Miasto nakazało Stowarzyszeniu Ku Dobrej Nadziei opuszczenie budynku przy ul. Grochowej, w której dotychczas prowadzono jedyną w mieście ogrzewalnię dla bezdomnych i ośrodek wychodzenia z bezdomności. Na szczęście podopieczni nie zostaną na ulicy. W końcu udało się znaleźć nowe miejsce i przeprowadzają się do dawnej noclegowni kolejarzy przy ul. Grunwaldzkiej 76.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Miasto nakazało Stowarzyszeniu Ku Dobrej Nadziei opuszczenie budynku przy ul. Grochowej 2A, w której dotychczas prowadzono jedyną w mieście ogrzewalnię dla bezdomnych i ośrodek wychodzenia z bezdomności.

O problemie pisaliśmy na początku miesiąca, kiedy to społecznicy otrzymali pismo z Zarządu Mienia Komunalnego z decyzją o konieczności opuszczenia zajmowanej od 2014 roku nieruchomości w ciągu siedmiu dni. Powód to niedostosowanie budynku do przepisów przeciwpożarowych. Wcześniej w ten sam sposób stowarzyszenie musiało opuścić kamienicę przy ul. Żelaznej. Teraz nie było w stanie dotrzymać wyznaczonego przez miasto terminu. Co prawda taką potrzebę zapowiadano od dwóch lat, ale marcowe pismo z krótkim czasem na wyjście z obiektu dla społeczników było zaskoczeniem.

Miejscy urzędnicy i prezydent zapowiedzieli zresztą możliwość powrotu organizacji na Grochową, ale już po przeprowadzonym remoncie obiektu. Na ten jeszcze nie ma pieniędzy, a inwestycja może potrwać wiele miesięcy. Nigdy zresztą nie rozpoczął się też zapowiadany remont poprzedniego budynku.

Natomiast tryb pilny, w jakim trzeba było opuścić dotychczasowe miejsce mocno zaniepokoił podopiecznych. Zaczęli obawiać się o swój dalszy byt. Na co dzień w ogrzewalni przebywa od 50 do 70 osób, a na górze funkcjonowały pokoje treningowe dla 20 osób uczestniczących w programie wychodzenia z bezdomności.

Teraz w końcu jest dobra wiadomość.

– Mamy gdzie się przeprowadzić. Podpisaliśmy właśnie umowę z PKP PLK na wynajem dawnej noclegowni pracowników kolei przy ul. Grunwaldzkiej 76. Już przewozimy rzeczy – mówi Elżbieta Żukowska-Bubienko, prezes Stowarzyszenia Ku Dobrej Nadziei.

Przyznaje, że dla stowarzyszenia to wielka ulga, a dla podopiecznych – dobre miejsce.

– Co prawda na razie mają obawy, czy będą potrafili tam dotrzeć, ale na pewno im w tym pomożemy. W tej chwili własnymi siłami od rana do wieczora jednym busem przewozimy wszystko co się da. Mamy nadzieję, że zajmie to góra dwa dni, a klucze będziemy mogli przekażą miastu w poniedziałek – zapowiada przedstawicielka stowarzyszenia.

Obiekt, który ma około 900 m kw. powierzchni na dwóch kondygnacjach, nie był wykorzystywany na funkcje mieszkalne od 2012. Wymaga remontu, ale na razie stowarzyszenie nie jest w stanie odświeżyć pomieszczeń, priorytet to szybka przeprowadzka do 1 kwietnia.

– Jest tam 49 pokoi, będziemy mieli tam możliwość stworzenia miejsca dla tych podopiecznych w ciężkiej sytuacji, którzy oczekują na miejsce w Domu Opieki Społecznej. W otoczeniu jest sporo zieleni, więc jesteśmy zadowoleni. Oczywiście za wynajem musimy płacić, umowa obowiązuje na czas nieokreślony, ale miasto zapewniło nas, że wesprze finansowo naszą dalszą działalność – wyjaśnia Elżbieta Żukowska-Bubienko.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Bartosz T. Wieliński poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem