Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Forum Samorządowe Województwa Podlaskiego zorganizował w środę (26.04) zawiązany oficjalnie 18 kwietnia Podlaski Samorządowy Komitet Protestacyjny, którego inicjatorami są: wójt gminy Korycin, prezydenci Białegostoku (jest reprezentantem Unii Metropolii Polskich) i Suwałk (Związek Miast Polskich), starosta siemiatycki oraz marszałek podlaski, który też reprezentuje Związek Województw RP. Blisko 250 uczestników forum dyskutowało na białostockim stadionie miejskim pod hasłem „Centralizacja kompetencji to wolniejszy rozwój lokalnych społeczności". W trakcie spotkania odbyły się debaty: „Tak dla samorządności” i wokół hasła „Nic o nas bez nas”. Na forum organizatorzy wysłali zaproszenia do premier Beaty Szydło, ministrów spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka i Jarosława Zielińskiego i prezesa PiS Jarosława Zielińskiego. Nikt z nich nie przyjechał. Zresztą podlascy parlamentarzyści – również, poza posłem PSL Mieczysławem Baszko.

Powołano Podlaski Samorządowy Komitet Protestacyjny

Niebywała skala kumplostwa

Samorządowcy swoje protestacyjne forum rozpoczęli od wykonania hymnu państwowego. Mirosław Lech, główny inicjator forum, wójt gminy Korycin siódmą kadencję, przewodniczący zarządu Związku Gmin Wiejskich przemawiał, wyrażając zdanie także innych uczestników forum:

– Nie zawsze interes partii jest interesem narodu. Dlatego tu jesteśmy.

Przywoływał opinie, że polski ustrój samorządowy jest najlepiej ocenianym w Europie. Ja mówił, zmiany w ustawie o samorządzie są potrzebne jednak „po to, żeby usprawnić decyzyjność, relacje wewnętrzne, a nie takie, które mogą doprowadzić do destrukcji”.

– Jesteśmy obrażani jako liderzy samorządu – twierdził, z czym zgadzali się inni jego koleżanki i koledzy samorządowcy. – Wytyka nam się jakieś sitwy, mętne powiązania.

Kierował pytanie pod adresem PiS:

– Czy to nie jest ocena według własnego ogródka? Miliardy wydawane są bez przetargów, bez kontroli. Takiej skali kumplostwa [jak za rządów PiS – red.] jeszcze nie było, a nam się zarzuca jakieś mętne działania.

Obiecanki cacanki PiS

Wójt Korycina kontynuował:

– To my, z naszymi wspólnotami zmieniliśmy i zmieniamy obraz tej ziemi, naszej ziemi. W gminie nie ma i nie może być podziałów na dobrych i złych Polaków. Jeżeli już, to na tych bardziej i mniej zaradnych, którym trzeba pomóc i każdy ma swoje miejsce. Jesteśmy tutaj, bo posiadająca pełnię władzy partia przed wyborami obiecała rodakom, że zawsze będzie uważnie słuchać ich głosu. Ze smutkiem można powiedzieć, że to były obiecanki cacanki.

Przywołał jako przykłady nie liczenia się przez PiS z głosem także samorządów reformę oświatową, zawłaszczenie mediów narodowych przez to ugrupowanie, podporządkowanie sobie Trybunału Konstytucyjnego oraz prokuratury i sądownictwa, wymianę kadry dowódczej wszystkich służb mundurowych, likwidację służby cywilnej, wreszcie centralizację władzy.

– Nie mamy większych złudzeń co do skuteczności naszego głosu, ale milczenie oznacza zgodę, więc tu jesteśmy, aby wyrazić nasze wątpliwości, obawy, oburzenia, spokojnie porozmawiać, bo Polska takich debat potrzebuje.

Pojawił się strach

Mirosław Lech zwracał uwagę:

– PiS sukcesywnie dąży do centralizacji państwa odbierając samorządom kompetencje. Dotyczy to na razie powiatów i województw, ale plany są dalsze. To już było. Część z nas pamięta czasy PRL-u. W niektórych państwach totalitarnych to jest codzienność. Wróci problem: „panie daj”, a pan daje swoim i potulnym. Przykładem arogancji władzy, nieliczenia się z opinią publiczną jest przykład Opola i okolicznych gmin, przygotowywania nowego ustroju metropolii warszawskiej.

Dodał także:

– Pojawił się również w samorządach strach. Nie tylko w samorządach, ale też w dużych instytucjach naszego państwa. W przeciągu minionych 27 lat mieliśmy liczne kłopoty ze wszystkimi rządami. Każdy miał trend do zrzucenia na samorządy obietnic wyborczych, z którymi szedł do władzy, ale nigdy nie była to taka skala i takie metody, takie jawne łamanie Konstytucji.

Zaraz potem podkreślił:

– Jesteśmy tu też po to, aby bronić Polski przed łamaniem Konstytucji. Jesteśmy za jej zmianą, zwłaszcza w jednym aspekcie: aby została w niej umocowania instytucja sądownicza, która miałaby za cel sądzić przedstawicieli rządu i najważniejszych instytucji państwa za łamanie prawa. To dopiero mogłoby przestraszyć tych, którzy obecnie rządzą lub będą rządzić w przyszłości przed harcowaniem.

Pisowski kult jednostki

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski mówił, nawiązując do procesu jaki toczy się przed białostockim sądem rejonowym w sprawie obniżenia mu zarobków przez radnych PiS:

– Jesteśmy grupą ludzi, która komuś przeszkadza, zawadza, która nie jest „ich”. Jest teraz tendencja niszczenia wszystkiego co niepisowskie. Jestem tego najlepszym przykładem. Wczoraj spędziłem siedem godzin i czterdzieści minut na sali sądowej w sprawie, której nie powinno być, bo komuś się nie podoba, że prezydent jest niezależny. Że nie czyta, nie słucha, nie realizuje partyjnych instrukcji, tylko słucha głosu mieszkańców.

Będzie ugoda? Proces w sprawie zarobków prezydenta Białegostoku

Brawami uczestnicy forum przyjęli prezydenckie twierdzenie:

– My nie cofnęliśmy się 27 lat. Cofnęliśmy się sześćdziesiąt parę lat, kiedy cały aparat był nastawiony na niszczenie tego, co jest niewygodne dla władzy – co jest niewygodne tak naprawdę dla jednego człowieka.

Kult jednostki został kiedyś potępiony i ten obecny kult jednostki też kiedyś zostanie potępiony. I to zależy od nas, bo my jesteśmy Polakami. To my decydujemy o naszych ojczyznach.

I zwrócił się do pustych krzeseł, na których mieli siedzieć przedstawiciele rządu:

– Czy boicie się Polaków? Dlaczego was tutaj nie ma? To tu jest Polska i to tu płynie głos, który ma być słyszany nie tylko w Białymstoku, nie tylko w Warszawie, ale również będzie wysłuchany w całej Europie. Jesteśmy częścią wielkiej Europy, ale okazuje się, że jeden do dwudziestu siedmiu to zwycięstwo [chodzi wynik głosowania nad kandydaturą Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, gdzie tyko Polska (rząd PiS) była przeciw – red.]. Ciekawe czy jakby Jagiellonia osiągnęła taki wynik to okrzyknięto by to zwycięstwem? Robi się wodę z mózgu, który urąga naszej inteligencji, naszemu wychowaniu, co wynieśliśmy z naszych rodzin i szkół i co zdobyliśmy naszym ogromnym doświadczeniem. Nieszanowanie nas, oznacza nieszanowanie mieszkańców. To my, to nasi mieszkańcy budujemy Polskę.

Tak już kiedyś było

– Nie byłoby dzisiejszej Polski, bez ogromnego wysiłku samorządów – przypominał prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz – Przez całe lata traktowano nas lepiej lub gorzej, ale zawsze po partnersku, a teraz się nas posądza o najgorsze.

– Województwo podlaskie zmieniało się głównie dzięki pracy ludzi stąd, a nie z centrali. Samorząd województwa współpracuje z rządem, z innymi samorządami i z pomocą funduszy unijnych stara się zmieniać rzeczywistość na lepszą – podkreślał marszałek podlaski Jerzy Leszczyński. – Wszyscy jesteśmy zaniepokojeni zmianami, jakie zapowiada rząd.

W przyjętym przez aklamację „Manifeście podlaskim” samorządowcy napisali m.in.: „Dzisiaj już wyraźnie widzimy, że działania rządu premier Beaty Szydło prowadzą do marginalizacji samorządu w Polsce. Samorząd, który ustawą z 1990 roku uzyskał swą podmiotowość i niezależność, po latach skutecznego działania staje przed utratą własnej tożsamości[...]. Nie zgadzamy się, aby o naszych lokalnych sprawach decydowali ludzie w Warszawie. Tak już kiedyś było. Wielu z nas doskonale pamięta ten mroczny okres historii. Chcemy, aby samorząd – tak jak przez ostatnie 27 lat – był blisko ludzkich spraw. Centralne planowanie to niszczenie lokalnych społeczności. Decyzje dotyczące naszych małych ojczyzn powinny być podejmowane w gminach, miastach i powiatach, blisko ludzi. Władza obawia się głosu mieszkańców, dlatego próbuje narzucić swoje partyjne reguły gry – bez konsultacji, w chaosie informacyjnym i legislacyjnym. Autonomiczny i kreatywny samorząd chce wtłoczyć w sztywne ramy partyjnego myślenia”.

Nic o nas bez nas

W "Manifeście” podlascy samorządowcy również piszą: "Planowane zmiany w ordynacji samorządowej znacznie zmniejszą skuteczność działania lokalnych wspólnot, a poprzez sztuczne ograniczenie konkurencji wyborczej, ograniczą wpływ mieszkańców na wybór władz lokalnych. Mieszkańcy województwa podlaskiego chcą dla swoich miast i gmin wybierać menedżerów spośród najlepszych kandydatów, a nie spośród kandydatów narzuconych przez partie polityczne. Zmiany, które mają zostać wprowadzone, znacznie ograniczą, opartą na zasadach demokracji, konkurencję wyborczą, sztucznie eliminując sprawdzonych i znanych ze swej skuteczności samorządowców. Dlatego głośno i wyraźnie sprzeciwiamy się działaniom rządu premier Beaty Szydło i większości parlamentarnej niszczącym podmiotowość samorządu. Planowane zmiany odbiją się negatywnie na jakości i skuteczności samorządu. Zapraszamy do współdziałania samorządowców w całej Polsce, wszystkich przyjaciół samorządu, dla których ważne są wartości demokratyczne oraz którym bliska jest Polska lokalna. My, samorządowcy wywodzący się z różnych środowisk politycznych, których łączy troska o lokalne społeczności, sprzeciwiamy się centralizacji i ograniczaniu demokratycznej konkurencji wyborczej. Mówimy zdecydowanie w imieniu mieszkańców i swoim: Nic o nas bez nas”.

Większość uczestników forum zapowiedziało udział 6 maja w warszawskim Marszu Wolności organizowanym przeciwko działaniom rządu PiS, w tym także – jak to określił prezydent Truskolaski – przeciw niszczeniu Polski lokalnej i dorobku w tej mierze wielu pokoleń Polaków budujących Polskę.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.