Zielona, Biała, Mikołajewska, Nadrzeczna, Rynek... To tędy chadzał mały Ludwik Zamenhof, obserwując wielokulturowy Białystok i wsłuchując się w wielojęzyczny gwar. Efektem tych wędrówek jest esperanto.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ulica Zielona nosi dziś imię Ludwika Zamenhofa. Mikołajewska to oczywiście Henryka Sienkiewicza. Nadrzecznej na próżno szukać na współczesnym planie Białegostoku. Nie zmieniła się za to nazwa ulicy Białej. No i rynek ciągle jest rynkiem. Głównym placem w mieście. Dobrze zacząć od topografii, by uzmysłowić sobie obszar, który był światem młodego Ludwika Zamenhofa. Obszar w sumie niezbyt rozległy.

Od Zielonej do Zamenhofa

Odchodząca od rynku ulica Zielona to miejsce szczególne. To tu mieszka małżeństwo Marek i Rozalia Zamenhofowie. Tu doczekują się pierworodnego potomka – 15 grudnia 1859 roku rodzi się ich syn Ludwik. Tu wreszcie przyszły twórca języka esperanto spędza swe dzieciństwo i młodzieńcze lata.

– Ta część miasta, ciągnąca się w stronę rzeki Białej, była zapleczem rynku. Były tu sklepiki, stały kamienice czynszowe, były też domy drewniane, jak ten Zamenhofów. I to nie była bida-chata, ale porządny budynek postawiony pod wynajem. W rejonie tym została też ulokowana siedziba towarzystwa dobroczynnego Linas Chajlim [dziś mieści się tu klinika ginekologiczna – red.]. Przy ulicy Żydowskiej, dzisiejszej Białówny, znajdowała się jedna z najważniejszych synagog. Była to synagoga Chóralna ufundowana przez Zabłudowskich. Także był to typowy, mieszczański sektor Białegostoku – opowiada historyk Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego.

Sprawy religijne Zamenhofowie chodzą załatwiać do synagogi Chóralnej. Siedziba gminy żydowskiej z kolei mieściła się przy Sosnowej. W miejscu, gdzie dziś znajduje się... kuria prawosławna.

Ulica Zielona Ludwika Zamenhofa za patrona otrzymała w 1919 roku.

Wysłuchaj opowieści Andrzeja Lechowskiego i wygraj nagrody. Zagadka

Mały Zamenhof w labiryncie podwórek

Lechowski przypomina, że kwartał ten wyglądał zgoła odmiennie niż dziś. Młody Zamenhof musiał czuć się tam jak przysłowiowa ryba w wodzie.

– Na pewno fascynujący był cały labirynt tych wszystkich podwórek, przejść pomiędzy domami, przechodnich kamienic. Ta przestrzeń na zapleczu rynku, w kierunku do rzeki, była bardzo mocno zagęszczona. Może i się zabłąkał nieraz taki mały Ludwiczek na rynek? Gdy sobie przypomnimy nasze dzieciństwo, to najbliższa okolica jest rajem. Krainą do zabaw, do poznawania, do pierwszych doświadczeń życiowych. Bezpośrednie otoczenie rogu ulic Białej i Zielonej było matecznikiem Zamenhofa.

Historyk zwraca uwagę też na fakt iż dziś przestrzeń niejako nam się otworzyła. A nie zawsze tak było.

– Jeszcze kilkadziesiąt lat temu np. Starosielce to były Antypody. Dotarcie tam było wielką wyprawą! Autobusów przecież nie było. W czasach Zamenhofa były dorożki, ale żaden chłopczyk przecież dorożką nie będzie jeździć. Przestrzeń dziecka była bardzo zawężona. Dopiero z dorastaniem pewnie troszeczkę się poszerzała.

Kolebka esperanta

Kolejnym ważnym miejscem był białostocki rynek.

– Nigdy się tego nie dowiemy, jednak można przypuszczać, że po raz pierwszy Ludwik był tu z matką albo z ojcem. Tu panował zgiełk, gwar, niezwykły ruch koni, dorożek. To był prawdziwy rynek. Tu pojawiali się przyjezdni. Rynek był też węzłem komunikacyjnym całego miasta. Dopiero potem mu pewnie zaświtało: „A może się samemu wypuścić w te rejony miasta?” Samodzielna wyprawa z rodzinnego domu na rynek musiała być dużym przeżyciem i doświadczeniem życiowym – uważa nasz rozmówca.

Rozmawiamy akurat w jego gabinecie, w ratuszu, z którego okien widać rynek. Jeszcze nieco opustoszały o tej porze roku. Zgoła inny niż ten z czasów Zamenhofa.

Młody Zamenhof miał tu styczność z wieloma językami: polskim, rosyjskim, jidysz, niemieckim... Ale nie tylko tutaj.

– W synagodze słyszał kantora. W cerkwi usłyszeć można było przecież śpiewy starocerkiewnosłowiańskie. Kilkaset metrów dalej, w kościele, słychać było łacinę. Kircha... Była już drewniana, ale nie sądzę, by Zamenhof tam bywał. Zresztą niemiecki nie był dla niego czymś aż tak obcym. Zamenhof nie mówił po hebrajsku, tylko żargonem, jidysz, który w mowie przypomina niemiecki – opowiada dalej. – Miasto było czymś fascynującym. Było tak różnorodne, fascynujące swoim rytmem żydowskim, chrześcijańskim, handlowym, urzędowym, bogatym i biednym. Szło się przez nie jak przez komiks. Tylko rysunki przelatywały.

Rzeka Biała

Jeszcze jednym, ważnym miejscem jest rzeka Biała.

– Rzeka dla małego dziecka to żywioł. Nawet mała wydaje się ogromna. Rzeka zawsze jest fascynująca. W okolicy było kilka mostów. Były też porobione rozmaite kładki. Liche, pozbijane z desek – ciągnie dalej swą opowieść historyk – Tylko, że ta rzeka nie trzymała się żadnych standardów rzeki. To nie była Białka, tylko „kolorówka”. Spuszczano do niej wodę z barwnikami z farbiarni. Płynęła żółta, zielona, czerwona, a jak spuszczono kilka barw na raz, układały się w fantazyjne „esy-floresy”. Myślę, że tam były też rozmaite zabawy puszczania przedmiotów od mostu do mostu i tym podobne.

Rzeka pojawiała się też w drodze do szkoły, do gimnazjum (dziś to VI Liceum Ogólnokształcące przy Warszawskiej).

– Jaką drogą szedł do gimnazjum? Ja bym na jego miejscu poszedł ulicą Białą, wyszedł na Mikołajewską, a potem bym szedł do Warszawskiej... Choć można było też skręcić wcześniej w Nadrzeczną i dojść do Gimnazjalnej, czyli dzisiejszej Kościelnej. Wiadomo, że do szkoły się pędzi. Ze szkoły wraca dłużej.

Wieża Babel

Przyjęło się mówić, że dziesięcioletni Ludwik napisał „Wieżę Babel, czyli białostocką tragedię w pięciu aktach”. Lechowski uważa, że to pewna faktograficzna kreacja. Ale kreacja, która doskonale oddaje ducha Zamenhofa.

– Oddaje wrażliwość, osobowość Zamenhofa. Nawet jak się czyta to, co już pisał naprawdę ma się wrażenie, że był nieprzystosowany do życia. Jego kariera zawodowa, też poniekąd wymuszona, w końcu wybuch I wojny światowej były nie do wytrzymania dla kogoś, kto postrzegał świat niczym artysta.

Ludwik Zamenhof
Ludwik Zamenhof  Rys. Daria Dąbrowska

Po co kreował „Wieżę Babel”?

– Tu dotykamy czegoś, co można by było nazwać legendą samego Zamenhofa. Ta legenda powstaje już za jego życia. Gdyby umierał jako spełniony starzec w willi, trzeba byłoby następną kreację wymyślać. Jego śmierć w 1917 roku umożliwia dalszą budowę legendy. Stąd tak żywy ruch esperancki po zakończeniu wojny. Stąd takie mocne środowisko esperanckie w Białymstoku – kwituje historyk.

Śladami Ludwika Zamenhofa i ruchu esperanckiego prowadzi m.in. przygotowany przez białostocki magistrat „Szlak esperanto i wielu kultur”. Wystawę poświeconą Białemustokowi młodego Zamenhofa z kolei obejrzeć można w Centrum im. Ludwika Zamenhofa przy Warszawskiej 19.

„Poznaj Zamenhofa” Zagadka nr 1:
Gdzie jest oryginalna metryka urodzenia Ludwika Zamenhofa?

"Poznaj Zamenhofa"

Dziś wspólnie z Urzędem Miejskim w Białymstoku rozpoczynamy cykl „Poznaj Zamenhofa”. Przez pięć kolejnych piątków w Magazynie Białostockim „Wyborczej” oraz na bialystok.wyborcza.pl będziemy przybliżać Wam postać Ludwika Zamenhofa. W każdym odcinku mamy też dla Was zagadkę związaną z postacią twórcy esperanto.

W każdy kolejny piątek (14.04, 21.04, 28.04, 05.05 i 12.05) osobę, która rozwiąże prawidłowo zagadkę i jako pierwsza prześlą odpowiedź punktualnie o godzinie 14 na adres reklama@bialystok.agora.pl, nagrodzimy książką.

Natomiast dla uczestników, którzy wezmą udział w całej naszej zabawie i prześlą pięć poprawnych odpowiedzi, mamy nagrodę specjalną. Warunek, do ostatniej prawidłowej odpowiedzi musi być dołączone krótkie uzasadnienie dlaczego Waszym zdaniem Ludwik Zamenhof jest ważną postacią dla Białegostoku.

Autor pięciu poprawnych odpowiedzi i najlepszego uzasadnienia otrzyma tablet.

Regulamin dostępny na bialystok.wyborcza.pl

PARTNER AKCJI
PARTNER AKCJI 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem