Nie trzy dni, a dwa potrwa w czerwcu Halfway Festival. Ale się odbędzie - fani i zwolennicy pozytywnej promocji Białegostoku mogą odetchnąć. - Szkoda tak fantastycznego festiwalu, by przestał istnieć przez polityczne zagrywki. Dlatego, mimo braku wsparcia ze strony miasta, będziemy go kontynuować - zapowiedział Damian Tanajewski, dyrektor Opery i Filharmonii Podlaskiej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Impas trwał kilka tygodni, były prośby, petycje (w obronie festiwalu podpisało się ponad blisko 800 osób), spotkania z radnymi miejskimi i apele, by wzorem lat ubiegłych miasto Białystok znów współfinansowało songwriterski festiwal świetnie promujący nasze miasto. Jednak w tym roku miejscy radni PiS odmówili wsparcia imprezy, mimo wcześniejszego uwzględnienia jej w planach budżetowych Białegostoku na rok 2017. Tym samym festiwal stanął pod znakiem zapytania – brak dotacji miejskiej (a miała wynosić 300 tys. zł) stanowił zbyt dużą wyrwę w budżecie.

Budżet mniejszy o ponad 100 tys. zł

Po kilku tygodniach zawieszenia (bardzo nerwowych – w końcu line-up festiwalu był już ustalony, na 14 planowanych artystów ogłoszono już 9, ruszyła sprzedaż biletów) Opera i Filharmonia Podlaska zdecydowała: festiwal się odbędzie. We wtorek (14.03) szef opery i wicemarszałek Maciej Żywno (OiFP podlega Urzędowi Marszałkowskiemu) ogłosili swoją decyzję.

– Nie możemy dłużej zwlekać i czekać na kolejne sesje rady miasta, które mogą nie przynieść pozytywnego rozstrzygnięcia.

Festiwal sfinansowany zostanie z budżetu opery. Sytuacja wymaga jednak cięć, dlatego musimy okroić festiwal, to jedyna możliwość. Ze względu na mniejszy budżet – z trzech dni musi zostać zmniejszony do dwóch – mówił Tanajewski na konferencji. Wcześniej Halfway wypełniał cały weekend (piątek-sobota-niedziela), teraz koncerty odbędą się w sobotę i niedzielę (24-25.06).

– Pierwotnie budżet festiwalu miał wynieść ponad 500 tys. zł, myślę, że ostatecznie będzie oscylował w granicach 400 tys. zł. Cały czas intensywnie pracujemy nad jego modyfikacją. To pieniądze z budżetu opery – dotacji podmiotowej z ministerstwa kultury oraz przychodów własnych instytucji – mówił Tanajewski. – Większość budżetu to artyści – to oni są najważniejsi, oni dają nam ogólnokrajowy rozgłos. Jednak sytuacja zmusza nas do zmian. Nie uda się nam raczej na pewno zaprosić wszystkich zaplanowanych artystów, choć trwają jeszcze rozmowy.

Kto wystąpi na pewno

Szef opery zapewnił jednak, że na pewno na festiwalu wystąpią wszyscy ogłoszeni dotąd artyści – czyli 9 songwriterów i zespołów.- Zawsze byliśmy wiarygodni, ci artyści, których nazwiska z radością ogłaszaliśmy – przyjadą na pewno. Czy będzie ich więcej – na ten moment nie mogę powiedzieć. Jednak będziemy starali się zrobić wszystko, by line-up naszego festiwalu był jak najbardziej satysfakcjonujący dla naszych widzów – mówił szef opery.

W dniach 24-25 czerwca wystąpią więc na pewno: TORRES z USA, Christine Owman ze Szwecji, Nive & The Deer Children – indie-folk-rockowa grupa z wpływami americana z dalekiej Grenlandii (autonomiczna wyspa w Ameryce Północnej, terytorium zależne od Danii), Angel Olsen z USA, The Veils z Nowej Zelandii, Gruska Babuska z Islandii, Juana Molina z Argentyny, Cass McCombs z USA i Cate Le Bon z Wielkiej Brytanii.

Część tańszych karnetów na festiwal została już sprzedana, 1 kwietnia do sprzedaży ma trafić kolejna pula – już w wyższej cenie. W związku z okrojeniem festiwalu, podwyżka nie nastąpi.

 

Skąd taka niechęć?

– Cała ta dyskusja, przepychanki, jakie miały miejsce w ostatnim czasie, kompletnie nie służą festiwalowi. Halfway musi już być stabilnie ustawiony, z ogłoszonym programem. Dlatego władze województwa podjęły decyzję w tym momencie: festiwal musi się odbyć- mówił wicemarszałek województwa podlaskiego Maciej Żywno.

Nie rozumiem zupełnie skąd taka niechęć radnych do opery i Halfway Festival.

- Ze strony ministerstwa kultury mamy pozytywne sygnały dotyczące działalności opery, ale od radnych miejskich z tego samego ugrupowania, już nie. Opera przez nich została kompletnie odcięta, mimo że odpowiedzieliśmy bardzo dokładnie na wszelkie pytania i wątpliwości z ich strony. W mojej ocenie, zachowanie radnych Białegostoku stanowi jasny sygnał, że przyszłe edycje festiwalu Halfway będą planowane w już budżecie województwa podlaskiego.

Nie wiadomo, jak w przyszłości będzie wyglądało współfinansowanie kolejnych premier Opery i Filharmonii Podlaskiej z miejskiej kasy (24 marca odbędzie się premiera „Cyganerii”, a w połowie września – „Doktora Żywago”).

– Może nie bawmy się już w rozmowy na ten temat. Straciliśmy pieniądze na „Zemstę Nietoperza”, która okazała się wielkim sukcesem, nie chcę już nawet myśleć o kolejnych wnioskach, prośbach... – mówił Tanajewski.

Białystok. Halfway Festiwal 2016
Białystok. Halfway Festiwal 2016  AGNIESZKA SADOWSKA

Bardziej racjonalnie

Przyszłość świetnego songwriterskiego festiwalu organizowanego w amfiteatrze opery w czerwcu wisiała na włosku od dwóch miesięcy. Na kilka dni przed uchwaleniem budżetu miasta białostoccy radni PiS poinformowali, że ucinają wszystkie miejskie dotacje na imprezy organizowane w Białymstoku przez samorząd wojewódzki (w tym właśnie na Halfway Festival i Podlaską Oktawę Kultur organizowaną przez Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury, również podlegający pod Urząd Marszałkowski). Pomysł zbulwersował organizatorów i fanów imprez, oliwy do ognia dolał radny PiS Krzysztof Stawnicki (przewodniczący miejskiej komisji kultury i promocji miasta), stwierdzając, że ucięte dotacje przekażą na miejskie organizacje pozarządowe, które „te pieniądze wykorzystają bardzo racjonalnie”.

Mimo licznych apeli (fanów, organizatorów i wiceprezydenta) budżet miejski – bez wsparcia tych imprez – został przegłosowany.

I zaczęły się korowody

Dzień po sesji na spotkaniu z dziennikarzami o zmianę decyzji do radnych PiS wraz z dyrektorami obu instytucji apelował wicemarszałek województwa Maciej Żywno. I powtarzał, że taka sytuacja uderza przede wszystkim w białostoczan i promocję Białegostoku w Polsce.

Dwa dni później do sprawy na swoim otwartym fanpage'u odniósł się przewodniczący komisji kultury, radny PiS Krzysztof Stawnicki. W notce „Deja vu” napisał m.in.: „Marszałek Żywno apeluje do radnych, aby zasiedli do rozmów. Dlaczego zatem na swoją konferencję nie zaprosił samych radnych? Od razu byśmy usiedli do stołu i w obecności mediów porozmawiali!". Postawił mnóstwo pytań dotyczących Halfwaya (m.in. ile w sumie festiwal kosztuje, ile sprzedawanych jest biletów, ile daje urząd marszałkowski, ile reklamodawców znaleźli organizatorzy, ile pieniędzy udało im się pozyskać, dlaczego festiwal nie wychodzi na zewnątrz itp.). Postawionych pytań było wiele, choć dodać trzeba, że część informacji, które mogłyby być odpowiedzią, już pojawiała się w prasie wielokrotnie.

Stawnicki notkę zakończył zdaniem: „Podczas sesji Rady Miasta poinformowałem publicznie o gotowości do rozmów. Przestańmy się zatem licytować na łamach prasy, panie marszałku, bo to jest po prostu niepoważne. Siądźmy wreszcie przy jednym stole i porozmawiajmy”. Z kolei jego klubowy kolega, radny Konrad Zieleniecki, udostępniając ten wpis, dodał od siebie m.in.: – Dyskusja przez media, to nie żadna dyskusja, tylko koncert życzeń i zażaleń. Przyłączam się do apelu przewodniczącego komisji, skierowanego do przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego oraz Opery i Filharmonii Podlaskiej, o dialog celem wypracowania spójnych i korzystnych dla samorządu i mieszkańców rozwiązań – napisał radny.

Tyle że – mimo szybkiego zaproszenia wicemarszałka i organizatorów obu imprez na naprędce zorganizowane 24 stycznia spotkanie – obaj nie przyszli (choć czas nie znaleźli inni radni). Stawnicki zaproponował powrót do sprawy za miesiąc, podczas posiedzenia miejskiej komisji kultury i promocji miasta. Dla organizatorów to było jednak za późno. Ostatecznie stanęło na terminie 14 lutego. Po ustaleniach w trakcie tego posiedzenia komisji kultury i przesłuchaniach dyrektorów OiFP i WOAK, jej członkowie uznali, że są w stanie ewentualnie wesprzeć obie imprezy, pod warunkiem, że... źródła finansowania obu imprez wskaże prezydent.. Jak stwierdził wówczas Rafał Rudnicki, zastępca prezydenta Tadeusza Truskolaskiego, prezydent propozycję wsparcia obu festiwali już złożył w projekcie budżetu. Ale po zmianach, jakie dokonali w projekcie radni PiS, nie widać szans na znalezienie pieniędzy.

Kolejny kontrargument – remont BTL

Blisko dwa tygodnie później w trakcie sesji białostockiej Rady Miejskiej ze strony jednego z radnych padła propozycja skąd wziąć pieniądze na Halfway (z pieniędzy zaoszczędzonych w związku z przetargiem na przedłużenie ul. Sitarskiej). Raczej niemożliwa do zrealizowania – jako że budowa przedłużenia ul. Sitarskiej jest jednym z elementów projektu, na który Białystok otrzymał dofinansowanie unijne. – Jesteśmy na etapie początkowym jego realizacji, więc nie jest uzasadnione mówienie o zaoszczędzonych środkach. Oczekujemy, że radni jednak wskażą realne źródła finansowania – powtórzyła prezydenckie argumenty rzeczniczka prezydenta Urszula Mirończuk.

Najbliższą sesję, na której ewentualnie mógł wrócić temat Halfwaya, zaplanowano na 27 marca. Organizatorzy festiwalu postanowili jednak na nią już nie czekać.

Zwłaszcza, że pytany o ostateczne szanse wsparcia Halfway Festival Białystok przez radnych PiS, radny Stawnicki nie pozostawił złudzeń, stwierdzając, że na Halfway Festival najprawdopodobniej zabraknie środków, ponieważ trzeba je znaleźć na remont małej sceny BTL.

Pod apelem w obronie festiwalu Halfway, który został wystosowany do białostockich radnych w pierwszej połowie lutego, podpisało się blisko ośmiuset jego fanów z całego kraju.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem