Zamenhof był przeciwnikiem pomników. Jeszcze za życia podkreślał, że nie chce być szczególnie honorowany. Jednak nie to zaważyło, iż w swym rodzinnym mieście pomnika doczekał dopiero w 1973 roku.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Patrząc na białostocki pomnik Ludwika Zamenhofa oraz na wcześniejsze koncepcje upamiętnienia twórcy esperanta, nasuwa się jedna myśl.

– To jest pomnik na miarę naszych możliwości – parafrazuje słowa z kultowego filmu „Miś” białostocki historyk Wiesław Wróbel. Żaden to jednak zarzut. – Wszyscy cieszyli się, że w końcu powstał.

A dziś oglądając subtelny pomnik stojący na skwerze w centrum Białegostoku można stwierdzić, że doskonale wpisuje się w przestrzeń miasta.

Początki

Kiedy zrodziła się pierwsza idea, by zmarłego 14 kwietnia 1917 roku Zamenhofa uczcić w Białymstoku? Nastąpiło to właściwie zaraz po I wojnie światowej i odzyskaniu przez Białystok niepodległości (przypomnijmy, że nastąpiło to nie 11 listopada 1918 roku, ale dopiero 19 lutego 1919 roku).

– Po I wojnie światowej w Białymstoku szczęśliwie przetrwała pewna grupa osób, które już wcześniej interesowały się esperanto i dziełem Ludwika Zamenhofa – opowiada Wiesław Wróbel. – Pierwszą dobrą okazją do uhonorowania Zamenhofa była zmiana nazw ulic z rosyjskich na polskie. Ulica Zielona początkowo została wprawdzie zmieniona na ulicę Jatkową – tak figuruje w wykazie z kwietnia 1919 roku – ale Jakub Szapiro, który był wówczas sekretarzem w magistracie, szybko zwrócił się do rady miasta z prośbą o zmianę nazwy na ulicę Ludwika Zamenhofa.

Udało się. Powód nadania właśnie tej nazwy wydawał się oczywisty. Stał tu przecież dom, gdzie urodził się Zamenhof. W mieszkaniu rodziny zaczęto gromadzić pamiątki, stworzono mini-muzeum.

– Już na początku lat 20. pojawiała się idea bardziej trwałego uhonorowania Ludwika Zamenhofa. W 1923 roku mówiono o tablicy, która miałaby być zawieszona na domu Zamenhofów. W 1927 roku, po kongresie w Wolnym Mieście Gdańsku, do Białegostoku zjechała cała rzesza esperantystów. I na tę okazję władze miasta ufundowały tablicę, którą odsłonięto 7 sierpnia 1927 roku. Dzięki niej każdy, kto przechodził obok domu mógł przeczytać – w dwóch językach – że to miejsce, w którym 15 grudnia 1859 roku urodził się Ludwik Zamenhof. Tablica wisiała na frontowej ścianie budynku na pewno do 1939 roku, gdy przystąpiono do rozbiórki domu, ale jej późniejsze losy nie są znane.

Wysłuchaj opowieści Wiesława Wróbla i wygraj nagrody. Zagadka nr 2:

Pomnik. Po raz pierwszy...

Na tablicy nie poprzestano. – O idei upamiętnienia Ludwika Zamenhofa w formie trwałego monumentu mówiono już pod koniec 1930 roku. W maju 1931 roku znany był projekt pomnika autorstwa Abrahama Ostrzegi. Nosił nazwę „Wieża Babel”, a zdjęcie jego modelu zachowało się w książce Majera Bałabana „O żydowskiej sztuce cmentarnej słów kilka” – mówi nasz rozmówca.

Przypomina, że Ostrzega należał do żydowskiej elity rzeźbiarskiej. W swoich pracach, podobnie jak inni artyści tego wyznania, starał się jednocześnie stosować się do zakazów Talmudu, by nie przedstawiać portretów, ale jednocześnie nie stronił od rzeźby figuralnej. Dlatego też na białostockim pomniku nie pojawia się bezpośrednio Ludwik Zamenhof, ale odnosząca się niejako do źródeł esperanta Wieża Babel, na szczycie której siedział mityczny Gryf trzymający tarczę z pięcioramienną gwiazdą – symbolem esperanto.

– Dlaczego Ostrzega? Patrząc na jego dokonania i poziom artystyczny można powiedzieć, że białostoczanie wiedzieli kogo wybierają. Tworzył on nowoczesną sztukę. Nie sądzę więc, by wybrano go przypadkowo, może na zasadzie otwartego konkursu lub bezpośredniego zlecenia.

Pomnik miał mieć monumentalne rozmiary. Sam postument miał mieć wymiary 7 metrów na 4 metry, zaś „Wieża” byłaby wysoka na 12 metrów!

– Można sobie wyobrazić jaka to była skala przedsięwzięcia! Zanim jednak wiedziano jak pomnik będzie wyglądać, początkowo zadecydowano, że ma stanąć na terenie Parku Starego [chodzi o park otaczający dziś Teatr Dramatyczny – red.]. Natomiast gdy poznano formę, urząd wojewódzki nakazał zmienić lokalizację na skwer otwierający Park 3 Maja. „Wieża Babel” miała stać na wejściu do parku – kontynuuje historyk. – W południe 12 sierpnia 1931 roku odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego. Akt erekcyjny został sporządzony na pergaminie przez lokalnego artystę Ichiela Tynowickiego, zamknięty w szklanej tubie pokrytej cyną, wmurowany w postument i zasypany.

W uroczystości brały udział władze miasta, prezydenci, starosta powiatowy, wojewoda. Idea pomnika miała rzeczywiste poparcie.

– Pamiętajmy jednak, że rok 1931 był czasem światowego kryzysu gospodarczego. Pomnik był drogi, ekstrawagancki. Stał się zakładnikiem samego siebie. Jego wielkość, forma przewyższały możliwości finansowe i organizacyjne miejscowych esperantystów – kwituje Wróbel.

Pomnik ostatecznie pozostał w sferze marzeń, ale można się zastanawiać co stało się z aktem erekcyjnym. Czy do dziś spoczywa w ziemi?

– Dopóki tego nie sprawdzimy, nie dowiemy się.

Poznaj Zamenhofa i wygraj nagrody. Białostockie ścieżki twórcy esperanto

...po raz drugi...

Po II wojnie światowej zmieniło się wszystko: warunki społeczne, gospodarcze i polityczne. Jednak nurt esperanto wciąż – z mniejszym lub większym natężeniem – działał.

– W Białymstoku od razu wraca ulica Ludwika Zamenhofa. Warto to działanie docenić, mógł być przecież zastąpiony przez pierwszego lepszego komunistę, ale tak się nie stało. Szybko, bo już w 1947 roku, reaktywowało się środowisko esperantystów. W latach 50. nastąpiła jego rejestracja, zaczęły się znowu kursy językowe. W 1957 roku przypadała 40. rocznica śmierci Ludwika Zamenhofa. Postanowiono upamiętnić ją w taki sam sposób, jak przez wojną. Mianowicie w ścianę gmachu Wieczorowej Szkoły Inżynieryjnej, stojącego w miejscu rozebranego przed wojną domu Zamenhofów, wmurowano tablicę pamiątkową. Jej autorem był Stanisław Wakuliński, sam zainteresowany esperanto – wspomina Wróbel.

Zawiązuje się też... Komitet Budowy Pomnika.

– Przewodniczącym komitetu został przewodniczący prezydium Miejskiej Rady Narodowej, czyli najwyżej sytuowana osoba we władzach miejskich. W komitecie byli też jego zastępca, sekretarz prezydium, esperantyści, artyści, itd. Był nawet kapitan wojska polskiego. Brakuje w nim tylko najważniejszego skrótu – PZPR. Wiele osób zwraca uwagę później, że nie zaktywizowano w tym wszystkim właśnie partii. I znów udaje się przejść etap organizacyjny, a w 1959 r. zostaje wmurowany kamień węgielny pod pomnik i jednocześnie Szkoła Podstawowa nr 23 na rogu Alei 1 Maja i Kościelnej otrzymuje za patrona Ludwika Zamenhofa.

Plany kończą się fiaskiem. Powód? Znów ważniejsze są inne potrzeby, niż pomnik. Ciekawe jest też, że gdy wmurowywano kamień węgielny, było wprawdzie po konkursie jak ma wyglądać, ale żadna z wizji artystów nie została zaakceptowana. Rozpisano więc drugi konkurs. Wybrano w nim pracę Stanisława Lisowskiego.

– Miał to być pomnik już zdecydowanie mniejszy niż „Wieża Babel”. Ale o ile „Wieża Babel” mogła być wykonana z taniej cegły, tutaj mówiono o granicie szydłowieckim. W 1967 roku, a więc prawie dekadę po wmurowaniu kamienia węgielnego, Zenon Bezubik, przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej pytany o to, kiedy pomnik może być odsłonięty, odpowiadał, że zyskał już akceptację ministerstwa kultury, a rozpoczęcie właściwych prac uzależnione jest jedynie od wpływów gotówkowych. Pomnik miał powstać ze składek społecznych. W ciągu ośmiu lat z cegiełek zebrano około 400 tys. zł. By pomnik zrealizować, potrzebne było jeszcze około 500 tys. zł. Mamy więc tę samą sytuację co w przypadku pomnika Ostrzegi – ocenia nasz rozmówca.

