Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Bema. Mieszanina drewnianej zabudowy, murowanych domów i pustostanów. To przy jednym z nich odkryto właśnie macewy. Przypadkowo. Ktoś wszedł na posesję, zobaczył leżące na niej kamienie. Skojarzył kształt. I poinformował Lucy Lisowską, przedstawicielkę gminy żydowskiej na Białystok i województwo podlaskie.

Bo choć na kamieniach nie ma dziś napisów – zostały zatarte – to kształt wyraźnie wskazuje na pochodzenie. Proste, pionowe płyty zdradzają, że na posesję ktoś przyciągnął je z pewnością z pobliskiego kirkutu. Bo przy ulicy Bema jeszcze w latach 60. stały nagrobki. Później pamięć o kirkucie zatarto, urządzając na jego miejscu bazar, a następnie budując halę mięsną oraz gmach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Dopiero przed białostockim Światowym Kongresem Esperantystów, jaki miał miejsce w 2009 roku część kirkutu znów uporządkowano – założono tu skwer, w jego centralnej części ustawiono ławki, a z bukszpanów uformowano Gwiazdę Dawida. Zaczęto też odnajdywać macewy. Np. na jednej z posesji przy Bema macewy wykorzystano jako... schodki przed domem!

Teraz znalazły się kolejne nagrobki. I pewnie leżałyby w zapomnieniu jeszcze nie wiadomo jak długo, gdyby nie sygnał od jednego z białostoczan.

AGNIESZKA SADOWSKA

– Cieszy mnie, że mieszkańcy Białegostoku są coraz bardziej wyczuleni na kwestię macew, które można znaleźć w różnych miejscach miasta. Miejsce nagrobków jest przecież na cmentarzu – komentuje Lucy Lisowska, przedstawicielka gminy żydowskiej. Osobiście tylko żałuje, że ktoś z nagrobków starł inskrypcje – przez to nie można odczytać na czyich grobach stały. Można tylko przypuszczać, że pochodzą z kirkutu przy Bema – dystans między posesją, a cmentarzem to raptem kilkaset metrów...

Lucy Lisowska mówi, że nagrobki muszą wrócić na cmentarz. Który? Być może przy ulicy Bema. Ale nie jest wykluczone, że może to być też kirkut przy ulicy Wschodniej. Na Wschodnią w ostatnich latach trafiły bowiem już nagrobki, które wykorzystano przy budowie murków obok ratusza (rozebrano je przy okazji przebudowy Rynku Kościuszki) czy fontanny na Plantach (w jej miejscu urządzono już klomb). Tam też planowano stworzenie lapidarium – na razie jednak pomysł ten odłożono na półkę z ideami niezrealizowanymi.

– Dostaliśmy informację od pani Lucy Lisowskiej o macewach. W najbliższym czasie podejmiemy działania, by zostały z godnością i poszanowaniem przeniesione w odpowiednie miejsce – komentuje Urszula Mirończuk, rzecznik prezydenta.

AGNIESZKA SADOWSKA

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.