Adopcja dziesięciu kamizelek, symbolizujących nieobecność uchodźców, polegać ma na zapewnieniu im miejsca w przestrzeni miejskiej Białegostoku. Pierwsze dwa takie miejsca się znalazły. To Zmiana Klimatu i Galeria Arsenał. Jednak czy znajdą się inne?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

49 pomarańczowych kamizelek ratunkowych, w których uchodźcy przemierzyli Morze Śródziemne, by dostać się na grecką wyspę Chios, zajmuje od pewnego czasu miejsca przy stolikach w poznańskich kawiarniach, szkolnych i kościelnych ławkach, na uczelniach i w urzędach.

Akcja „Zaadoptuj kamizelkę” ma pomóc zrozumieć, jaki los spotyka uchodźców, którzy przypływają do Europy. Nie wiadomo, co stało się z właścicielami kamizelek – czy przeżyli podróż do Europy, czy znaleźli w niej bezpieczne schronienie. Większość z nich to kamizelki dziecięce.

Obecne władze polskie odmówiły udziału w programie relokacji i tworzeniu korytarzy humanitarnych.

Budzą obawy

Inicjatorem akcji w Poznaniu jest Centrum Badań Migracyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza oraz Migrant Info Point, organizacja zajmująca się imigrantami i migrantami. Jej koordynacji w Białymstoku podjęła się grupa „Normalny Białystok".

Jak mówią jej liderzy Anna Mierzyńska i Dariusz Szada-Borzyszkowski, akcja „ma zwrócić uwagę na tych, których wśród nas nie ma” – na los uchodźców.

AGNIESZKA SADOWSKA

Podobnie jak w Poznaniu, akcja jest adresowana do instytucji, organizacji i firm, urzędów, szkół, kościołów, teatrów, kin, klubów, kawiarni i wszystkich tych, które funkcjonują w przestrzeni publicznej miasta. Przez trzy tygodnie mogą zaopiekować jedną z autentycznych kamizelek, jaką mieli na sobie uchodźcy, próbujący przedostać się przez Morze Śródziemne z targanych konfliktami regionów na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

Dariusz Szada-Borzyszkowski mówi:

– W ten symboliczny sposób możemy zamanifestować, że człowiek może być człowiekiem dla człowieka.

Nie chcemy prowokować. Chodzi o uwrażliwienie, pokazanie, że jest problem, z którym nie umiemy sobie poradzić. Agresja rodzi się z lęku, a ten z niewiedzy.

- Liczymy, że współuczestniczący w akcji zechcą dowiedzieć się choćby, ile osób uciekło przed wojną, ile zginęło, ile w tym dzieci. I że nie ma już na Lampedusie [włoska wyspa, do której docierają afrykańscy uchodźcy; setki straciło życie u jej wybrzeży-red.] miejsca gdzie grzebać ofiary - mówi Szada-Borzyszkowski.

Anna Mierzyńska dodaje:

– W Białymstoku nie jest oczywiste kto te kamizelki zechce wziąć. Budzą obawy w instytucjach publicznych, bo przypominają o uchodźcach, a to dziś temat niewygodny.

AGNIESZKA SADOWSKA

Bolesny problem

Do kamizelek dołączone są opisy. Takie jak ten:

„Ta kamizelka ratunkowa została znaleziona pośród wielu innych na plaży greckiej wyspy Chios. Miał ją na sobie uchodźca podczas ucieczki przez Morze Śródziemne. Nie wiemy, czy dotarł bezpiecznie do brzegu. Nie wiemy, co się z nim stało. Wiemy, że go w Polsce nie ma. Ta kamizelka ma przypominać o nieobecności uchodźców wśród nas. Bo nie stworzyliśmy korytarzy humanitarnych, aby zapewnić możliwość bezpiecznej ucieczki z miejsc ogarniętych wojną na podstawie wiz humanitarnych. Bo nie uruchomiliśmy programów przesiedleń z obozów w krajach sąsiadujących z miejscami konfliktów. Bo nie włączyliśmy się w program relokacji uchodźców z obozów przejściowych we Włoszech i Grecji, aby solidarnie wesprzeć te państwa. Odwracamy oczy, zamykamy granice, budujemy zasieki, odgradzamy się”.

Pierwszą „umowę adopcyjną” (na kamizelkę dla osoby dorosłej) podpisali w sobotę (11.03) szefowie klubu Zmiana Klimatu. Jego współwłaściciel Damian Kudzinowski tłumaczy powody, które zadecydowały o ich udziale w akcji:

– Problem uchodźców to bardzo bolesny dla świata problem, to że człowiek musi narażać życie aby znaleźć godne życie.

Ludzka solidarność

Drugą umowę – także w sobotę – na adopcję kamizelki dziecięcej podpisała Monika Szewczyk, szefowa Galerii Arsenał. Kamizelka ma pojawić się w przestrzeni Placu Zabaw – sali edukacyjnej galerii. Prywatnie Monika Szewczyk od dawna nie kryje silnych emocji związanych z losem uchodźców, w tym z Bliskiego Wschodu i Afryki.

„Wyborczej” mówi:

– Sami, jako Polacy byliśmy w takiej sytuacji. Cały czas kiedy jest mowa o uchodźcach, mam w głowie obraz dzieci polskich gdzieś tam w czasie wojny wędrujących przez Irak po świecie.To jest znaczący fragment naszej historii. Podchodząc do problemu uchodźców, chodzi o zwykłą międzyludzką solidarność.

Jeśli ci z tym nie robimy, to przekreśla nas jako ludzi.

Nieformalny Białystok zdjęcia i opisy komentarzy osób, które zetknęły się z kamizelkami w białostockiej przestrzeni, ma publikować na swoim fanpage na facebooku.

Akcja w Białymstoku potrwa do 7 kwietnia. Wszyscy zainteresowani mogą kontaktować się pod adresem: normalny.bialystok@gmail.com.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem