Nieprawidłowości w postępowaniu organów ochrony środowiska wobec zarządzających składowiskiem odpadów w Karczach nawarstwiały się latami. Jest zagrożenie dla bezpieczeństwa - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli. Już zawiadomiła Prokuraturę Regionalną w Białymstoku.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zaniedbań było tak dużo, że składowisko stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa ekologicznego. Wzrosło ryzyko wystąpienia negatywnych skutków dla bezpieczeństwa, zdrowia i życia ludzi. To główny wniosek zawarty w raporcie, ogłoszonym w poniedziałek (06.03).

– NIK zaleca organom odpowiedzialnym za ochronę środowiska jak najszybsze doprowadzenia do zgodnego z prawem zagospodarowania odpadów na tym składowisku – mówi Barbara Chilińska, dyrektor delegatury NIK w Białymstoku.

– Zawiadomiliśmy już Prokuraturę Regionalną w Białymstoku o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wyrządzenia szkody w wielkich rozmiarach – dodaje rzecznik delegatury Tomasz Ambroziak.

Nowe zasady segregacji śmieci. Od lipca

Było wiele zastrzeżeń

Składowisko odpadów w miejscowości Karcze koło Sokółki jest zlokalizowane na 11 działkach o łącznej powierzchni 23,85 ha. Stara część składowiska zajmuje 6,05 ha, a nowa – 17,8 ha.

To miejsce od lat budzi zastrzeżenia. Wiele razy wykazywano, że odpady są tam składowane niezgodnie z jakimikolwiek normami. Kontrola Urzędu Marszałkowskiego z lipca 2012 roku wykazała, że śmieci są składowane na terenie leśnym. Na firmę zarządzającą nałożono karę, ale odpady nadal trafiały na wysypisko.

W kwietniu 2016 roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska zabronił wjazdu na teren wysypiska jakichkolwiek odpadów. W czerwcu 2016 roku do prezesa NIK trafił wniosek od wojewody podlaskiego, o kontrolę.

Błędy starosty sokólskiego

Teraz znamy już wyniki kontroli NIK.

– Niepokojąca była skala zaniechań, błędów i nieprzestrzegania porządku prawnego przez organy ochrony środowiska, zwłaszcza przez starostwo w Sokółce, które pełniło kluczową rolę w procesie oceny i dostosowania starej części składowiska odpadów w Karczach do obowiązujących przepisów.

Od zarządzających składowiskiem nie wyegzekwowano zainstalowania tam podstawowych urządzeń zabezpieczających przed negatywnym wpływem na środowisko, a w szczególności zapobiegających zanieczyszczeniu wód powierzchniowych i podziemnych, gleby i ziemi oraz powietrza

Według kontrolerów Izby znaczne zagrożenie dla bezpieczeństwa ekologicznego okolic składowiska oraz ryzyko wystąpienia skutków negatywnych dla bezpieczeństwa środowiska oraz zdrowia i życia ludzi spowodowały też pozwolenia na działalność w zakresie magazynowania i gospodarowania odpadami na terenie składowiska, które 29 czerwca 2007 r. i 26 czerwca 2009 r. wydał – z rażącym naruszeniem prawa – starosta sokólski. W decyzjach tych nie określono m. in. sposobu oraz rodzajów magazynowanych odpadów.

Poprosiliśmy starostwo o komentarz, wciąż czekamy.

Ekspert: spalanie śmieci w Polsce jest problemem społecznym

Inni też polegli na śmieciach

Zdaniem NIK nienajlepiej z problemem składowiska radził sobie także Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który po swoich kontrolach również nie podjął właściwych działań dotyczących użytkowania starej części składowiska. W latach 2007-2009 nie wydał decyzji w sprawie wstrzymania użytkowania tej części, a później nie podjął działań w celu wstrzymania oddania do użytkowania kwatery do składowania odpadów na nowej części składowiska, która nie została wyposażona w część wymaganych środków technicznych chroniących środowisko. Działalność zarządcy na nowej części składowiska została wstrzymana 6 sierpnia 2015 r., jednak po roku wykonanie tej decyzji wstrzymał sąd administracyjny.

Niewystarczający i nieskuteczny był też nadzór Marszałka Województwa Podlaskiego nad prowadzeniem przez ZZO Euro-Sokółka rekultywacji i monitoringu zamkniętej od sierpnia 2011 roku starej części składowiska. Spółka nie zakończyła rekultywacji w terminie, a mimo to marszałek nie kontrolował prawidłowości wykonania decyzji i nie zastosował środków egzekucyjnych.

10 milionów za posprzątanie i pat w przepisach

– Zarzut NIK dotyczący zastosowania środka egzekucyjnego znalazł się w raporcie, ale nie w przedstawionych nam wnioskach pokontrolnych – mówi Urszula Arter, rzeczniczka prasowa marszałka. Dodaje, że w obecnie obowiązującym prawie nie ma jednoznacznego wskazania, kto i z jakiej puli pieniędzy powinien zapłacić za to zastosowanie „środka egzekucyjnego” – chodzi tu o przeprowadzenie za spółkę rekultywacji składowiska i obarczenie jej kosztami. A te mogą być olbrzymie – nie mniejsze niż 10 mln zł, a może i wyższe. – Takiej kwoty w naszym budżecie nie ma. Kilkakrotnie zwracaliśmy się do wojewody z prośbą o wskazanie źródła finansowania, bo wszystkie zadania, o których mowa w raporcie realizujemy na zlecenie wojewody. Bez skutku. Skierowaliśmy też prośbę do ministra środowiska i ten wskazał, że rozważa zmianę przepisów prawa. Na razie mamy pat.

Sortownia już gotowa. Czas na próby i rozruchy [ZDJĘCIA, WIDEO]

Decyzja po czterech latach

Marszałek wydał dwie decyzje w sprawie naliczenia kar za składowanie odpadów na terenie działek leśnych. Według NIK-u jedna nie stała się ostateczna, a w drugiej postępowanie było „prowadzone opieszale i nierzetelne”. W konsekwencji decyzja została wydana po upływie dwóch lat i siedmiu miesięcy od powzięcia informacji o składowaniu odpadów, a stała się ostateczna dopiero w 2016 roku (po upływie ponad czterech lat). Marszałek nie wszczął egzekucji w celu dochodzenia tej opłaty, z uwagi na konieczność poniesienia znacznych kosztów, zaś inne czynności podejmowane w celu ustalenia majątku spółki i wyegzekwowania opłaty były nieskuteczne.

Urzędnicy marszałka odpierają, że trwało to tak długo, bo spółka skorzystała ze wszelkich możliwości odwoławczych.

Gmina sama związała sobie ręce

Kontrolerzy NIK wskazują też, że gmina Sokółka nie zapewniła sobie możliwości skutecznego nadzoru nad składowiskiem, ani współdecydowania o działaniach spółek zarządzających tym składowiskiem, bowiem do 28 marca 2014 r. miała w tych podmiotach zaledwie 25 proc. udziałów, a od tej daty w ogóle nie była już ich udziałowcem.

W konsekwencji nie zapobiegła niewłaściwemu prowadzeniu rekultywacji starej części składowiska i nieprawidłowej eksploatacji jego nowej części.

W efekcie zgromadzono tam odpady o nieustalonej ilości.

Ani – ze względu na brak instalacji do monitorowania starej części składowiska – o nie do końca znanym składzie i stopniu szkodliwości dla środowiska.

– Trudno się nie zgodzić z tymi stwierdzeniami. Oczywiście, że przy takim poziomie udziałów wpływ gminy na gospodarowanie odpadami był niepełny – przyznaje Antoni Stefanowicz, zastępca burmistrza Sokółki, ale jednocześnie zaznacza, że obecna ekipa w samorządzie gminnym pełni funkcje od końca 2014 roku. – Trudno powiedzieć, jakie były motywy naszych poprzedników.

Białystok pali już śmieci. Od dziś oficjalnie [ZDJĘCIA, WIDEO]

Najważniejsze, że już nic tam nie wjeżdża

NIK punktuje dalej: gmina nie wyegzekwowała od podmiotów zarządzających składowiskiem wybudowania regionalnej instalacji przetwarzania odpadów komunalnych („RIPOK”) i nie skorzystała z uprawnienia do rozwiązania umów dzierżawy ponad 23 ha terenu składowiska. Zaniechała też dochodzenia kary umownej w kwocie 1,5 mln zł z tytułu niewykonania przez spółkę z o.o. Nowa Ekologia umowy o współpracy w zakresie budowy RIPOK. Izba wskazuje, że roszczenia można było zaspokoić choćby z weksla in blanco spółki na kwotę 3 mln zł. Gmina Sokółka nie podjęła też wszystkich możliwych działań w celu dochodzenia od spółek zarządzających składowiskiem zaległości, głównie z tytułu czynszu dzierżawnego i przyjmowania odpadów na stare składowisko, które na dzień 13 września 2016 r. osiągnęły 1 milion 104 tys. zł.

– Od 17 kwietnia 2016 roku żadne nowe odpady nie wjeżdżają na teren składowiska, to najważniejsze – uspokaja burmistrz Stefanowicz. Dodaje, że tę decyzję spółka zaskarżyła do sądu administracyjnego. Toczą się też inne postępowania sądowe. – W czerwcu 2016 roku wypowiedzieliśmy umowę dzierżawy i wobec niewydania przedmiotu dzierżawy, na przełomie stycznia i lutego skierowaliśmy pozew do sadu. Czekamy na prawomocne rozstrzygnięcia.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem