Poznaliśmy laureatów VI edycji Nagrody im. Jana Rodowicza "Anody". W kategorii "całokształt dokonań i postawa życiowa stanowiąca wzór do naśladowania dla młodych pokoleń" zwyciężył człowiek-instytucja ojciec Edward Konkol, twórca Stowarzyszenia Pomocy Rodzinie "Droga".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W kategorii „wyjątkowy czyn” nagrodę otrzymał Łukasz Walkowiak, który pomógł niepełnosprawnemu wydostać się z płonącego baraku, a w kategorii „dzieło/inicjatywa/postawa społeczna stanowiące wzór do naśladowania” – siostry Marta Krzeptowska i Maria Krzeptowska-Marusarz. Prowadzą one schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, znane z zaangażowania w liczne akcje, nie tylko lokalne – chociażby na rzecz uchodźców z Syrii.

Organizatorzy plebiscytu otrzymali w tym roku rekordową liczbę 136 zgłoszeń. W kategorii, w której laureatem został ojciec Konkol, zgłoszeń było aż 50, a była to kategoria ustanowiona po raz pierwszy. Członkowie Kapituły Nagrody wyłonili po 5 kandydatów w każdej kategorii. Tegoroczna gala finałowa odbyła się w niedzielę (05.03.) w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Laureat: – Nie robię nic nadzwyczajnego

Wręczenie nagrody im. Jana Rodowicza 'Anody'
Wręczenie nagrody im. Jana Rodowicza 'Anody'  Marek Michalski/MPW

Ojciec Edward Konkol, werbista, od 1986 r. duszpasterz dzieci ulicy i młodocianych narkomanów, w 1991 r. założył Stowarzyszenie Pomocy Droga. Swoją działalność na rzecz potrzebujących rozpoczął od pracy z narkomanami.

Wraz ze współpracownikami z Drogi niestrudzenie niesie pomoc wykluczonym. Co roku zabiega o opał i żywność dla najuboższych, wysyła dzieci na obozy na rodzinny Półwysep Helski. Uruchomił w Białymstoku Dom Powrotu, dla dzieci, które nie mogą być ze swoimi rodzinami. „Droga” powołała do życia już sześć ośrodków pomocy dla dzieci i młodzieży z rodzin ubogich, dysfunkcyjnych, wielodzietnych oraz dla osób zagrożonych patologią społeczną.

 

Ksiądz Konkol mówi, że nienawidzi papierów. Za to uwielbia ludzi poranionych, żebraków, ludzi z marginesu. Wie, że może zabrać ich tam, gdzie ich życie będzie odmienione.

– To, co robię, to po prostu zwyczajna misja księży werbistów na całym świecie. Nic nadzwyczajnego. Ta nagroda należy się w sposób szczególny tym moim przyjaciołom, którzy towarzyszą tym opuszczonym, zranionym ludziom i gdzieś na tej bożej ziemi ich wspierają. Ta nagroda w sposób szczególny należy się naszym podopiecznym. Rodzicom, którzy przebudowują całe swoje życie, aby w efekcie razem z nami przeżywać radosny dzień, kiedy ich dzieci z domów dziecka powracają do domów rodzinnych – powiedział ojciec Konkol podczas uroczystej gali.

 

Heroizm czasu pokoju

Nagroda nosi imię Jana Rodowicza, powstańca, żołnierza Szarych Szeregów i AK, po wojnie studenta architektury, który zmarł w wyniku brutalnego śledztwa po aresztowaniu przez UB. Muzeum Powstania Warszawskiego ustanowiło ją 3 sierpnia 2011 r. Jest to honorowe odznaczenie dla osób wyróżniających się zaangażowaniem w działaniach społecznych oraz postawą stanowiącą przykład dla młodego pokolenia. Nagroda przeznaczona jest dla współczesnych bohaterów – osób, które bezinteresownie robią wyjątkowe rzeczy dla innych.

Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski mówił w niedzielę, że nagroda im. „Anody” to „wyróżnienie dla współczesnych bohaterów”. Dziękował też powstańcom warszawskim – jak powiedział – jednemu z najważniejszych, najpiękniejszych pokoleń w historii Polski. Podkreślił, że od nich powinniśmy się uczyć odwagi, pracowitości i trudnego heroizmu także czasu pokoju – czyli codziennej pracy społecznej, pomocy słabszym, reagowania na krzywdę i niesprawiedliwość.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem