Mimo wielkiego bólu, jaki wyrażali duchowni i wierni Cerkwi prawosławnej w Polsce, w nocy z poniedziałku (24.04) na wtorek dokonano w supraskim monasterze ekshumacji generała brygady arcybiskupa Mirona. To kolejna ekshumowana ofiara katastrofy smoleńskiej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Cerkiew z wielkim bólem przychyliła się do prośby prokuratury. Jako obywatele musimy dostosować się do prawa państwowego – mówił „Wyborczej” kilkanaście dni temu o planowanej wtedy ekshumacji abp. Mirona sekretarz kancelarii kurii metropolitalnej Cerkwi prawosławnej w Polsce ks. Jerzy Doroszkiewicz.

Będą ekshumacje ofiar smoleńskich. Rodziny zdania mają podzielone

Z Supraśla do Lublina

W poniedziałek przed godziną 18 na terenie supraskiego monasteru Zwiastowania Przenajświętszej Bogarodzicy i św. Jana Teologa w Supraślu panował spokój. Za bramą kilku duchownych przygotowywało się do nabożeństwa. Znajdująca się z tyłu świątyni krypta, w której spoczywa abp Miron, była zamknięta.

– To nabożeństwo dziękczynne, normalne w okresie paschalnym – tłumaczy nam jeden z duchownych.

Godzina 19. Kończy się modlitwa. Duchowni wychodzą z cerkwi. Jeden z nich zagadnięty o planowaną ekshumację odpowiada tajemniczo:

– Czekajcie, a będzie wam dane.

Inny z duchownych prosi o opuszczenie terenu monasteru:

– Proszę przyjść jutro o szóstej. Idziemy już do swoich cel.

Godzina 19.23. Przez bramę monasteru wjeżdżają dwa busy z oznakowaniem: Żandarmeria Wojskowa. Obok – na placu przed dzwonnicą – stoi samochód osobowy. Już wcześniej przyjechał nim ksiądz pułkownik Aleksy Andrejuk z ordynariatu prawosławnego Wojska Polskiego. Przed chwilą uczestniczył w nabożeństwie. Przywiózł osobiste rzeczy abp. Mirona przekazane przez jego siostrę. To on razem z jednym z prokuratorów z krajówki ma towarzyszyć w drodze ze szczątkami abp. Mirona do Lublina. Tam w zakładzie medycyny sądowej mają zostać dokonane oględziny. Do Lublina z Supraśla jedzie się około czterech godzin. Do Białegostoku - 20 minut. Tu też jest zakład medycyny sądowej.

AGNIESZKA SADOWSKA

Martwych nie ożywią

Godzina 19.30. Wokół monasteru jeżdżą policyjne wozy. Uzbrojeni żandarmi wojskowi zamykają bramę. Chodnikiem od strony ulicy spaceruje dwoje młodych ludzi. To tutejsi – katolicy. Przedstawiają się: Justyna i Robert. Na wieść o przygotowaniach do ekshumacji Robert mówi:

– To tyko niepotrzebne wydatki. Martwych i tak nie ożywią i martwi nic nie powiedzą. Widywałem Mirona w Supraślu, jak byłem jeszcze dzieckiem. Mówiło mu się: szczęść Boże, a on zawsze odpowiadał z uśmiechach i zawsze zażartował. Lepiej, by odtajnili rozmowy z tego smoleńskiego samolotu braci Kaczyńskich. Mówi się, że są takie nagrania satelitarne. Ale się boją, bo pewnie okazałoby się, że Kaczyński kazał lądować.

Słońce zaszło. Policji wokół coraz więcej. Na parkingu naprzeciw monasteru staje siedem aut: osobówki bez oznakowania i busy Żandarmerii Wojskowej.

AGNIESZKA SADOWSKA

Sprawdzony karawan

Godzina 20.15. Otwiera się brama przyległa do dzwonnicy. Kolumna aut z parkingu przejeżdża przez nią pod cerkiew Zwiastowania. Pod bramę w ogrodzeniu wolno podjeżdżają też karawan i dwa busy z oznakowaniem Exitus – otwockiej firmy pogrzebowej. Jeden z żandarmów w rozmowie kierowcą karawanu coś sprawdza, spoglądając na trzymaną w ręku listę. Po chwili przepuszcza samochody.

Na stronie internetowej firmy Exitus jest napisane: „W 2010 roku jako przedstawiciele Polskiej Izby Pogrzebowej organizowaliśmy przewóz ciał śp. Marii i Lecha Kaczyńskich, co było dla nas szczególnym wyróżnieniem. Mieliśmy również zaszczyt organizować pogrzeby dowódców Wojska Polskiego: gen. Franciszka Gągora, gen. Andrzeja Błasika, gen. Kazimierza Gilarskiego, gen. Mirona Chodakowskiego, płk. BOR Jarosława Florczaka oraz aktora Janusza Zakrzeńskiego...”.

Godzina 21.10. Policyjne wozy co chwila objeżdżają monaster. Kilka furgonetek stoi za nim. Trzy samochody bez oznakowania z cywilami w środku – na parkingu naprzeciw świątyni.

Godzina 22.45. Żandarmi skryli się przed chłodem w swoim aucie przed bramą przy dzwonnicy. Cisza. Nic nie zapowiada szybkiego końca ekshumacji. Rano Prokuratura Krajowa zapewne wyda oficjalny komunikat.

AGNIESZKA SADOWSKA

Zgoda z wielkim bólem

Decyzję o ekshumacji wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej – bez pytania kogokolwiek o zgodę – podjął specjalny zespół śledczych z Prokuratury Krajowej kierowany przez Marka Pasionka, zastępcę prokuratora generalnego. Jeszcze w pierwszej połowie września ubiegłego roku ks. Jerzy Doroszkiewicz, sekretarz kancelarii kurii metropolitalnej Cerkwi prawosławnej w Polsce, odnosząc się do komunikatu śledczych dotyczącego ekshumacji prawosławnego ordynariusza WP, stwierdził: – Nie ma takiej możliwości, aby ekshumować zwłoki abp. Mirona. Ekshumacja zwłok w Cerkwi prawosławnej nie jest w ogóle możliwa. Uważamy, że to byłoby zbezczeszczenie zwłok.

Błąd w identyfikacji prezydenta Kaczorowskiego. To nie powinno się zdarzyć

Pod koniec listopada ubiegłego roku ordynariusz diecezji białostocko-gdańskiej abp Jakub powiedział: – Wciąż uważamy, że to niepotrzebne. W ten sposób naruszamy tradycję związaną z pochówkiem w prawosławiu. Wpuścimy jednak ekipę na teren monasteru, bo nie mamy innego wyjścia. Przecież nie będziemy wznosić barykad.

Na początku kwietnia ks. Doroszkiewicz mówił nam natomiast: – Jeśli prokuratura poprosiła, musieliśmy jej pójść na rękę. Dylemat moralny, religijny to w tym wypadku jedno, a prawo państwowe – to drugie. Jako obywatele musimy dostosować się do prawa państwowego. Sekretarz kancelarii prawosławnej kurii metropolitalnej przyznał: – Nie mamy nowego stanowiska w tej sprawie. Prokurator zwrócił się, więc odpowiedzieliśmy. Skoro potrzebują, musimy się zgodzić. Nie mam pojęcia, jak ma to wyglądać. Na pewno przy ekshumacji będzie obecny przedstawiciel naszego biskupa diecezjalnego. Jesteśmy przekonani, że nastąpi to z pełnym poszanowaniem i szacunkiem dla zmarłego. Po ekshumacji nastąpi ponowne przekazanie ciała ziemi, czyli odbędzie się ponowny pogrzeb, ale w skróconej wersji.

Był zidentyfikowany

Abp Miron spoczywa w krypcie głównej cerkwi monasteru Zwiastowania NMP w Supraślu pod Białymstokiem, zgodnie z wcześniej wyrażonym przez siebie życzeniem. Został tam pochowany 19 kwietnia 2010 r. Ciało duchownego zidentyfikowali 13 kwietnia 2010 r. w Moskwie kapłani prawosławnego ordynariatu Wojska Polskiego – ks. Michał Dudicz i ks. Aleksy Andrejuk. Trumna ze szczątkami arcybiskupa została przewieziona do Polski razem z 29 innymi ciałami następnego dnia. Metropolita warszawski i całej Polski abp Sawa na razie nie zabrał oficjalnie w tej sprawie głosu i - jak powiedział nam ks. Doroszkiewicz – nie zamierza.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Mikołaj Chrzan poleca
Więcej