Chcemy, by nasze dzieci tak jak my żyły wśród drzew, by mogły pójść do lasu - mówi Ewa Kapusta, jedna z matek, która z 13-miesięcznym synkiem Michasiem wzięła udział w akcji fotograficznej "Matka Polka na wyrębie". To artystyczny protest zainicjowany przez Cecylię Malik z Krakowa.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Osiedle Wysoki Stoczek, tuż przy parku Antoniukowskim, od strony ul. Konstytucji 3 Maja – plener z wielkim pniem po starym wyciętym drzewie, którego fragmenty pozostawiono tuż obok pocięte na mniejsze części. Wokół też widać pieńki po wykarczowanych mniejszych drzewkach. W tym miejscu w środę odbyła się nietypowa sesja fotograficzna z udziałem matek karmiących i ich maluszków. Najmłodszym uczestnikiem był 2,5-miesięczny niemowlak.

Sesja realizowana u nas przez Alinę Gabrel-Kamińską, która ma już na koncie sporo portretów karmiących matek, jest częścią akcji artystycznej „Matka-Polska na wyrębie”. To wymowny protest w sprawie tego, co dzieje się w naszym krajobrazie za sprawą nowelizacji ustawy dopuszczającej wycinkę drzew przez prywatnych właścicieli bez żadnych zezwoleń podpisanej przez ministra ochrony środowiska Jana Szyszkę.

Okazało się, że rodacy ochoczo „czyszczą” nieruchomości, które potem łatwiej sprzedać deweloperom. Projekt wymyślony przez artystkę Cecylię Malik miał już odsłonę w Krakowie i Warszawie, teraz dotarł do Białegostoku, za sprawą Ewy Hubar.

– Cecylia przez lata fotografowała się na drzewach w ramach poprzedniego projektu i nagle zaczęła zauważać, że te drzewa znikają, tak jak inne drzewa wycinane na masową skalę w Polsce. Zaczęła robić zdjęcia podczas spacerów i karmienia swojego synka, a do akcji przyłączyły się kolejne matki. Jednocześnie przedsięwzięcie jest też elementem dyskusji o karmieniu dzieci piersią w miejscach publicznych, więc łączy dwa elementy obecne aktualnie w przestrzeni publicznej – mówi Ewa Hubar, koordynatorka białostockiej odsłony akcji, tancerka, która prywatnie przyjaźni się z artystką.

Została poproszona o przygotowanie podobnego przedsięwzięcia w Białymstoku i jak się okazało, kobiety odpowiedziały na apel. Kilka mam przyszło specjalnie na sesję po skrzyknięciu się na Facebooku, ale do inicjatywy dołączyły się też młode kobiety, które akurat przypadkowo były podczas spaceru z niemowlakami w tych okolicach.

Każda z białostoczanek podać może bez trudu lokalizacje, gdzie wycięto drzewa w naszym mieście. Stwierdziły, że nie chcą siedzieć cicho, chcą głośno mówić o tragicznym niszczeniu przyrody, by coś zostało ich dzieciom o kolejnym pokoleniom.

– Nawet w sąsiedztwie mojego mieszkania na TBS-ach jest miejsce, gdzie umawiałam się na zdjęcia, a wycięto tam sporo drzew i dziwiło mnie, że nikt na to nie reaguje – opowiada Alina Gabrel-Kamińska, fotografka.

– O akcji powiedziała mi znajoma. Postanowiłam przyjechać z synkiem autobusem z Nowego Miasta, bo widzę, że w naszej okolicy trwa wycinka drzew i ten krajobraz, który po niej pozostanie, będzie straszny. Uważałam, że warto zabrać głos w tej sprawie – mówi Marta Osiejewska, mama 5-miesięcznego Maksymiliana.

AGNIESZKA SADOWSKA

Akcja nie miała w Białymstoku charakteru jednorazowego. Alina Gabrel-Kamińska zapowiada, że będzie umawiała się ze wszystkimi chętnymi mamami w kolejnych dniach. Zdjęcia będą publikowane na jej blogu „Bez Słów”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Nie widzę żadnego problemu... nuech panie kupią sobie jakieś "poletko" czy inny kawałek ziemi, posadzą na nim puszczę i sobie spacerują. Moja działka i - zgodnie z obowiazującym w Polsce prawem - wolnoć Tomku w swoim domku. Cześć kobiet walczy o prawo decydowania o własnym brzuchu i życiu/zdrowiu (a co za tym idzie o losie przyszlych emerytów, którym te nienarodzone dzieci zapewniłyby emeryture). I to jest ok. Hipokryzja? Rozdwojenie jaźni?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Dziękuję Paniom za ten wymowny głos! Pora przestać milczeć, drodzy Rodacy! Inaczej, rzeczywiście Polska będzie w ruinie...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Łeb ma prawdziwy, z kapusty.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0