Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Za to, że jego działania wypływają z przekonania o powinnościach lekarza wobec chorego, jako człowieka wobec człowieka. Skutkują powstawaniem Dobra w lokalnej wspólnocie i dla wielu są wzorem postępowania – dodawał Krzysztof Gedroyć, przewodniczący Nagrody im. Krzysztofa Kanigowskiego, pisarz, wykładowca w Akademii Teatralnej i mąż córki patrona Nagrody – Ewy Kanigowskiej-Gedroyć.

Uroczystość w sobotnie popołudnie w Galerii Arsenał zgromadziła nominowanych do tej pięknej, prestiżowej Nagrody lekarzy, ich rodziny oraz pacjentów, którzy zgłaszali kandydatury z wdzięczności za opiekę i serce. Bohaterowie dnia zdawali się być nie tylko wzruszeni, ale i wręcz zażenowani ogromem pochwał. Ich odczucia spuentował doktor Paweł Grabowski: – To nic nadzwyczajnego, taką mamy robotę.

Chodzi o to, by być dobrym człowiekiem

Ale ich postawa to jest coś nadzwyczajnego. Jak podkreślają fundatorzy Nagrody, są to lekarze, którzy nad każdym człowiekiem, przychodzącym po pomoc, pochylają się z troską i zrozumieniem. Poszukują ich niestrudzenie od ośmiu lat rodzina i przyjaciele Krzysztofa Kanigowskiego, patrona Nagrody, który poza byciem znakomitym fachowcem, doskonale też rozumiał emocje pacjenta zagubionego w chorobie. Krzysztof Kanigowski przez całe lata kierował oddziałem chirurgii w Wojewódzkim Szpitalu im. J. Śniadeckiego. Zmarł nagle w listopadzie 2008 roku. Po jego śmierci rodzina i przyjaciele postanowili ustanowić Nagrodę jego imienia. I honorować nią lekarzy, którzy pamiętają, że ich zawód to misja.

Nagroda w konkretnym wymiarze to 5 tys. zł, statuetka i dyplom.

W tle - patron Nagrody - dr Krzysztof KanigowskiW tle - patron Nagrody - dr Krzysztof Kanigowski AGNIESZKA SADOWSKA

– Tata to był fajny gość – mówiła podczas finału Ewa Kanigowska-Gedroyć. Wspominała, że bywały uroczystości rodzinne, od których ojca odrywał telefon. Nie oglądając się na nic, pędził wtedy do szpitala. Świadomie lub nie, inni lekarze idą w jego ślady i jest ich coraz więcej – w sumie już kilkudziesięciu nominowanych do Nagrody. – Widzimy, że warto było – powiedziała o Nagrodzie Ewa Kanigowska Gedroyć rozglądając się z uśmiechem po sali. A o przyświecającej jej idei: – Po prostu chodzi o to, by być dobrym człowiekiem – grzecznym, współczującym, chcącym pomagać.

– Mamy poczucie, że Nagroda przyczynia się do podniesienia kultury medycznej na Podlasiu, którą stanowią zachowania lekarzy i pacjentów – dodał Krzysztof Gedroyć. – Na kulturę medyczną składają się po stronie lekarza: skuteczna terapia, czująca obecność, życzliwość i szacunek wobec pacjenta, jako równorzędnej mu osoby, nieśpieszność i spokój. Po stronie pacjenta należałoby oczekiwać zrozumiałej cierpliwości, poglądu, że lekarz nie jest cudotwórcą, obyczajnego zachowania, rzeczowych wypowiedzi o dolegliwościach, zrozumienia, że czas wizyty nie jest nieograniczony. Zgłoszenia do Nagrody świadczą, że liczni lekarze, także niewymienieni w nominacjach Kapituły, w ten sposób rozumieją swój zawód i w odbiorze pacjentów to oni są najlepszymi lekarzami.

Ośmiu wspaniałych

W tym roku wpłynęło 70 zgłoszeń dla 35 lekarzy.

W tle - patron Nagrody - dr Krzysztof KanigowskiAGNIESZKA SADOWSKA

Do Nagrody zostali nominowani:

– Wojciech Augustyn Bąkowski, specjalista reumatolog współpracujący z Łomżyńskim Centrum Medycznym;

Nosi pacjentów na rękach

– Paweł Grabowski, twórca Hospicjum Domowego p.w. Proroka Eliasza w Nowej Woli;

– Anna Jackowska, pracuje na oddziale chorób wewnętrznych i gastroenterologii w SPZOZ MSWiA w Białymstoku;

Cierpliwa, empatyczna, rzeczowa

– Piotr Kosiorek, lekarz z SOR-u w Samodzielnym Szpitalu Miejski im. PCK w Białymstoku;

Po pierwsze: empatia. Na SOR-ze to niezwykły przypadek

– Krzysztof Kuczyński, ordynator oddziału neurologii w SP Psychiatrycznym ZOZ w Choroszczy;

Zacny człowiek i niezwykły lekarz

– Jerzy Pawluk z oddziału chorób płuc Szpitala w Hajnówce;

On tak ma. I to było piękne

– Bożena Sobkowicz z kliniki kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Odważa się być mądra

– Robert Łukasz Zbucki, chirurg z oddziału endokrynologicznego i pulmunologicznego Szpitala Uniwersyteckiego w Białymstoku.

Ufam mu bezgranicznie

Ci, którzy mogli być obecni na uroczystości, dziękowali swym pacjentom i kolegom po fachu. Podkreślali, ile znaczy dla nich takie wyróżnienie – jest zaskoczeniem, radością, nadzieją, bodźcem do dalszych starań.

– Niby dzielimy się na pacjentów i lekarzy, ale tak naprawdę takiego podziału nie ma. Może jest tylko podział na osoby, które chcą i które nie chcą: pomagać, dobrze życzyć – mówił doktor Piotr Kosiorek – dobry duch SOR-u.

Pięć lat bez kontraktu, za to z Zespołem

Laureatem Nagrody im. Krzysztofa Kanigowskiego został doktor Paweł Grabowski, który w ciągu pięciu lat dokonał rzeczy niesamowitej – zbudował od podstaw Hospicjum Domowe p.w. Proroka Eliasza w Nowej Woli. Jak napisała o nim jedna z osób zgłaszających, „zrezygnował z wielkiej kariery w Warszawie i w Białymstoku na rzecz bardzo ciężko chorych umierających na wsi”.

Sam przyznaje, że pracując w warszawskiej klinice onkologii, zobaczył osoby, którym nie udaje się wygrać z chorobą. Zrozumiał, że mają prawo przeżyć resztę życia jak najlepiej, najpełniej, a medycyna paliatywna jest królową nauk medycznych, bo widzi pacjenta całościowo. Gdy słyszy, że hospicjum to straszne miejsce, najgorsze dla lekarza, gwałtownie protestuje.

Chirurg, onkolog, pięć lat temu zawiesił swoją działalność chirurgiczną by zorganizować i prowadzić na terenie wiejskim hospicjum domowe. Przez te całe pięć lat nie miał kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, a pieniądze zdobywał poprzez Fundację Podlaskie Hospicjum Onkologiczne (z jednego proc. podatku, zbiórek i charytatywnych imprez). Śmieje się, że choć nigdy nie chciał być osobą znaną, to sytuacja zmusiła go do zabiegania o uwagę.

Wreszcie udało się zdobyć kontrakt z NFZ – od lipca.

Gorącym orędownikiem działań doktora Grabowskiego jest człowiek-instytucja, dr Tadeusz Borowski-Beszta, szef Towarzystwa Przyjaciół Chorych „Hospicjum” w Białymstoku. Wylicza, że opieką hospicjum w Nowej Woli obejmowanych jest równocześnie do 25 osób w ostatnich miesiącach ich życia, a dotychczas opiekowano się 200 chorymi w miejscowościach odległych do 40 km od siedziby hospicjum. –

To, co robi wydaje się nieprawdopodobne, ale jest realne

– mówi o dr. Grabowskim.

Dodaje: – Mimo skromnych środków finansowych zorganizował profesjonalny zespół złożony z 2 lekarzy, 4 pielęgniarek, 2 fizjoterapeutów i psychologa oraz około 30 wolontariuszy różnych zawodów.

To w zespole doktor Grabowski widzi przyczynę sukcesu.

– Ta Nagroda należy im się nawet bardziej. Bo to jest rzecz, którą robi się razem. Jeździmy do pacjentów, którym powiedziano, że nic już nie można zrobić. Leczymy, pomagamy, staramy się, by przeżyli godnie, jak najmniej cierpieli – mówi o dziele, które stworzyli.

 

Wartościowe chwile życia

Zgłaszający w uzasadnieniach pisali: – Dr Paweł Grabowski opiekuje się chorymi w stanach terminalnych na trudno dostępnym wiejskim terenie. Kieruje się troską o ludzi zamieszkujących „peryferie", a przecież nie są gorsi od ludzi z wielkich centralnych miejsc.

– Dr Paweł Grabowski od kilku lat jest mieszkańcem Podlasia. Wybrał ten region ze względu na „duszę” tej okolicy i piękno jego mieszkańców. Ma misję niesienia pomocy ludziom nieuleczalnie chorym w najdalszych ubogich wiejskich zakątkach, gdzie rodziny chcą by ich najbliżsi spędzali ostatnie dni w swoich domach. Kiedy odwiedza chorych wnosi do ich domów oprócz profesjonalnej pomocy, dobroć i życzliwość, a także dar prowadzenia rozmowy i stosowny do sytuacji humor.

– Na co dzień wiele mówi o godności życia ludzkiego i godności umierania. Prowadzi działania edukacyjne wśród studentów

medycyny (współpraca z IFMSA oddział w Białymstoku), a także na spotkaniach z młodzieżą i seniorami oraz z lekarzami z Naczelnej Izby Lekarskiej, mówiąc o znaczeniu właściwej komunikacji z pacjentem i uwrażliwieniu na szczególne potrzeby ludzi starszych i chorych. Temat znaczenia rozmowy i oddania całej uwagi pacjentowi w celu leczenia nie tylko jego ciała ale i duszy porusza też w swoich publikacjach i przy okazji wystąpień w mediach.

Propaguje też ideę hospicyjną podczas imprez sportowych organizowanych przez Fundacja Podlaskie Hospicjum Onkologiczne. Hasłem tych imprez jest „Dla Hospicjum Dla Życia". Pokazuje ono wiarę Dr Grabowskiego w to, że nawet najtrudniejsze chwile w życiu osób starych i chorych są ciągle wartościowymi momentami ich życia.

Doktor Grabowski o swoim dziele mówi skromnie: – Robię to, co każdy lekarz powinien. Leczę, pomagam osobom u kresu życia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.