Od 25. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy minął już ponad miesiąc, a dopiero teraz udało się zliczyć to, co wpadło do puszek białostockich wolontariuszy. Warto było czekać, bo wraz z dochodem ze wszystkich aukcji i atrakcji, mamy świetny wynik - ponad 400 tys. zł, podczas gdy rok wcześniej przekazaliśmy 270 tys. zł.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 

– To jest właśnie nasza „dobra zmiana” – żartował w środę Michał Wieteska, szef białostockiego sztabu WOŚP podczas ogłoszenia wyniku tegorocznego finału, który miał miejsce 15 stycznia.

Mniej wolontariuszy, a wynik lepszy

401 tys. 557 zł i 75 gr – tyle dokładnie ten sztab przekazuje fundacji Jurka Owsiaka. Tegoroczny finał już po raz kolejny miał podwójny cel: zakup sprzętu medycznego na odziały dziecięce oraz zapewnienie godnej opieki nad seniorami.

Na ten doskonały wynik złożyło się wiele rzeczy, ale – co podkreślano – przede wszystkim zaangażowanie i pozytywne podejście wolontariuszy oraz ludzi, którzy chcieli wesprzeć WOŚP. Bo choć zainteresowanych kwestowaniem było ich mniej, niż w ostatnich latach, kiedy do sztabu zgłaszało się nawet po 700 osób, to wynik mówi sam za siebie. Niektórzy zmieniali puszki po kilka razy.

– Chciałabym podziękować wszystkim 360 wolontariuszom, przychodzili do sztabu zadowoleni i przynosili dużo pozytywnej energii – mówi Magda Łapińska, koordynatorka do spraw wolontariatu w białostockim sztabie.

Koncerty, rower i łaziki

Oprócz koncertów na Rynku Kościuszki, który był epicentrum 25. finału w Białymstoku, na kwotę zbiórki złożyły się także imprezy towarzyszące i aukcje. Zarówno te w internecie, a było ich 172, jak i wprost ze sceny. Z wszystkich aukcji zebrano ponad 20 tys. zł, przy czym z tych na Allegro ponad 18 tys. zł. Najlepiej, bo za 5 tys. zł sprzedała się przyczepa kampingowa, ale równie łakomym kąskiem był designerski rower podarowany przez Politechnikę Białostocką. Miejski PB-TechnoCruzer stworzony przez MAD Bicycles, czyli markę Adama Zdanowicza, został kupiony za 4050 zł.

– Z rowerem tym byliśmy nawet na głównej konferencji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Warszawie, bo chcieliśmy pokazać, że Białystok również potrafi zrobić coś fajnego – podkreśla Michał Wieteska.

Politechnika Białostocka zresztą już po raz kolejny wspierała WOŚP, i to nie tylko przekazując ciekawy fant na licytacje.

– Nasi studenci kwestowali w asyście łazików marsjańskich – przypomina Dorota Sawicka, rzeczniczka Politechniki Białostockiej i deklaruje wsparcie uczelni podczas kolejnego finału.

Do wspólnej puli policzone zostały też pieniądze uzyskane za przejazd specjalnym orkiestrowym pociągiem do Cisówki.

– Nie kończymy pracy, bo od dziś zaczynamy podsumowywanie tego, co zebrał każdy wolontariusz – podkreślała w środę Magdalena Łapińska.

– Mimo wielu nieprzespanych nocy, to dobry wynik, dużo fajnych momentów i za rok postaramy się to zrobić jeszcze lepiej. Prace nad kolejnym finałem zaczynamy już od września i cały czas czekamy też na następców, osoby, które będą chciały kontynuować naszą pracę – podsumowuje Michał Wieteska.

 

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem