To już ostatni moment, by docenić lekarza, który nie tylko jest znakomitym fachowcem, ale też rozumie emocje pacjenta, zagubionego w chorobie. Jeszcze tylko do niedzieli (26.02), najlepiej bezpośrednio w internecie, można zgłaszać kandydatów do Nagrody im. Krzysztofa Kanigowskiego.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nagrodę ustanowiła rodzina i przyjaciele nieżyjącego Doktora, chcący wyróżnić medyków, którzy nad każdym człowiekiem, przychodzącym po pomoc, pochylają się z troską i zrozumieniem. Takim lekarzem był właśnie patron Nagrody, z zawodu chirurg, który przez cała lata kierował oddziałem chirurgii w Wojewódzkim Szpitalu im. J. Śniadeckiego. Zmarł nagle w listopadzie 2008 roku. Po jego śmierci rodzina i przyjaciele postanowili ustanowić Nagrodę jego imienia. I honorować nią lekarzy, którzy pamiętają, że zawód lekarza to misja, w której leczy się człowieka, nie tylko chorobę.

Lekarzy wybierają pacjenci, i to oni zgłaszają swoich kandydatów. A kapituła nagrody wybiera najlepszych spośród nich. W niedzielę (26 lutego) mija termin nadsyłania zgłoszeń.

Jak zgłaszać

Kandydatów do 8. edycji Nagrody należy zgłaszać, wysyłając wypełniony formularz elektroniczny (można go pobrać ze strony doktorkanigowski.pl) lub listownie. Zgłoszenia listowne należy wysyłać na adres:

Nagroda im. dr. Krzysztofa Kanigowskiego, ul. Zagumienna 11A/13, 15-866 Białystok

W zgłoszeniu należy podać imię i nazwisko kandydata, nazwę i adres miejsca pracy oraz nr telefonu w miejscu pracy. Przedstawiciele kapituły proszą także o krótkie uzasadnienie zgłoszenia.

Wszystkie szczegóły (m.in. regulamin Nagrody, list założycielski o jej ustanowieniu, skład kapituły i fundatorzy, sylwetki poprzednich laureatów) znaleźć można na stronie: doktorkanigowski.pl

Który ze zgłoszonych lekarzy otrzyma Nagrodę (statuetkę i nagrodę pieniężną) okaże się 8 kwietnia w Galerii Arsenał (ul. Mickiewicza 2, godz. 16).

Nie wynoś się ponad innych

– W praktyce Krzysztof odwoływał się do najprostszych wartości, najbardziej oczywistych: jeśli możesz pomóc, pomóż! I zrób to najlepiej, jak potrafisz. Nie licz na odpłatę i nie chwal się tym, co zrobiłeś. Nie wynoś się ponad innych. Ty i pacjent jesteście takimi samymi ludźmi, którzy w chorobie potrzebują pomocy, opieki, pocieszenia, uspokojenia. W gruncie rzeczy był wielkim pocieszycielem. I skutecznym chirurgiem – opowiada o Kanigowskim Krzysztof Gedroyć, pisarz, wykładowca w Akademii Teatralnej, przewodniczący Nagrody i mąż córki Doktora – Ewy Kanigowskiej-Gedroyć. – Jako chirurg często działał na krawędzi życia i śmierci. Wydaje mi się, że bez ustanku myślał o swoich pacjentach, jako o bliskich sobie ludziach. Nawet gdy wieczorami odpoczywał w swoim domu na słynnej zielonej kanapie, miałem wrażenie, że myślami był przy pacjentach, których akurat zoperował, lub przy tych, których miał operować. Nagle zrywał się, biegł do telefonu, dzwonił do szpitala. Albo od razu jechał do szpitala, żeby naocznie sprawdzić, co się dzieje u pacjentów po operacji. Krzyś Kanigowski był niezwykle uprzejmy wobec rodzin pacjentów, co wcale nie jest łatwe, wiedząc, w jakim stanie bywają bliscy chorego człowieka. Udzielał się jako wolontariusz w hospicjach, co było naturalnym przedłużeniem jego lekarskiej powinności i pasji. Pasji pomagania, której doświadczali pacjenci, koledzy, rodzina.

Rozmowa o Doktorze

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem