Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na początku kwietnia ubiegłego roku radny Marcin Szczudło podczas konferencji prasowej zarzekał się, że nie pracuje w Polskiej Spółce Gazownictwa. Kilka tygodni później zdradziła go jednak informacja na stronie internetowej spółki, gdzie jego nazwisko zostało wymienione jako dyrektora biura komunikacji. Okazało się, że jest zatrudniony w PSG od 14 marca. O jego zarobkach w PSG nie mówiło się jednak ani słowem.

Pisowiec na wygnaniu

Marcin Szczudło przed laty był już w PiS. Później przeszedł do partii Solidarna Polska. Pod koniec poprzedniej kadencji występował jako radny niezależny. W 2015 r. wystartował w wyborach samorządowych z ramienia komitetu prezydenta Tadeusza Truskolaskiego. Sprawował funkcję przewodniczącego klubu Tadeusza Truskolaskiego (opozycyjnego wobec PiS) i z jego ramienia wiceprzewodniczącego rady, którym nadal pozostaje, a prezydencki klub nadal nie ma swojego reprezentanta w prezydium. W trakcie ubiegłorocznej (kwietniowej) konferencji prasowej informował o powodach odejścia z komitetu Tadeusza Truskolaskiego i dołączenia do klubu PiS:

– Byłem członkiem założycielem PiS. Zawsze, jeśli chodzi o poglądy, czułem się pisowcem na wygnaniu. Jeśli chce się robić więcej dla naszego regionu, trzeba też współpracować z rządem.

Ojciec czekał. Szczudło wrócił na partyjne łono

Nieoficjalnie mówiło się, że Szczudło posadę w PSG otrzymał dzięki wstawiennictwu prezesa TVP Jacka Kurskiego, któremu prowadził onegdaj biuro poselskie. Po jego przejściu do klubu PiS na nic zdały się apele radnych klubu Tadeusza Truskolaskiego, by zrzekł się mandatu.

– Podjęliśmy uchwałę, w której przyjęliśmy do klubu Marcina Szczudłę, a wszelkie inne kroki związane z przynależnością, z partią, podejmuje zarząd okręgowy, który w tym momencie pełni jednoosobowo Krzysztof Jurgiel – informował wiosną zeszłego roku przewodniczący Gromko.

Truskolaski: cena zdrady

Tymczasem do wiadomości publicznej została właśnie podana treść oświadczenia majątkowego Marcina Szczudły za 2016 rok. Radny wymienił w nim swoje dochody. Jako radny zarobił (dieta) 25 727,08 zł. W Polskiej Spółce Gazownictwa... 198 641,33 zł. Biorąc pod uwagę, że w ubiegłym roku w PSG przepracował dziewięć miesięcy, zarabia więc miesięcznie około 22 tys. zł.

– Wiadomo wreszcie, za ile odbył się ten transfer do PiS – komentuje jeden z białostockich samorządowców.

Prezydent Tadeusz Truskolaski nie kryje:

– W przypadku radnego Szczudły wiadomo teraz, jaka jest cena zdrady. Da się ją teraz dokładnie wyliczyć. O ile wiem, to i jego żona znalazła pracę w spółce powiązanej ze skarbem państwa. Takie są metody działania PiS. Szczególnego smaczku w tym kontekście nadaje fakt, że pan Szczudło głosował za obniżeniem mojego wynagrodzenia. Wielkość tej hipokryzji przyjmuje kosmiczne rozmiary. Radny Szczudło zarabia 22 tys. zł przy minimalnej odpowiedzialności, nie słyszeliśmy o jakichś jego sukcesach w PSG. Ja jako prezydent odpowiadam za dwumiliardowy budżet. To, że odszedł do PiS z klubu Tadeusza Truskolaskiego, to jedno, a to, że zachowuje się tak jak przy obniżeniu mojego wynagrodzenia, to jest po prostu nieetyczne.

W ramach konkursu

Z kolei inny radny PiS Henryk Dębowski stara się o stanowisko dyrektora podlaskiego oddziału Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych podległego Ministerstwu Pracy i Polityki Społecznej. W ramach konkursu z 27 marca dzień przed długim weekendem ogłoszono, że tylko dwie osoby spełniają wymagane warunki - pełniąca dotąd obowiązki tego oddziału Grażyna Bogdańska i właśnie Henryk Dębowski. Planowana jest jeszcze rozmowa kwalifikacyjna. Radny jest absolwentem Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku (specjalizacji administracja publiczna). Pracuje jako kierownik referatu kontroli departamentu europejskiego funduszu społecznościowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego (podlaski zarząd to koalicja PSL-PO). PFRON to – obok spółek skarbu państwa i Agencji Nieruchomości Rolnych czy Agencji Rynku Rolnego – jedna z tych państwowych instytucji, które PiS od czasu objęcia władzy w kraju obsadza swoimi ludźmi. O politycznych mianowaniach na szefów PFRON było głośno np. w Kielcach, gdzie w lutym ubiegłego roku dyrektorem tamtejszego oddziału został Andrzej Michalski, radny PiS powiatu kieleckiego.

Nie mam nic do powiedzenia

W przypadku Białegostoku decyzyjna strefa wpływów rozłożona jest między prezesem PiS w Podlaskiem, ministrem rolnictwa, posłem Krzysztofem Jurgielem a wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji, posłem Jarosławem Zielińskim. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku podczas zjazdu podlaskiego PiS o takim podziale wspominali w rozmowie z „Wyborczą” działacze tej partii (nie zgadzali się na podawanie ich nazwisk). Jeden z nich wyliczał:

– Stanowiska szefów oddziałów agencji rolnych w regionie zależą od ministra Jurgiela, ale też to on ma wpływ np. na dyrektora ośrodka białostockiego TVP. Oczywiście decyzja o tym, kto jest komendantem służb mundurowych w naszym regionie, zależna jest od ministra Zielińskiego, ale to on miał ostateczny wpływ na to, kto jest podlaskim kuratorem oświaty.

Flaga na strażacki maszt. Wiceminister Zieliński znowu się rozpisał

W przypadku podlaskiego oddziału PFRON wpływ ma mister Jurgiel, którego łączą bliskie koleżeńskie stosunki z minister pracy i polityki społecznej Elżbietą Rafalską. Stanowisko dyrektora podlaskiego PFRON miałoby być dodatkową nagrodą dla radnego Dębowskiego za odsunięcie – idącego na zbyt wiele ustępstw wobec opozycji i prezydenta Tadeusza Truskolaskiego – dotychczasowego pełniącego obowiązki szefa klubu PiS w radzie miejskiej Mariusza Gromki. To radny Dębowski został szefem klubu (choć na razie oficjalnie tego nie ogłoszono) głosami radnych PiS: dziewięć do sześciu. Kiedy zapytaliśmy radnego Dębowskiego, jakie najważniejsze zadnia stoją przed podlaskim PFRON, odparł:

– Nie mam nic w tej sprawie do powiedzenia.

– Czy ma pan dostateczne kwalifikacje do pełnienia tego stanowiska? – dopytywaliśmy.

– Nie mam nic w tej sprawie do powiedzenia – powtarzał.

– Czy popiera pana na to stanowisko prezes Jurgiel? – dociekaliśmy.

Radny Dębowski i na to pytanie ponownie odrzekł:

– Nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia.

Czeka go awans?

Przewodniczący największego klubu opozycyjnego wobec większości z PiS w radzie miejskiej Maciej Biernacki z PO krótko komentuje ewentualną nominację – „nagrodę” dla radnego Dębowskiego:

– Widać prezes Krzysztof Jurgiel inaczej rozumie dobrą zmianę niż wyborcy PiS, ale jaka zmiana, tacy specjaliści w tym wypadku.

Przy okazji przewodniczący Biernacki odniósł się do zamiany – jak wynika z naszych informacji, z woli prezesa Jurgiela – przewodniczącego klubu PiS:

– Oznacza to, że PiS stanie się jeszcze bardziej radykalny, jeszcze ostrzej będzie atakował prezydenta Truskolaskiego. Będzie jeszcze mniej skłonny do zawierania jakichkolwiek kompromisów dla dobra mieszkańców, a będzie jeszcze bardziej forsował swoje, niekoniecznie dobre, pomysły.

Prezydent Truskolaski z kolei komentuje:

– Pan radny Dębowski bardzo się stara i wykazuje, żeby wkraść się w łaski prezesa Jurgiela. Widać to było przy udzielaniu mi absolutorium za rok ubiegły, widać i w dalszym ciągu. Najpewniej więc czeka go awans. Podobnie jak radny Szczudło także radny Dębowski za nic ma zasady etyczne. Przykłady radnych Szczudły i Dębowskiego pokazują, z jakimi celami do władzy szedł PiS i co miał faktycznie na myśli w haśle „dobra zmiana”.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.