Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Protest apel dotyczy zarządzenia Nadleśnictwa Białowieża z końca marca w sprawie zakazu wstępu do lasu niemal na całym jego obszarze. Tablice zakazujące wejścia stanęły również na wielu drogach w Nadleśnictwie Hajnówka, a w Puszczy Białowieskiej rozpoczyna się wiosenny sezon turystyczny (Wielkanoc, długi majowy weekend). Turyści, którzy planują tam spędzić czas, o zakazie nie wiedzą.

Miejscowi, zwłaszcza utrzymujący się z turystyki, z zaniepokojeniem zareagowali na tę decyzję. Poważnie obawiają się, że zamknięcie znacznego fragmentu puszczy może odstraszyć turystów od przyjazdu do tego ostatniego naturalnego lasu w Europie. Są już pierwsze takie sygnały. Straty z tytułu zakazu dla mieszkańców puszczańskich gmin mogą być ogromne. Pod apelem podpisało się już kilkadziesiąt osób z branży hotelarskiej, agroturystycznej, restauratorzy, miejscowi działacze społeczni czy przewodnicy turystyczni.

"Darz bór" i "Szczęść Boże", czyli Szyszko w Puszczy Białowieskiej

Rzeczywiste powody?

Jeden z puszczańskich działaczy społecznych (prosi o niepodawanie nazwiska) tłumaczy w rozmowie z „Wyborczą”:

– Oficjalnym powodem wprowadzenia zakazu wejścia do Puszczy Białowieskiej są stwarzające niebezpieczeństwo drzewostany, jednak rzeczywistym powodem podjęcia takiej decyzji wydaje się realizacja decyzji Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych z lutego, która zezwala na wyrąb drzew we wszystkich drzewostanach, również tych najstarszych, co dodatkowo obniży atrakcyjność turystyczną zagospodarowanej części puszczy. Leśnicy uzasadniając zakaz, powołują się również na śmiertelny wypadek pilarza, który miał miejsce kilka tygodni temu w Puszczy [pisaliśmy o tym obszernie w "Wyborczej”], co stanowi jednak nadużycie, ponieważ spowodowany był nieprzestrzeganiem zasad BHP i upadkiem żyjącego drzewa.

AGNIESZKA SADOWSKA

Pilarz w Puszczy Białowieskiej zginął przez "klęskę kornika". Lasy Państwowe wydały oświadczenie

Kuriozalna decyzja

Osoby związane z szeroko pojętą puszczańską branżą turystyczną zarządzenie traktują jako działanie wymierzone przeciwko społeczności lokalnej. Jeden z sygnatariuszy apelu do ministra Szyszki, Mirosław Stepaniuk – przewodnik turystyczny z Fundacji Rozwoju Turystyki i Produktu Lokalnego mówi:

– Lasy Państwowe nie liczą się z konsekwencjami, jakimi zakaz ten dotknie lokalną społeczność, w tym ludzi, którzy zajmują się szeroko rozumianą turystyką będącą głównym źródłem dochodu w Białowieży i okolicach. Ta decyzja jest kuriozalna. W przypadku szlaków turystycznych zagrożenie bezpieczeństwa, o jakim mowa, jest bardzo szybko do usunięcia, bez konieczności wprowadzania długotrwałego zakazu. To jest punktowe zagrożenie i jeśli zachodzi konieczność, wystarczy zamknąć określony odcinek na bardzo krótko. To ewidentne działanie po to, aby przykryć plany pozyskania drewna.

Inny z sygnatariuszy apelu Marek Jacel – właściciel gospodarstwa agroturystycznego "Dom na Wschodzie” – jest pewien:

– Zarządzenie o zakazie wstępu funkcjonuje zaledwie kilka dni i nie jest powszechnie znane w kraju, a już na Facebooku pojawiły się informacje, żeby nie przyjeżdżać do Puszczy Białowieskiej, bo Lasy Państwowe pozamykały trasy turystyczne, najciekawsze miejsca poza rezerwatami. Jestem przekonany, że Lasy Państwowe będą chciały z wycinką wchodzić w obszar drzew stuletnich i dlatego tak naprawdę ten zakaz jest wprowadzony. Tłumaczą się, że wprowadzili zakaz ze względów bezpieczeństwa, a przecież można postawić choćby tablice ostrzegawcze. Lasy Państwowe tak naprawdę lokalną ludność, która większości żyje z turystyki, mają w nosie.

W Puszczy Białowieskiej dęby w pień! Nadleśniczy za nic ma okres lęgowy i UNESCO

W Puszczy Białowieskiej działać punktowo

W apelu do ministra Szyszki jego sygnatariusze podkreślają, że alternatywą wobec zamknięcia Puszczy Białowieskiej na wiele miesięcy może być ogłoszenie komunikatu o czasowym zakazie wstępu do fragmentów lasu w sytuacji ekstremalnych warunków pogodowych, jak to się dzieje w parkach narodowych.

Piszą: "Powinna również powstać dostępna w internecie mapa określająca obszary o dużym stopniu ryzyka. Nie widzimy sensu zamknięcia na czas nieokreślony większości terenu Nadleśnictwa. Puszcza Białowieska składa się z bardzo różnorodnych siedlisk – również takich, które nie są zaatakowane przez kornika (skoro Nadleśnictwo wysuwa ten argument jako uzasadnienie zakazu wstępu do lasu). Dlatego też miejsca zagrażające bezpieczeństwu mogą występować tu jedynie punktowo. W niesprzyjających warunkach pogodowych – na wzór Parku Narodowego – może być ogłoszony komunikat o czasowym zakazie wstępu do lasu zarówno dla turystów, jak i mieszkańców oraz pracowników leśnych – jest to decyzja jak najbardziej słuszna. Przekonujące jest dla nas również zamknięcie określonej drogi lub małego fragmentu lasu podczas usuwania drzew zagrażających bezpieczeństwu. Rozumiemy potrzebę pewnych ograniczeń, takich jak zamknięcie prawie całego zielonego szlaku w Rezerwacie Szafera, gdyż próba jego otwarcia wiązałaby się ze zbyt dużą ingerencją w świat przyrody”.

Puszcza BiałowieskaPuszcza Białowieska Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta GWL BIAL SA

Przecież w Tatrach...

W apelu zaznaczono z trwogą: „Niczym nieuzasadnione zamknięcie tak dużego obszaru jak Nadleśnictwo Białowieża obniży atrakcyjność turystyczną zagospodarowanej części Puszczy, której wizerunek i tak już ucierpiał na skutek wyrębu drzew we wszystkich drzewostanach, również tych najstarszych. Jako alternatywę wobec zakazu wejścia do lasu proponujemy opublikowanie listy potencjalnie niebezpiecznych fragmentów szlaków wraz z opisem zagrożenia i widoczne oznakowanie tych miejsc. Przecież w Tatrach wciąż dochodzi do wielu wypadków (także śmiertelnych), a nie zamyka się ich ani nie rozbiera, tylko informuje o niebezpieczeństwach! Bardzo pilne jest naszym zdaniem stworzenie interaktywnej mapy pokazującej zamknięte odcinki szlaków czy też miejsca, w których trzeba zachować szczególną ostrożność. Niezbędne jest również publikowanie harmonogramu otwierania poszczególnych tras turystycznych: nie jesteśmy na przykład w stanie zrozumieć, dlaczego szlaki, takie jak ten biegnący Drogą Jagiellońską, które zostały zamknięte na jesieni zeszłego roku, nie zostały do tej pory udostępnione”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.