Pierwszomajowe święto było czasem karmienia nas mirażem, że żyjemy w najlepszym z możliwych ustrojów budującym równe, sprawiedliwe i szczęśliwe społeczeństwo. Prężono mięśnie na pochodach i na wszelki wypadek nie wspominano o tym, że ten ustrój nawet papieru toaletowego nie potrafił dostarczyć w wystarczających ilościach.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziś wraz z ustrojem ten miraż prysł. Mamy nowy ustrój, ale czy aby razem z nim nie pojawił się nowy miraż, tym razem konsumpcyjny?

Kilka dni temu obejrzałem kanadyjski film pt. „Miraż” właśnie i napiszę, że to jeden z najbardziej ponurych obrazów, jakie widziałem ostatnio, bezlitośnie obnażający pustkę i ordynarność współczesnego świata nowobogackich konsumentów, co to uznali, że pieniądze są lekiem na wszelkie zło i źródłem wszelkiego szczęścia z rodzinnym włącznie. Główny bohater filmu nie ma lekko. Od dwudziestu lat próbuje wspinać się po szczeblach pieniędzy i kariery, ale mu nie wychodzi. Sklep, który prowadzi, ma coraz słabsze obroty, więc bohater, by utrzymać się na powierzchni, najpierw zastawia towar, potem swój własny dom. Bez skutku. Sytuacji nie ułatwia żona – zadufana w sobie snobka i egoistka, która porzuciła pracę, gdyż uznała, że jest wypalona zawodowo, zasypująca męża coraz to nowymi pomysłami wzajemnie sprzecznymi, które, rzecz jasna, są coraz bardziej kosztowne; jej dbałość o dzieci polega na robieniu okropnych już z wyglądu kanapek na śniadanie i podgrzewanej w mikrofali zapiekanki, choć dysponuje ona chyba najdroższą w całej Kanadzie kuchnią. No i koniecznie w wakacje do jak najdroższego kurortu – latem opalać się, zimą na narty.

W filmie najbardziej przerażają dialogi. Nikt tu nie czyta książek, a jeśli ktoś nawet je czyta, to i tak nikt mu na rozmowę o nich nie pozwoli, nikt nie chodzi do teatru, nie słucha muzyki, rozmawia się tylko o pieniądzach i kolejnych zakupach, które mają dać szczęście. Jest tu obezwładniająca pustka. Jest też pogarda dla ludzi żyjących skromnie.

Kiedy już główny bohater traci wszystko – odbierają mu sklep, żona wyrzuca go z domu – nagle odkrywa, że wreszcie jest wolny i szczęśliwy. Odzyskuje normalne relacje z dziećmi (zaczynają tęsknić za nim, a nie prezentami od niego), przenosi się do domu swojego ojca, gdzie może spokojnie biegać po lesie (nie w piwnicy na sztucznej bieżni kosztującej krocie) i nie myśli ani o tym, co ze sprzedażą, ani o tym, jaki kolejny zakup wymyśli jego żona, ani nawet o tym, że mieszka w przyczepie.

Jeszcze ćwierć wieku temu oglądałbym ten film z lekkim przymrużeniem oka jako abstrakcyjną opowieść o zblazowanych bogaczach („chciałbym mieć takie problemy”). I ja, i moi znajomi zarabialiśmy wtedy na ogół jakieś grosze, ale zamiast o pieniądzach rozmawiało się o Lynchu, Jarmuschu, powieściach Vonneguta, Bellowa czy nawet Whartona. Dziś ten świat już tu jest. I naprawdę bardzo wielu z nas dało mu się wchłonąć, przyjęli jego zasady.

Przy okazji ubiegłotygodniowych niezwykle udanych Targów Książki w Białymstoku rozgorzała na jednym z portali dyskusja o tym, dlaczego dwie trzecie Polaków nie czyta książek. A dlaczego ludzie o mentalności opisywanych przeze mnie bohaterów mają je czytać? I kiedy mają je czytać? Tu zacytuję nieocenionego Sławomira Shuty: „Ja mam, panie, żonę, kochankę, samochód żony, samochód kochanki, telefony, mieszkanie, dacze, psa i czort wie, co jeszcze na utrzymaniu, a drogie wczasy do tanich nie należą”. Jakie książki? Jaka sztuka? Jaka samorealizacja? Kiedy?

Kiedyś, gdy po pochodzie na 1 Maja udało się dostać jakiś deficytowy towar rzucony na kiermaszu albo gdy dostało się upragnione mieszkanie, człowiek czuł się naprawdę szczęśliwy choć przez chwilę. Dziś z zakupami trochę tak jak z trawieniem – chwila satysfakcji, potem faza rozkładu, a potem rozglądanie się za kolejnym gadżetem ziejącym pustką i służącym do żucia pustki. Na szczęście zawsze można uciec do domu dziadka i to czasem jest jakaś pociecha. Majówka to dobra okazja na taką ucieczkę.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem