Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Godzina i miejsce spotkania z prezesem Kaczyńskim w Białymstoku utrzymywane było w tajemnicy. W południe wiadomo było (z przecieków), że będzie rozmawiał tylko z podlaskimi działaczami PiS oraz udzieli wywiadów ośrodkom narodowych telewizji i radia. Dwie godziny przed rozpoczęciem spotkania wczesnym wieczorem udało nam się jednak dowiedzieć, że rozmowy odbywać się będą w sali bankietowej restauracji Ambrozja. Wzięło w nim udział blisko 300 urzędników, parlamentarzystów i działaczy samorządowych PiS z całego regionu.

AGNIESZKA SADOWSKA

Policyjna kontrola

Tuż przed przyjazdem prezesa PiS, pod Biedronką – położoną bezpośrednio obok Ambrozji – zebrało się kilkunastu działaczy KOD. Przenieśli transparenty: „Państwo prawa, a nie Jarosława”, „PiS depcze konstytucję” czy „Jarosław nie gmeraj w samorządach”. Kiedy tylko je wyjęli, na miejscu pojawiła się policja. Funkcjonariusze zablokowali przejście do Ambrozji, legitymowali protestujących i pouczali o konieczności posiadania zgody na zgromadzenie. Dowodów osobistych policja żądała wyłącznie od grupy KOD-owców, także od tych bez transparentów. Wtopieni w grupę przypadkowi świadkowie byli pozostawieni w spokoju. Na nic zdały się tłumaczenia, że do zgrupowania doszło spontanicznie, po tym jak kilka godzin wcześniej na internetowych stronach pojawiły się informacje o przyjeździe szefa PiS. Policjanci domagali się wyjaśnienia, kto jest przewodniczącym zgromadzenia i tłumaczyli, że pojawili się pod Biedronką, kiedy otrzymali informację, że „jacyś ludzie gromadzą się tu z transparentami”. O tym, że obok jest spotkanie z prezesem Kaczyńskim – jak twierdzili – nic nie wiedzieli. Byli przekonani, że w Ambrozji odbywa się jakaś prywatna impreza.

– To jest łamanie konstytucji – rzucali działacze KOD pod adresem policjantów. I pytali:

– Czy jesteśmy przez was inwigilowani?

Jeden z policjantów w cywilu odpowiadał:

– Naszym obowiązkiem jest sprawdzenie, czy zgromadziliście się tu legalnie, czy nie, z kim mamy do czynienia.

Po półgodzinnej przepychance słownej działacze KOD ustawili się z transparentami na chodniku za ogrodzeniem oddzielającym Ambrozję, dokładnie naprzeciw wejścia do lokalu. Wciąż obserwowani i nagrywani przez policję.

Mało rozmowni działacze

Kiedy próbowaliśmy wejść do Ambrozji, starszy, postawny mężczyzna rzucił w naszym kierunku stanowczo:

– Nie można tu wchodzić. To prywatny budynek i prywatny teren, na którym stoi. Ja jestem właścicielem i nie pozwalam.

Przed wejściem, w oczekiwaniu na prezesa Kaczyńskiego, niektórzy z samorządowców PiS z terenu mówili „Wyborczej”, odnosząc się do pomysłu prezesa o dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów:

– To dobry pomysł. Trzeba rozgonić tę sitwę PO w samorządach w całym kraju. A w przypadku tych, którzy pełnili już funkcje, a nie będą dalej mogli, a więc czy tutaj działa prawo wstecz, niech ocenią prawnicy – komentował Krzysztof Oszer działacz z Sokółki.

Jednak większość nie chciała ujawniać swoich poglądów.

– Spotkanie jest zamknięte. Nie mogę wywiadów udzielać – twierdził wójt Kobylina-Borzymy Wojciech Mojkowski.

Zieliński zbada nepotyzm w BOR

Bardziej rozmowni byli niektórzy podlascy posłowie PiS. Poseł Dariusz Piontkowski powiedział nam:

– Spodziewamy się na tym spotkaniu ogólnej dyskusji o sytuacji politycznej w Polsce, w tym o wyborach samorządowych. Jeżeli w ogóle zostanie zgłoszona ustawa o dwukadencyjności, będzie dotyczyła przyszłych wyborów. Trudno więc tu mówić o działaniu prawa wstecz. Tutaj zdania prawników też są podzielone.

Z kolei poseł Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji rozszerzył w rozmowie z „Wyborczą” swoją niedawną wypowiedź, że po wypadku, jaki miała premier Szydło, i po podejrzeniach niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu (służba ta mu podlega), gotowy jest podać się do dymisji:

– Powtarzam. Jestem gotów podać się do dymisji, jeśli od tego miałoby się poprawić bezpieczeństwo w Polsce – jeśli kierowcy będą przestrzegać prawa o ruchu drogowym tak, jak nie przestrzegał tego prawa ten Sebastian, kierowca seicenta. Z tej sprawy zrobiono coś, co nie powinno mieć miejsca: to jest żerowanie przez opozycję na wypadku. Ten wypadek bezpodstawnie stał się powodem do ataków przez posłów PO i Nowoczesnej na BOR. Nikt winy funkcjonariuszy nie stwierdził. I mam nadzieję, że tak będzie.

I dodał:

– Pytania o dymisję ministra Błaszczaka czy moją w tym kontekście nie mają sensu.

Zapowiedział także:

– Słyszymy o jakichś powiązaniach rodzinnych, nepotyzmie i podobnych zjawiskach w BOR. To wymaga zbadania. Jest przedmiotem naszej uwagi.

Wchodzącemu na spotkanie prezesowi Kaczyńskiemu zadaliśmy pytanie, czy prawo może działać wstecz w wypadku, gdyby wprowadzono ustawę o dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów. Odparł:

– Czasem może działać wstecz.

Esbecja! – Konstytucja!

W czasie blisko dwugodzinnego spotkania na Twitterze pojawiały się wpisy udostępniane prze PiS, podobno cytaty z prezesa Kaczyńskiego – z jego wystąpienia wewnątrz Ambrozji: „Musimy walczyć i ciężko pracować, zwłaszcza że znajdujemy się w trudnej sytuacji politycznej”, „Nie chcemy wypierać nikogo z życia publicznego, kto dobrze sprawuje swoją władzę”, „Chcemy przenieść do Polski zasady funkcjonowania mediów, które działają m.in. we Francji”, „Ważne zmiany dotyczyć będą sądownictwa, które obecnie nie funkcjonuje prawidłowo”, „Najbliższe wybory samorządowe będą bardzo ważne”.

Działacze KOD dotrwali pod Ambrozją do końca spotkania, od czasu do czasu wykrzykując hasła przez megafon. Wychodząc z lokalu, część działaczy PiS pod adresem KOD-u rzucało pogardliwie:

– Lewacy!

Jeden ze starszych działaczy zamachnął się laską, chcąc uderzyć protestujących po głowach. Inny przez płot wręczył im dwudziestozłotowy banknot, a jeszcze inny monetę. Obaj przy tym dodawali z pogardą:

– Macie na alimenty Kijowskiego.

Inni działacze PiS pokrzykiwali:

– Won za Białystok, tam miejsce wasze!

– Esbecja!

– Tylko święconą wodę was trzeba.

Manifestujący odpowiadali:

– Konstytucja! Demokracja!

Kiedy w drzwiach pojawił się Jarosław Kaczyński, manifestujący skandowali:

– Jak ci nie wstyd?!

Prezes PiS spojrzał w ich w stronę, z lekkim uśmieszkiem wsiadł do samochodu i odjechał w stronę Warszawy.

AGNIESZKA SADOWSKA

Pełnomocnicy wyborczy

Po spotkaniu do dziennikarzy wyszedł prezes podlaskiego PiS, poseł i minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. Wydał oświadczenie, w którym poinformował, że prezes Kaczyński mówił o przygotowaniach do kampanii samorządowej i zasadach jej prowadzenia.

– W najbliższym czasie zostaną powołani wojewódzcy pełnomocnicy do spraw kampanii [nazwiska mają być konsultowane z prezesem PiS] – mówił Jurgiel. I dodał: – Z sali padały też pytania o wybory do naszych struktur powiatowych, które odbędą się wczesną wiosną po kongresie PiS.

Przekonywał:

– Dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów jest przez wszystkich naszych działaczy akceptowana. Są potrzebne zmiany co do przebiegu głosowania podczas wyborów i ich jawności. W gminach organizatorami nie mogą być wójtowie, ale ciała niezależne od kandydatów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.