwykle szkodliwe, bo uderzają nie tylko w naukę, ale też w kulturę i kapitał społeczny. Prosimy Państwa o działanie i pomoc”.

Pod apelem podpisali się m.in. reżyserzy: Agnieszka Holland, Jerzy Skolimowski, Małgorzata Szumowska, Magdalena Łazarkiewicz czy Filip Bajon, pisarze: Andrzej Stasiuk, Olga Tokarczuk, Herta Muller, Jurij Andruchowycz, Michał Książek, Mariusz Szczygieł czy Manuela Gretkowska, aktorzy: Jerzy Stuhr, Krystyna Janda, Maja Ostaszewska czy Jan Nowicki, muzycy: Muniek Staszczyk czy Tomek Lipiński, a także filozofie, jak Jan Hartman, historycy, jak Andrzej Friszke, oraz językoznawcy, tłumacze czy antropolodzy kultury.

Ekolodzy: Puszcza to nie plantacja! Preludium rzezi w Puszczy Białowieskiej?

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.