Znów jest za drogo.

...po raz trzeci. Zbudowany!

Zdaniem Wiesława Wróbla esperantyści zrozumieli, że nie są w stanie zebrać potrzebnych pieniędzy. Pomnik jednak się w końcu pojawia.

AGNIESZKA SADOWSKA

– Duża w tym zasługa Krystyny Szczudło, absolwentki wydziału historycznego białostockiej filii Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletniej pracownicy miejskiej poradni kulturalno-oświatowej. Już w 1971 roku wprowadziła do harmonogramu działalności kulturalnej miasta budowę pomnika Ludwika Zamenhofa. Wszyscy jednak mieli świadomość, że nie może to być pomnik projektu Lisowskiego, bo jest za drogi. Trzeba go zredukować – komentuje historyk.

– Został zredukowany do głowy – żartuję.

– Parafrazując znane powiedzenie: To jest pomnik na miarę naszych możliwości – kwituje Wróbel. A już na poważnie: – Warto zwrócić uwagę na zbieg okoliczności historycznych. W 1973 roku mamy w mieście centralne dożynki państwowe. Białystok przyspiesza. Ze wszystkich stron jest malowany, upiększany, pudrowany. Jednocześnie powstaje dużo nowych obiektów. Dożynki były więc pretekstem, by uzyskać pieniądze na pomnik – uważa.

Sytuację porównuje do tej nam współczesnej.

– Tak, jak dziś są rocznice, na które państwo chętnie przyznaje pieniądze, tak i wtedy – można przypuszczać – łatwo można było zdobyć pieniądze na pomnik przy okazji dożynek. Krystyna Szczudło była przecież świadoma, że w programie kulturalnym miasta od dwóch lat wpisany jest punkt o ozdabianiu miasta rzeźbami, w tym rzeźbą Ludwika Zamenhofa.

Uzyskała zgodę resortu kultury. Ministerstwo wyznaczyło też młodego artystę, by wykonał pomnik. Pomnik Ludwika Zamenhofa był pierwszą realizacją Jana Kucza, który w kolejnych dekadach zasłynął wieloma pięknymi rzeźbami w przestrzeni publicznej.

Wróbel pytany czy po odsłonięciu nie pojawiały się głosy, że Zamenhof jest za mały, odpowiada że wszyscy raczej byli zadowoleni, że w końcu mamy ten pomnik.

– Może nie jest monumentem, nie jest ogromny. Ale – bądźmy szczerzy – dzisiaj wpisuje się w przestrzeń, możemy organizować tu uroczystości związane z esperanto i Ludwikiem Zamenhofem – kończy.

Historię budowy w Białymstoku pomnika Ludwika Zamenhofa Wiesław Wróbel opisał dokładnie w książce „Nie od razu pomnik zbudowano” wydanej w 2013 roku przez Centrum im. Ludwika Zamenhofa.

Zagadka nr 2: Jak dziś nazywa się plac, na którym w 1931 roku miał stanąć pomnik Ludwika Zamenhofa „Wieża Babel” autorstwa Abrahama Ostrzegi?

„Poznaj Zamenhofa"

Przed tygodniem wspólnie z Urzędem Miejskim w Białymstoku rozpoczęliśmy cykl „Poznaj Zamenhofa”. Przez pięć kolejnych piątków w Magazynie Białostockim „Wyborczej” oraz na bialystok.wyborcza.pl będziemy przybliżać Wam postać Ludwika Zamenhofa. W każdym odcinku mamy też dla Was zagadkę związaną z postacią twórcy esperanto.

W każdy kolejny piątek (14.04, 21.04, 28.04, 05.05 i 12.05) osobę, która rozwiąże prawidłowo zagadkę i jako pierwsza prześle odpowiedź punktualnie o godzinie 14 na adres reklama@bialystok.agora.pl, nagrodzimy książką.

Natomiast dla uczestników, którzy wezmą udział w całej naszej zabawie i prześlą pięć poprawnych odpowiedzi, mamy nagrodę specjalną. Warunek: do ostatniej prawidłowej odpowiedzi musi być dołączone krótkie uzasadnienie dlaczego Waszym zdaniem Ludwik Zamenhof jest ważną postacią dla Białegostoku.

Autor pięciu poprawnych odpowiedzi i najlepszego uzasadnienia otrzyma tablet.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem