Różne aksjomaty - np. taki, że matka jest odpowiedzialna za przyszłość i sukces dziecka - bywają krzywdzące wobec kobiet, które nie potrafią wejść w to gładko - mówiła w Białymstoku Natalia Fiedorczuk- Cieślak. Obok rozmów o macierzyństwie, kobiecie w kryzysie i rozpadzie pojawił się też temat bieżeństwa, przedwojennego Augustowa i etosu poety. Połączenie tak różnych światów było możliwe na spotkaniu z autorami książek, nominowanych do Nagrody Literackiej im. Wiesława Kazaneckiego 2016.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Centrum im. Zamenhofa na spotkaniu z czytelnikami gościli: Natalia Fiedorczuk, Piotr Janicki, Aneta Prymaka-Oniszk i Szymon Teżewski. Który z czworga nominowanych otrzyma Nagrodę Literacką fundowaną przez Prezydenta Białegostoku – okaże się podczas wręczenia nagrody – 24 marca.

Chłopów nikt nie zauważał

Prowadzący spotkanie Andrzej Bajguz próbował znaleźć wspólny mianownik nominowanych książek. Za jeden z nich uznał to, że autorzy podjęli się nowych tematów. Anetę Prymakę-Oniszk (autorkę książki „Bieżeństwo”, w której wydobyła z niebytu temat tabu – przymusowych ewakuacji ludzi m.in. z Białostocczyzny, w 1915 roku przerażonych nadejściem wojsk niemieckich i uciekających w głąb Rosji) pytał:

– Czym pani tłumaczy to, że temat bieżeństwa dopiero po stu latach trafił do szerokiej świadomości?

– Czynników jest wiele. Po pierwsze: bieżeństwo to czas I wojny światowej, o której u nas mówi się w kontekście odzyskania przez Polskę niepodległości. A w tę historię bieżeństwo w ogóle się nie wpisuje. Po prostu nie ma znaczenia. Po drugie – bieżeństwo to historia chłopów. A chłopów wtedy nikt nie zauważał. Dopiero po długim czasie zaczęto spoglądać na nich jak na osoby, które mogą mieć w ogóle jakąś historię. Dopiero gdy z tułaczki wrócili, odbudowali swoje życia, gdy potomkowie migrowali do miast, zaczynali się kształcić – dopiero pytają o historię. A że to historie chłopskie, ludowe, to i nie spisane. Trzeba szukać, pytać – mówiła Aneta Prymaka-Oniszk. – Dodatkowo bieżeńcy byli najczęściej prawosławnymi chłopami, co też komplikowało mówienie o historii. W PRL nie było miejsca na mniejszości. Z różnych powodów ten temat nie był dobrze przyjmowany. A więc o nim nie mówiono. Z kolei czas wcześniejszy – lata 20.-te – to też lęk przed komunizmem. Zdarzało się, że o osobach, które wróciły z Rosji, mówiono: a może to szpieg? Wszystkie te czynniki sprawiały, że do świadomości publicznej bieżeństwo przeniknęło bardzo późno, właściwie dopiero po stu latach. Choć trzeba pamiętać, że moja książka nie jest pierwszą publikacją na ten temat. Wcześniej, chyba w 2000 roku, materiał na ten temat wydała Niwa. Moja książka to reportaż i pierwsza publikacja na ten temat wydana przez wydawnictwo ogólnokrajowe.

Natalia Fiedorczuk-Cieślak
Natalia Fiedorczuk-Cieślak  AGNIESZKA SADOWSKA

Krzywdzące aksjomaty

Urodzona w Augustowie, wychowana w Białymstoku, obecnie mieszkająca w Warszawie Natalia Fiedorczuk-Cieślak za książkę „Jak pokochać centra handlowe” otrzymała niedawno paszport Polityki. Krytycy podkreślają, że jej debiut to przenikliwy portret współczesnej Polski widzianej od strony matek z wózkami, chłodny, bezlitosny i niebanalny obraz macierzyństwa, a z drugiej strony – opowieść o kryzysie, zapis rozpadu, nieradzenia sobie z życiem.

Na spotkaniu mówiła: – Nie jestem pierwsza, temat macierzyństwa w różny sposób był już poruszany – czy to przez Justynę Bargielską czy Sylwię Chutnik. Mi udało się wstrzelić w czas dyskusji o kobietach, w czas rozmów na bolące je tematy.

– Dlaczego zdecydowałaś, się, że warto opisać doświadczenie macierzyństwa? – pytał prowadzący.

– Pojawienie się małego dziecka jest bardzo absorbujące. Nagle zaczęłam się wpisywać w pewne tropy. I zaczęłam tropić różne schematy, w które kobiety po urodzeniu dzieci są wpisywane. Odkryłam, że różne aksjomaty – np. taki, że matka jest odpowiedzialna za przyszłość i sukces dziecka – bywają krzywdzące wobec kobiet, które nie potrafią wejść w to gładko. Zaczęłam dużo czytać. Nie tylko książki socjologiczne, ale też nurkowałam bez maseczki w różne fora, w blogi młodych matek. Wsiąkłam. Efekt był m.in. taki, że później mówiłam koleżankom: tylko nie czytaj żadnych forów dla matek – opowiadała Natalia Fiedorczuk-Cieslak. – I tak jakoś minął najpierw pierwszy urlop macierzyński, potem wróciłam do pracy, a pod koniec drugiego urlopu macierzyńskiego wysłałam książkę wydawcy. I okazało się, że jest zainteresowanie. Jestem z rodziny o tradycjach społecznikowskich, mam w sobie tę gubiącą mnie żyłkę, by mówić, o tym, co mi leży na sercu, z czym się np. nie zgadzam. Czasem trudno przemycić te tematy do muzyki [pisarka jest też kompozytorką, wokalistką, autorką płyt wydawanych jako Nathalie and The Loners-red.]. Udało się je wyrazić poprzez książkę.

AGNIESZKA SADOWSKA

Gram stereotypem Żyda

Szymon Teżewski z kolei sięgnął do przeszłości swojego rodzinnego miasta – i w „Eteromance” stworzył portret międzywojennego Augustowa, łączący kryminał, powieść grozy i klimat retro. To historia dwojga bohaterów, których łączy fascynacja nie tylko erotyczna, ale też zamiłowanie do spirytyzmu, magii i eteru. Jak mówił – tytułowa „Eteromanka” to kompilacja kilku dziewczyn, które poznał w swoim życiu. Na opowieść o przedwojennym mieście zdecydował się, bo uznał, że współczesny Augustów zna więcej ludzi. W scenografii przedwojennej mógł natomiast „wyciągnąć inny wymiar swego miasta”.

– W swojej książce poświęcasz dużo uwagi przedwojennym Żydom. Skąd takie zainteresowanie? – pytał prowadzący spotkanie, podkreślając jednocześnie, że Augustów nie miał jak dotąd powieściowej narracji.

Teżewski: – Tak naprawdę ten wątek wziął się stąd, że temat potrzebny był mi bardziej fabularnie, niż wynikał z głębokiej fascynacji. Żydzi w „Eteromance” nie są tacy, jacy byli, wymyśliłem ich sobie. Przeczytałem kilka książek, obejrzałem kilka filmów. Połączyłem wszystko z wyobraźnią. I tacy znaleźli się w mojej książce.

– Te portrety są różne – w książce pojawiają się różne opowieści o Żydach: że mogą okraść, że mogą spuścić krew.

Teżewski: – W związku z tym i opinie o książce są różne. Zabawne jest to, że spotkałem się również z tym, że określono mnie jako filosemitę. To bardzo ciekawa obserwacja. W swojej książce po prostu gram stereotypem Żyda. W okresie międzywojennym najbardziej zainteresowało mnie to, że tak naprawdę przypominają dzisiejsze czasy. Ludzie mają podobne problemy. Tylko teraz mają mniej fantazji.

AGNIESZKA SADOWSKA

Szlafrok jako pełnoprawna forma istnienia

Piotr Janicki został nominowany za tom poetycki „13 sztuk”. Bajguz pytał o odniesienia do teatru, które znalazły się w jego poezji.

– Nie wiem, skąd mi się wzięły te didaskalia. Teatr jest mi bliski. Był czas, kiedy zawodowo zajmowałem się Witkacym. Znalazł się więc też między wierszami. Ale nie chcę mieszać bez potrzeby tych dwóch porządków – mówił mieszkający w Supraślu poeta. Podczas spotkania czytał swoje wiersze, demonstrował ilustracje umieszczone w tomiku.

– Jak więc czytać tego typu teksty w tomiku poetyckim jeśli nie jak poezję? Skoro pan to oddziela... – dopytywał prowadzący.

Janicki ironizował: – Najlepiej byłoby, gdybym to ja je czytał.

Bajguz drążył: – Wszystkie nominowane w tym roku książki cechują się osobistym stosunkiem do tematu. Czy zdarza się, że poezja może powstać bez osobistego stosunku?

– Nachodzi mnie czasem poezja zadaniowa. Jeśli dobrze zrozumiałem pytanie – to tak, taka sytuacja zdarza się – odpowiadał Janicki.

Prowadzący: – Pańska poezja przykryta jest dużą dawką ironii. A ironia przykrywa emocje.

Janicki potwierdzał. I dodawał: – Cóż, wiele rzeczy robię w szlafroku, wydaje mi się, że powinniśmy częściej tak robić. To pełnoprawna forma istnienia. Wcześniej dostawaliśmy sztukę wciśnięta w gorset, teraz może być w szlafroku. Dlatego cieszę się, ze przyszedł wiek XX i XXI.

Aneta Prymaka-Oniszk
Aneta Prymaka-Oniszk  AGNIESZKA SADOWSKA

Mroczna baśń

O osobistym stosunku do własnej książki mówiła Aneta Prymaka-Oniszk. O bieżeństwie opowiadała jej babcia.

– Zmarła, gdy miałam 7 lat. Jej opowieści gdzieś zapadały mi w pamięć. Mieszała mi się historia rzeczywista z nierzeczywistą. Jakaś podróż do Rosji. Jakieś olbrzymie arbuzy. Cudowne krajobrazy. Ale przez takie historie przebijały się też obrazy, których nie rozumiałam. Trupy wynoszone z pociągu, zboże płynące rzeką – mówiła autorka. – Te dziwne opowieści wzbudzały jednak mój zachwyt. Bo to była trochę taka mroczna baśń. Moje własne kilkuletnie córki chcą, bym czytała im tę książkę. W tym wieku takie historie tak się właśnie odbiera. W baśniach jest groza, księżniczce też przecież ucina się palce. Taka jest natura baśni i ja tych babcinych opowieści też słuchałam jak baśń. Przez lata to gdzieś we mnie było.

Pamiętam jaki przeżyłam szok, gdy na studiach, w bibliotece zobaczyłam słowo „bieżeństwo” na piśmie. To był szok. I pierwszy znak, że to, o czym słyszałam, było jednak czymś rzeczywistym.

A więc to się naprawdę zdarzyło! Okazało się, że takich ludzi, którzy, jak ja, nie chcą o bieżeństwie zapomnieć, jest naprawdę dużo. Zastanowiło mnie jak to jest, że takie myśli wracają w najmniej oczekiwanym momencie. W moim przypadku wątek osobisty był motorem napędowym. Świadomość, że moja historia wpisała się w historię milionów ludzi – opowiadała Aneta Prymaka- Oniszk.

– Gdy odwiedzałam wioski, rozmawiałam z wieloma ludźmi, bardzo się cieszyli, że chcę się tym zająć. Ludzie już chcieli o tym mówić. Temat bieżeństwa wielokrotnie otwierał mi drzwi. Moja babcia w pewnym sensie do mnie wróciła. Wcześniej była raczej figurą babci do kochania. Ale nie znałam jej jako kobiety. Podczas pisania książki, przyszła do mnie z tej przeszłości, wyłoniła się, stała mi się bliska.

Dlaczego ciągle narzekasz?

Natalia Fiedorczuk-Cieślak w kontekście osobistych wątków zapisanych w książce po raz kolejny podkreślała:

– To nie są wyłącznie moje doświadczenia. Zdecydowałam, że będę pisała w pierwszej osobie, bo taki zabieg wydał mi się najwłaściwszy. Uznałam, że tak będzie najlepiej – gdy opowieść popłynie wprost z głowy głównej bohaterki – mówiła. – Moja książka nie jest poradnikiem jak sobie poradzić z depresją poporodową i macierzyństwem. To jest opowieść, która ma o pewnych kwestiach opowiedzieć, a nie dać odpowiedzi.

Przyznała, że spotkała się z różnymi negatywnymi reakcjami po publikacji książki.

– Książka zbiera skrajne opinie, ale to też pokłosie tego, że – ze względu na ogólnopolski zasięg – więcej osób sięga po tę książkę.

Byłam świadoma, że poruszając temat macierzyństwa i kobiecości, dostanę cięgi od osób, które żyją pewnymi stereotypami na ten temat.

Wiedziałam, że będzie mnóstwo uwag zarówno od czytelniczek, jak i od strony literackiej. Zarzucano mi np., że ta książka to rodzaj bloga. Ktoś pisał, że jest zniesmaczony, że w taki sposób opisałam doświadczenie macierzyństwa – mówiła Natalia Fiedorczuk-Cieślak. – Po spotkaniu autorskim, skądinąd w Białymstoku, podeszła do mnie starsza pani, około 80-tki. Książki nie czytała, wysłuchała po prostu co miałam do powiedzenia na spotkaniu. I powiedziała: „Nie masz prawa tak się czuć. Dlaczego ciągle narzekasz? Dlaczego podważasz macierzyństwo? Ja miałam trójkę dzieci i ich wychowanie to największe szczęście, jakie mi się przydarzyło!”. Ale dostaję też wiele osobistych listów, w których czytam podziękowania, że głos wielu kobiet został wreszcie wyrażony na piśmie. Że ktoś wreszcie napisał, że macierzyństwo to stan ambiwalentny.

Za dużo ironii?

Pod koniec spotkania jedna ze słuchaczek poddała w wątpliwość, czy do tegorocznej nagrody im. Kazaneckiego zostały zgłoszone właściwe książki. Podkreśliła, że książek nie czytała, taką opinię buduje na podstawie opowiadania zaproszonych gości o własnej twórczości. Do obu autorek nie miała zastrzeżeń, bardzo nie podobał się jej zaś ironizujący ton obu panów i sposób, w jaki opowiadają o tym, co napisali.

Panowie zgodnie stwierdzili, że słuchaczka sprawiła im przykrość, i odesłali ją do swoich książek.

Zareagowały też członkinie kapituły: Danuta Zawadzka i Katarzyna Sawicka-Mierzyńska z Uniwersytetu w Białymstoku. Ta ostatnia, wraz z Markiem Kochanowskim i Dariuszem Kiełczewskim nominowała książki do nagrody spośród 22 zgłoszonych (o nominacjach decyduje zmniejszony skład kapituły, o przyznaniu nagrody – już rozszerzony skład, który wybiera jedną z czterech nominowanych książek).

Katarzyna Sawicka-Mierzyńska odpowiadała: – Ani przez chwilę nie mieliśmy wątpliwości, że podjęliśmy odpowiednią decyzję. Każda z tych czterech książek jest interesująca, każda przenosiła nas w inne, nowe światy, każda jest związana na swój sposób z regionem, z Podlasiem – mówiła. I podsumowywała ilość i jakość zgłoszonych do tegorocznej edycji książek: – To był naprawdę dobry rok.

***

Nominowani

Natalia Fiedorczuk- Cieślak

Nominacja za książkę „Jak pokochać centra handlowe” (Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2016). Z zawodu psychopedagożka, kompozytorka, wokalistka (Nathalie and the Loners, Happy Pills) i publicystka. Pracuje jako animatorka kultury, zajmuje się aktywizacją obywatelską w społecznościach lokalnych. Pisała o muzyce, o internecie, estetyce i mieszkalnictwie. „Jak pokochać centra handlowe” to jej prozatorski debiut, za który zdobyła Paszport Polityki 2016.

Aneta Prymaka-Oniszk

Nominacja za książkę „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy” (Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016). Dziennikarka, publikowała m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Polityce”, „National Geographic”, kwartalniku „Karta”. Współuczestniczyła w tworzeniu Centrum Nauki Kopernik; była rzeczniczką prasową podczas budowy i otwierania instytucji. Od 2014 roku prowadzi stronę internetową biezenstwo.pl.

Piotr Janicki

Nominacja za książkę „13 sztuk” (Fundacja na rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, Wrocław 2016). Poeta, ur. 1974 r. w Białymstoku, obecnie mieszka w Supraślu. W 2006 r. wydał tom wierszy „Nadal aksamit”; współautor portalu „Cyc gada”; drukował wiersze w branżowych pismach.

Szymon Teżewski

Nominacja za książkę „Eteromanka” (Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury, Białystok 2016). Programista, który po studiach wrócił w rodzinne strony, do Augustowa. Zafascynowany własnym regionem i jego zanikającą specyfiką, którą stara się ciągle poznawać i oddać w swojej twórczości.

Tytułów pięć razy więcej

Wszystkich zgłoszeń do Nagrody Literackiej w tym roku było 22. Z takiej obfitej liczby tytułów (których autorzy, bądź tematyka ich książek związana jest z naszym regionem) kapituła nagrody wybrała cztery. Teraz kapituła (w składzie: Halina Kazanecka, Dariusz Kiełczewski, Jarosław Klejnocki, Marek Kochanowski, Katarzyna Sawicka-Mierzyńska, Justyna Sobolewska, Danuta Zawadzka oraz Danuta Anna Pieciul – sekretarz kapituły) – wytypuje kandydata do Nagrody Literackiej im. Wiesława Kazaneckiego i przedłoży swoją opinię prezydentowi Miasta Białegostoku. Laureat zostanie przedstawiony podczas wręczenia nagrody, planowanego na 24 marca.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Augustów to nie Podlasie. Jedyny związek "Eteromanki" z Podlasiem to jedno zdanie o przyjeżdżających na targ chłopach z Białegostoku.
już oceniałe(a)ś
0
0