Jeśli były przypadkowe ofiary "Burego", to powinniśmy za nie przeprosić. I ja je za to przepraszam - powiedział "Wyborczej" w trakcie marszu białostockich środowisk nacjonalistycznych Jerzy Rybnik - syn płk. Aleksandra Rybnika, legendarnego zastępcy prezesa WiN białostockiego okręgu. Pułkownik skazany został na śmierć przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W środę (1.03) wieczorem około 150 osób reprezentujących – jak siebie określili – środowiska narodowe i patriotyczne (a związanych głównie z ONR, Młodzieżą Wszechpolską i środowiskami kibicowskimi Jagiellonii) przeszło ulicami Białegostoku. Okazją do marszu był Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Hasła i banery

Maszerujący – w zdecydowanej większości młodzi – wznosili okrzyki: „Narodowe Siły Zbrojne – NSZ” „Cześć i chwała bohaterom” czy „Armio wyklęta, Białystok o was pamięta”. Okrzyki: „Bóg, honor, ojczyzna” czy „Inko, Inko, patrzysz z nieba, zachowałaś się jak trzeba” przeplatano innymi – „O wyklętych pamiętamy, komunistom żyć nie damy”, „Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę”, „Naszym celem wielka Polska” czy „Wielka Polska chrześcijańska”. W tłumie powiewały biało-czerwone flagi i szturmówki ONR. Na czole pochodu rozwieszono kilkunastometrowy transparent z wypisanym na białym tle czarnymi literami hasłem: „Rozliczyć komunę!” (z przekreśloną w środku czerwoną gwiazdą w kole). Obok dwójka młodych ludzi trzymała nieduży baner z rysunkiem czterech "wyklętych" z nierozpoznawalnymi twarzami. Przedstawiciel Podlaskiego Instytutu Rzeczypospolitej Suwerennej pod budyniem kina Ton złożył wieniec, a reprezentantka organizatorów zapaliła znicz.

Żołnierze dwóch okupacji

Marsz wyruszył spod kina Ton, w którym organizowano tuż po wojnie pokazowe procesy polityczne żołnierzy podziemia niepodległościowego. Jednym z najgłośniejszych był proces Aleksandra Rybnika, od października 1945 r. zastępcy prezesa Okręgu Białystok Wolność i Niezawisłość, który tu właśnie został oskarżony, a potem skazany na śmierć. Pochód – zabezpieczany licznie przez policję – przeszedł ulicami Kilińskiego, Mickiewicza, Świętojańską na cmentarz Wojskowy przy ul. 11 Listopada. Po drodze oddawano hołd w miejscach pamięci i wygłaszano krótkie przemówienia.

Marsz z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Marsz z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych   AGNIESZKA SADOWSKA

Przed wymarszem jednak moderator pochodu, lider białostockiej Młodzieży Wszechpolskiej Marcin Zabłudowski, zaprosił do głosu syna płk. Aleksandra Rybnika – Jerzego, który przypomniał krótko historię zmagania żołnierzy wyklętych i powojenną próbę – jak to określił – zamordowania o nich pamięci.

– Jest w błędzie ten, kto uważa, że głównym celem walki z okupantem była chęć ratowania własnego życia. Polscy żołnierze przede wszystkim chronili ludność przed sowieckim terrorem, grabieżą, mordami, gwałtami. Byli żołnierzami dwóch okupacji i dwóch konspiracji: antyniemieckiej i antysowieckiej – przemawiał syn pułkownika Rybnika.

Ja za to przepraszam

W czasie przemarszu poprosiliśmy Jerzego Rybnika o ocenę działań kpt. Romualda Rajsa „Burego” – zaliczanego przez nacjonalistów do panteonu "żołnierzy wyklętych", a ponoszącego odpowiedzialność za morderstwa w 1946 r. cywili (w tym kobiet i dzieci) narodowości białoruskiej wyznania prawosławnego, mieszkańców wiosek powiatu bielskiego.

Jerzy Rybnik odparł:

– Kapitan Rajs walczył z okupantem. Jeśli okupant miał agentów, walczył z agentami. Dobrze znam syna kpt. Rajsa i dużo rozmawiałem z nim na ten temat. Czytałem, co pisali na ten temat prokurator IPN i historycy. Ważąc wszystkie argumenty teraz, w niepodległej Polsce, strony na ten temat powinny ze sobą porozmawiać, by wspólnie wypracować jakieś stanowisko. Trzeba pamiętać, że to była wojna – brutalna, bezwzględna walka. Celem „Burego” była wolność. Jeśli byli agenci, to ich zastrzelił. Jednak jeśli były przypadkowe ofiary, to powinniśmy za nie przeprosić. I ja je za to przepraszam.

Z „Wyborczą” na ustach

Tuż przed wyruszeniem pochodu wszechpolacy zbierali podpisy pod obywatelskim wnioskiem o cofnięcie Lechowi Wałęsie tytułu honorowego obywatela Białegostoku. Także dziennikarzowi „Wyborczej” wręczyli ulotkę propagującą tę organizację wraz z zaproszeniem na spotkanie rekrutacyjne. Wątek „Wyborczej” pojawił się też zresztą w trakcie przemarszu. Wznoszono okrzyk dobrze już znany: „Kłamstwa Michnika wyrzuć do śmietnika!”, ale i taki: „O Łupaszce pamiętamy, my Wyborczej nie czytamy!”. Ten ostatni najwyraźniej nie przypadł do gustu manifestantom, bo intonujący skarcił ich przez megafon:

– A jednak czytacie, jak tak cicho.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "Przypadkowe"? Prokurator z IPN mówi o ludobójstwie, a on o "przypadkowych ofiarach"? Żenujące
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    komuniści już teraz leżą spokojnie i wąchają kwiaty od spodu, kogo oni chcą rozliczać to raz? dwa noszenie umundurowania wojskowego bez tytułu jest przestępstwem. a trzy ciekaw jestem ile miejsc pracy przybyło dzięki idei narodowej?
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Jaka wojna się toczyła w 1946 roku? Jakim cudem zabijanie ludzi o innej narodowości, którzy nie są agresorami pomaga wywalczyć wolność?
    @tksiazek Każdy powód jest dobry żeby sobie pogwałcić i postrzelać, a dzieci potem są dumne z takich rodziców. Ja bym nie była.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @margolcia Ja także. Ale są w kraju naszym stadka takich którym nic się w życiu nie udało, nasłuchali się niektórzy zdemenciałego dziadka i że są często omijani przez panienki -jakoś ich one nie lubią - to próbują zburzyć to czego nie budowali, licząc że jak te pokrzywy na gruzach zakwitną...
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Przeprasza za ofiary? czy raczej przeprasza ofiary za(miast) swojego ojca? Przeczytałam tytuł i zaczęłam się zastanawiać, co te biedne ofiary zawiniły, że trzeba za nie przepraszać.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Jakie to smutne, że Jerzy Rybnik nie wspomina o swoim bracie, innym Jerzym Rybniku urodzonym 14 lat przed nim, z pierwszego małżeństwa Aleksandra Rybnika.....tak panie Jerzy, jestem córką Jerzego Stanisława Rybnika, wnuczką Aleksandra......pan wie, że pan ma brata!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Kto kogo przeprasza?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    czytajo, czytajo, gdyby nie czytali to wyborcza byłaby im obojętna, a tak jet najbardziej opiniotwórczym dziennikiem w ich środowisku;d
    już oceniałe(a)ś
    0
    0