Ksenofobiczne radykalne ekscesy są wszędzie, nie tylko w Polsce. Niebezpiecznie się robi, gdy przyzwolenie na nie daje władza. Nie boję się komunistów, zawsze natomiast bałem się retoryki nacjonalistyczno-ksenofobicznej podlanej radiomaryjnym sosem. To, co w moich oczach definiuje formację PiS-owską, to cynizm. To nie są ludzie, którzy wierzą w idee. Ale my gramy dalej. I wygramy - mówił Adam Michnik w czwartek (9.02) w Białymstoku.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, opozycjonista w czasach PRL-u, przyjechał na spotkanie w ramach Latającego Uniwersytetu KOD-u i cyklu „Wyborcza na żywo”. Nie obyło się bez zakłóceń. Spieszący na spotkanie z Michnikiem w Spodkach przy ul. św. Rocha mijali niewielką grupkę członków Młodzieży Wszechpolskiej, którzy rozwinęli transparent z hasłem „Bronimy ‘człowieka honoru’ ". Nie brakło okrzyków powtarzanych na różnych demonstracjach wszechpolaków w stylu: „Kłamstwa Michnika do śmietnika”. Kilka osób przebrało się za milicjantów, uderzających w tarcze pałkami.

– W ten sposób protestujemy przeciwko spotkaniu z Adamem Michnikiem, by ukazać kłamstwa, które Polakom serwuje „Gazeta Wyborcza” – obwieścił Marcin Zabłudowski, szef podlaskich wszechpolaków. – Nie zgadzamy się z tym, że Michnik oraz cała „Gazeta Wyborcza", włączyli się w obronę Lecha Wałęsy, nazywając go człowiekiem honoru i zwycięzcą nad komuną. Dla takich ludzi jak Michnik, Wałęsa, Urban, Kijowski, Tusk, którzy stoją w jednym szeregu, nie ma miejsca w sferze publicznej w Polsce.

Gdy spotkanie się zaczęło, wszechpolacy znów postanowili zaistnieć. Tym razem z tyłu sali odegrali scenkę, w której jeden z nich chce zadać pytanie Adamowi Michnikowi, ale nie może. Bo z sali wyprowadzają go wspomniani wcześniej przebrani milicjanci.

Dalsza część spotkania (z udziałem blisko 200 osób) przebiegała już spokojnie.

Przyzwolenie państwa na ekscesy

– Czy to, co się dzieje obecnie w Polsce, to, w jaki sposób zachowuje się teraz Młodzież Wszechpolska i ONR, sprowadzić można do przyzwolenia i wygranej PiS, czy to ma inne źródło? – pytał, nawiązując do wcześniejszego incydentu, prowadzący spotkanie Maciej Chołodowski, dziennikarz Gazety Wyborczej w Białymstoku.

Adam Michnik: – Na całym świecie istnieje pewien margines takich środowisk, skrajnie radykalnych, nacjonalistycznych, ksenofobicznych. I tutaj ani Białystok, ani Polska, nie są wyjątkiem, tak się dzieje wszędzie. Takie hasła i okrzyki słyszałem w Paryżu, Nowym Jorku, Londynie. Tak więc nie jest to nic, co w sposób specjalny wyróżnia Polskę. Niebezpiecznie robi się w momencie, gdy przyzwolenie na to dają siły dominujące w państwie. To, co jest niepokojące, to fakt, że nawet jeśli te epizody i ekscesy są marginalne, to jednak są. I są relatywizowane przez prokuraturę, premiera, prezydenta, i przez najważniejszego tzw. zwykłego posła – mówił Adam Michnik. – Pamiętam jak tego typu ekscesy miały miejsce w Warszawie, gdy na ulicy napadnięty został rabin. Następnego dnia prezydent Lech Kaczyński zaprosił go Pałacu Prezydenckiego. I w sposób oczywisty zademonstrował, że nie daje zgody na tego typu zachowania. Obecnie natomiast dochodzi do sytuacji, że prokurator zamyka postępowanie, twierdząc, że swastyka to znak szczęścia w religii hinduistycznej. Cóż, to powoduje, że znajdujemy się w zupełnie nowej sytuacji jakościowej. I to już jest niebezpieczne – mówił redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”.

Gdy ktoś, kto jest w mniejszości, usiądzie na burcie, to może przechylić i przewrócić całą łódkę. I to właśnie widzimy na Węgrzech. Rząd Orbana przez swoją politykę i retorykę wyhodował na prawo od siebie siłę radykalną, prawie parafaszystowską.

W Polsce nagle zapominamy, że ONR był organizacją polskiego faszyzmu. To trzeba nazywać po imieniu. Nie znaczy to oczywiście, że w tej organizacji nie było wartościowych naiwnych ludzi, patriotów, którzy walczyli w podziemiu i zginęli. Niemniej była to organizacja polskiego faszyzmu. Udawanie, że to patriotyczny radykalizm, jest czymś niestosownym i prowadzi do okłamywania ludzi.

– Ale co takiego się stało, że ów radykalizm powraca właśnie teraz? Co leży u źródeł odradzania się tego zjawiska i zapędów władzy autorytatywnej? – pytał prowadzący.

– Gdybym potrafił odpowiedzieć na to pytanie – dawno dostałbym Pokojową Nagrodę Nobla. Nie ma jednoznacznego wyjaśnienia zjawiska. Składa się na to szereg przyczyn. Na pewno wiąże się z globalizacją. Nasza rzeczywistość stała się chaotyczna. Wielu ludzi utraciło stabilny grunt pod nogami. A w takiej sytuacji pojawia się skłonność do chwytania się najprostszych wyjaśnień. Widzieliśmy to w Wielkiej Brytanii, gdy przeprowadzano referendum w sprawie Brexitu, widzieliśmy to w USA podczas wyborów, które wygrał Trump – mówił Michnik. – Nie wiadomo, co teraz będzie ze światem. Jaki jest rzeczywisty powód głosowania na Trumpa? Prymitywny rasizm pojawił się szybko tam, gdzie zbankrutowały zakłady, gdzie pojawiło się bezrobocie wśród białej klasy robotniczej. Tam slogany w stylu: „wszystkiemu są winni emigranci” przyjęły się bardzo szybko. Dochodzi jeszcze czynnik niechęci do waszyngtońskich elit, powtarzanie, że to darmozjady, że kłamcy.

Jak to wygląda w Polsce?

– W naszym kraju po 1989 roku pewne grupy poczuły się skrzywdzone. Na dużą skalę pojawiło się bezrobocie. A człowiek skrzywdzony nie rozumuje w kategoriach analiz społecznych. On wie, że stracił pracę, czuje, że o nim przestano myśleć. Przestaje być podmiotowy, choć wydawało się, że zwycięstwo Solidarności tę podmiotowość mu daje. I taki człowiek nagle widzi, że pojawiają się ludzie, którzy mu coś obiecują. Z tego punktu widzenia 500plus to genialne posunięcie socjotechniczne, choć nie wiemy czym to się skończy. I czy budżet w ogóle to wytrzyma – mówił Michnik. – Jednak zwykły obywatel wie jedno: „mnie się żyje teraz lepiej. Mieszkam w małym miasteczku, mam troje dzieci i dostaję co miesiąc tysiąc złotych ekstra”. Taki człowiek ludzi, którzy demonstrują przeciw obecnej władzy, definiuje jako wrogie mu elity. Taka sytuacja wytwarza fałszywy, ale zrozumiały obraz Polski. Jeśli jeszcze w takim młodym człowieku jest poczucie, że za nim stoi ksiądz proboszcz, to w sumie składa mu się taki, a nie inny obraz rzeczywistości. I idzie w pochodzie radykałów, wykrzykując agresywne hasła. A to są chwytliwe hasła. Tak samo jest i w innych krajach. To samo słyszą Ukraińcy, Litwini, Węgrzy. Tak więc to jest zagrożenie. Aczkolwiek ja bym tego nie demonizował.

Mam przekonanie, że w Polsce to wielkiej przyszłości nie ma. Jestem zdania, że w Polsce nigdy się nie udało zrobić świństwa do końca. Nie udał się ani faszyzm, ani bolszewizm. W pewnym momencie ci, którzy to robią, zaplączą się we własne nogi.

Trzeba mówić głośno: nie

Ktoś z sali pytał: – Czytamy pana gazetę od deski do deski od 25 lat. Ma pan jakiś program dla nas, polskiej inteligencji?

Michnik: – Program jest bardzo prosty. Przede wszystkim musimy nauczyć się jedno słowo mówić głośno: nie. Jeżeli władza nakłania nas do robienia świństwa, to trzeba mówić „nie”. Publikowaliśmy ostatnio wypowiedź pani prezes Sądu Najwyższego i ona mówi, że obecny czas, to godzina próby dla polskich sędziów. Czy będą chcieli zachować suwerenność. I taki jest właśnie czas – mówił Michnik.

Wiele zależy od postaw ludzkich. Tymczasem wielu ludzi ma chaos w głowie. Wielu mówi: „mnie to nie dotyczy. Są jakieś kłótnie w parlamencie, w trybunale... To nie moje sprawy”. A to nieprawda. Od nas zależy bardzo dużo.

Prowadzący pytał: – Czy są jakieś granice, których obecni rządzący nie mogą przekroczyć?

-To, co w moich oczach definiuje formację PiS-owską, to cynizm. To nie są ludzie, którzy wierzą w idee. Oni wierzą w prezesa, który im dał władzę. W związku z tym nie szukałbym w tym myśleniu granic. Jeśli sami uznają, że to, co robią, to jest dobro Polski, i że w imię tego dobra trzeba strzelać do ludzi, to będą strzelać. Dlatego ci, którzy się przeciwstawiają – mam tu na myśli KOD – nie mogą doprowadzić nigdy do czołowego zderzenia. By nie doprowadzić do sytuacji, tak jak było na Majdanie, że góra będzie do Majdanu strzelać. Tego trzeba uniknąć – mówił Michnik. – Mam przekonanie, że tacy ludzie jak m.in. Zbyszek Bujak czy Władek Frasyniuk to osoby, którym kiedyś będziemy stawiać pomniki, bo wybrali walkę bez przemocy. Po 13 grudnia nie wezwali do walki, wykazali głęboką mądrość. Dzięki temu rozmontowanie komunizmu możliwe było bez szubienic. Oczywiście w narracji PIS-u była to zdrada Okrągłego Stołu. A dla mnie to największy nasz sukces.

Lechowi należy się od nas pokłon

Nie zabrakło wątku Lecha Wałęsy i ujawnienia dokumentów, które zdaniem grafologów, podpisane były jego ręką.

– Czy Lechowi Wałęsie trzeba wybaczać? – padło pytanie.

Michnik: – Zastanawiałem się nad tym wielokrotnie. Lecha znam od wielu lat. To ojciec chrzestny mego syna. Samych papierów nie widziałem. Jaką mamy sytuację. Oto Lech, wtedy młody chłopak, od niedawna był w Trójmieście, wcześniej na wsi, zupełnie niezorientowany czym jest bezpieka. Widzi jak na jego oczach strzelają, Danusia jest w drugiej ciąży... Miał prawo być zdezorientowany. Pamiętam, że dawniej mówiło się, że coś podpisał, nie wiadomo co prawda co i w jakich okolicznościach. Ale nie mówiło się, że jest agentem – mówił Michnik. – Najważniejszym dla mnie momentem w mojej relacji z nim, było to, co się stało po 13 grudnia.. Gdy był sam jak palec, otoczony tłumem „bezpieczniaków”, nachodzony przez ministrów, namawiany. A on: nie. Choć był w straszliwie trudnej sytuacji. Gdyby wtedy dał się zaszantażować... Nie wiem jakby to się skończyło. A jednak Lech się nie dał i poprowadził nas do zwycięstwa. Moim zdaniem Lechowi należy się od nas pokłon, a nie żadne przebaczenie. Wszyscy, którzy żyją tyle co ja, i większość ludzi obecnych na tej sali, wiedzą, że było różnie. Często było też tak, że ci ludzie, którzy dawali się zwieść obietnicom komunizmu, teraz są jego najważniejszymi krytykami.

Tego okrucieństwa w stosunku do Lecha nie tylko nie rozumiem, ale nie akceptuję.

- Ci, którzy go atakują, mówią, że są patriotami. Że to my – w „Gazecie Wyborczej” – piszemy o różnych czarnych kartach, że opluwamy historię Polski. To nie jest prawda - mówił Michnik. - Piszemy o tym, co jest powodem do dumy, ale i o tym, co jest powodem do wstydu, np. stosunkach polsko-ukraińskich. Nie znam gorszego antypolskiego zachowania jak opluwanie Lecha, który jest bohaterem, liderem stoczni, dostał Nagrodę Nobla, został wybrany demokratycznie na prezydenta Polski, zapisał się złotymi zgłoskami w historii Polski. I to mówię ja, który niejednokrotnie był z nim w sporze, w debacie. Gdy był spór z Mazowieckim, byłem po stronie Mazowieckiego, a nie Lecha. Ale czym innym jest spór, a czym innym podłe niszczenie.

– Na świecie obecnie dwa najbardziej znane nazwiska to Wojtyła i Wałęsa. I tak będzie niezależnie od tego, co tam podpisał – mówił Michnik. – Oczywiście można by zapytać, dlaczego się nie przyznał. Moim zdaniem to jest tak, że gdy człowiek tyle lat w coś wierzył, to i uwierzył, że może tego czegoś niewłaściwego nie było. On naprawdę myśli, że niczego nie podpisał. Każdy z nas ma selektywną pamięć. Ja też, gdy coś sobie przypominam, to się za głowę łapię, jak mogłem coś tak głupiego powiedzieć – mówił Michnik.

Inteligencja nie ma przetrąconego kręgosłupa

Ktoś z sali pytał, jak gość spotkania ocenia problem praworządności w Polsce.

– Czy nie dotarliśmy do czasów złego prawa, w których obecnie charakterystycznym dla polskiego sądownictwa jest człowiek, który kradł pendrive’y?

Michnik:- Mam inny pogląd niż pan, jeśli chodzi o ocenę środowiska prawniczego i praworządność. Owszem, jesteśmy obecnie w sytuacji, w której praworządność się niszczy. I pan prezydent, i pani premier, i szeregowy poseł, i ministrowie Ziobro i Macierewicz, mają duże osiągnięcia w niszczeniu praworządności. Ale jeszcze jej do końca nie zniszczyli. Jeszcze sędziowie potrafią wydawać wyroki nie po myśli ministra Ziobry – komentował Michnik. – W czasie moich studiów miałem wrażenie, że prawnicy to najbardziej konformistyczne środowisko karierowiczów. Jednak gdy patrzę na ostatni rok, to widzę, że są tacy, którzy funkcjonują dla kariery, ale są i tacy, choćby w Trybunale Konstytucyjnym – ostatnio Rzepliński, wcześniej Stępień, wcześniej Zoll, a jeszcze wcześniej Safjan – którzy się wspaniale zachowują. Pierwszorzędnie potrafią się zachować nawet tacy prawnicy, którzy związani są z prawicą, jak np. Strzembosz. Wielu sędziów i adwokatów zaskakuje mnie pozytywnie. Gdy nadarza się okazja, by wielu móc ukarać i wysłać do prowincjonalnych sądów, to Ziobro zrobi to z ukontentowaniem. A więc sędziowie robią coś takiego, że Ziobro chce ich ukarać. Tak więc ja bym środowiska prawniczego tak surowo nie oceniał. Jest sporo ludzi, którzy się spaskudzili, ale jest też wielu takich, którzy wierzą, że po PiS-ie da się odbudować rzetelny system – mówił Michnik.

Pamiętam czasy, kiedy inteligencja miała przetrącony kręgosłup. Teraz nie ma. Jest KOD, są inicjatywy społeczeństwa obywatelskiego. Są artyści, którzy mówią o wielu sprawach otwarcie – jestem np. pod wielkim wrażeniem wypowiedzi Krystyny Jandy czy Agnieszki Holland. Tak więc, jak na razie my lepiej zdajemy egzamin z opozycji, niż oni z rządzenia.

Opozycja przyciąga niedostosowanych

– No dobrze, ale dlaczego w ogóle doszło do tego, co jest dzisiaj? Dlaczego opozycja nie przewidziała tego, co się stanie? Dlaczego część społeczeństwa jednak zawierzyła tym ludziom, którzy są u władzy – pytał ktoś z sali. A prowadzący spotkanie dodawał pytanie: – Kto tak naprawdę stworzył Antoniego Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego? Skąd się wziął Macierewicz?

– To, że ja jestem wszystkiemu winien, to nie jest jakaś myśl odkrywcza, ja to słyszę o sobie jakieś ponad 40 lat – żartował Michnik. – Czy myśmy nie przewidzieli? Tak dokładnie to nie przewidywaliśmy aż takich niespodzianek, jakie dzieją się teraz. Ale że jakieś zagrożenia są, to i Władek [Frasyniuk] widział, i Zbyszek [Bujak] widział, i ja pisałem w swoich tekstach. Wielu moich kolegów myślało, że mam paranoję, że widzę zagrożenie tam, gdzie go nie ma. Dziś w Stanach też ogrom ludzi nie może zrozumieć, jak to możliwe, że Trump został wybrany na prezydenta. Jednak przy nim, człowieku, który może wywrócić cały świat, nasz Kaczyński to bułka z masłem i kawiorem – mówił Michnik. – Cóż, pewne rzeczy były dla mnie wyraźne już kiedyś, np. to, że Kaczyński nie jest człowiekiem mentalności demokratycznej. Nie sądziłem jednak, że posunie się aż do takich rzeczy, do jakich się posunął. Niszczy wojsko polskie, masowo odchodzą z niego generałowie, pułkownicy, ludzie o wysokich kwalifikacjach. Mamy do czynienia z ewidentnym szkodnictwem. Niektórzy koledzy w naszej redakcji zastanawiają się, czy on nie pracuje dla Putina. Ja myślę, że nie. Że Putin nie potrzebuje go w sztabie, bo tam już ma Macierewicza. Pytanie, skąd on – Macierewicz – się wziął. Dobre pytanie, zwłaszcza do mnie. Kolega ze studiów, był w KOR... – zastanawiał się Michnik.

Opozycja ma to do siebie, że była jak magnes, przyciągający wszystkich, którzy byli niedostosowani. Ja też byłem niedostosowany. Myślę, że Macierewicz i Kaczyński też byli niedostosowani, ale na innych zasadach.

Macierewicz osobowościowo był trudny, no ale kto był łatwy. I ja byłem trudny, i Kuroń był trudny. Natomiast już od wolnej Polski nie miałem już żadnych wątpliwości co do jego charakteru. Pamiętam jak Antek zostawał ministrem spraw wewnętrznych w rządzie Olszewskiego. Zrobiłem wtedy to, czego nie robię nigdy. Zadzwoniłem do Lecha i powiedziałem: „Ja znam Macierewicza, on będzie ci właził bez wazeliny, bo mu już potrzebny jesteś. Ale on jest niebezpieczny”. Lech na to: „Adaś, ja mam go na krótkiej smyczy, nie denerwuj się. Jak teraz rozmawiałem z Lechem, to go zapytałem. No i jak ta twoja krótka smycz?”- wspominał Michnik. I dodawał:

– Przed wyborami daliśmy artykuł w „Gazecie Wyborczej”, że jak oni wygrają, to będziemy mieli putinizm po polsku. I mamy – putinowski model polski. Oczywiście różnica w proporcjach jest – Kaczyński to nieszczęście dla Polski, ale Putin to już nieszczęście dla świata. Jednak model, retoryka jest podobna.

Pełzający zamach stanu

– Maciej [Chołodowski] pyta, czy ja nie czuję się jak winowajca – kontynuował Michnik. – Ja się nim czuję najbardziej z tego powodu, że Duda został prezydentem. Został wybrany przez Kaczyńskiego dlatego, że Kaczyński wiedział, że będzie posłuszny w każdej sytuacji. I się nie zawiódł. Ja jednak nie sądziłem, że Duda wygra. Byłem tak przekonany, że to jest niemożliwe, że zamiast wziąć się w garść, pojechać w Polskę i tłumaczyć, jakie to niebezpieczne, to wolałem siąść, piwo wypić, zapalić, bo przecież Komorowski i tak wygra. I tu czuję się winny. Natomiast w kwestii takiej, że nie przekonałem ludzi, że Kaczyński i Macierewicz są niebezpieczni – nie czuję się winny, bo przekonać próbowałem, tylko mi nie wyszło. Tłumaczyłem kolegom: nie boję się komunistów, ale boję się retoryki nacjonalistyczno-ksenofobicznej podlanej radiomaryjnym sosem. Tego się bałem zawsze. Ale dobrze, to nie jest koniec świata, gramy dalej. I wygramy.

Maciej Chołodowski: – Powtarzasz za Umberto Eco, że mamy do czynienia z pełzającym zamachem stanu w Polsce.

– Jeżeli mamy przejęcie i upartyjnienie wszystkich służb specjalnych, które nie mają służyć państwu polskiemu tylko PiS-owi; jeśli mamy przejęcie publicznych mediów, które nie służą informacji, a są tubą propagandową; jeśli dodasz do tego Trybunał Konstytucyjny, czystki w wojsku, czystki w dyplomacji, to, co minister Gliński wyprawia w kulturze, recenzuje spektakle, których nie widział; jeżeli na to nałożysz jeszcze konflikt z Unią Europejską, z Brukselą, Komisją Wenecką – to wszystko razem dowodzi, że państwo jest kompletnie zmieniane bez zmiany konstytucji, a ona de facto przestaje działać. W takim znaczeniu zasadne jest mówienie o pełzającym zamachu stanu.

Pełzający zamach stanu ma stworzyć społeczeństwo posłusznych i zakochanych w Kaczyńskim.

Rządzący będą dobierali się do innych, nie tylko publicznych mediów. Do TVN, do Gazety Wyborczej, która będzie na celowniku. Ale nie damy się. Nie możemy się dać.

Kolega ze studiów trochę odjechał

Ktoś z sali pytał: – Czy Macierewicz ma jakąś specjalną pozycję? Macierewicz nie zwolnił Misiewicza, mimo że zwyczajny poseł chciał, by to zrobił.

Michnik: – Wielu ludzi się nad tym zastanawia. Ja też jestem tym zaskoczony. Ze słów Kaczyńskiego zrozumiałem, że błyskotliwa kariera pomocnika aptekarza z Łomianek pod Warszawą dobiegła kresu. A okazuje się, że nie, że Macierewicz się uparł. Że prokuratura sprawdza, kto tak atakuje Misiewicza, bo – jak twierdzi Macierewicz – sprawdzić trzeba, bo te ataki godzą w bezpieczeństwo państwa. Wygląda na to, że mój kolega ze studiów trochę odjechał. Jak to się teraz mówi – że już odjechał i się nawet nie pożegnał – komentował Michnik. – Oni bez przerwy się nawzajem nienawidzą. Ziobro Macierewicza, Macierewicz Gowina, Gowin nie wiem już kogo. To już pandemonium. Mówi się, że Antek ma haki na Kaczyńskiego. Ja w to nie wierzę. Myślę, że Kaczyński trzyma Macierewicza, bo myśli, że Macierewicz nie zatrzyma się przed niczym, nie ma żadnych zahamowań. Jak mu każe komuś poderżnąć gardłowi, to poderżnie. Nikt inny nie posunąłby się do tego, by mundurowym generałom kazać salutować Misiewiczowi. To w ogóle z obyczajowością wojska nie ma nic wspólnego. Myślę, że tu nie chodzi o haki, tylko chodzi o...

-... miłość – ktoś z sali rzucił.

Michnik: – Myślę, że Macierewicz charakteryzuje się tym, że potrafi kochać tylko siebie. Siebie on kocha nawet z wzajemnością.

Trzeba trzymać się zasad

– Co dalej? Co teraz? – padło pytanie z sali.

Michnik: – Pamiętam jak w 1984 roku, prawie zaraz po tym jak wypuścili nas z więzienia, umówiłem się z Andrzejem Gwiazdą. Poszliśmy do kina, był film o Gandhim. Ja mówię: „patrz, Hindusi mają takiego Gandhiego, on jest jak latarnia, a my mamy Lecha”. Andrzej na to: „daj spokój, Wałęsa to ubek”. Kłócimy się, ja mówię mu tak: „w wielu kwestiach myślimy podobnie, ale też bardzo się różnimy, bo ja chcę dołożyć czerwonemu, a ty Wałęsie”. Pytanie, co jest ważniejsze. I teraz tak właśnie jest. Jeśli dla przywódców PO problemem będzie Nowoczesna, a dla Nowoczesnej – PO, to Kaczyński może wypić za ich zdrowie. Ale jeżeli potrafimy skłonić liderów, by wznieśli się wyżej, jeśli potrafimy zwrócić uwagę na ważność wyborów samorządowych, by nie oddać PiS- owi miast, to wtedy, moim zdaniem zwyciężymy. Dlatego, że jest nas więcej, a poza tym nasza sprawa jest słuszna, bronimy normalności i demokracji w kraju. Polska wystarczająco dostała w kość, a oni tę normalność pacyfikują – mówił Michnik. – Wszelkie obiektywne dane wskazują, że opozycja powinna w demokratycznych wyborach zwyciężyć. Natomiast jak to będzie detalicznie, to się okaże.

– A jeśli suweren nie zażyczy sobie wyborów, to co? Czy dopuszcza pan myśl, że w 2019 roku nie będzie wyborów? – pytał ktoś z sali. Michnik: – Ja bym się nie obawiał, że wyborów nie będzie. Choć oczywiście nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak się potoczy sytuacja. Ale trzeba się trzymać zasad. A zasada jest taka, że mamy bronić demokratycznego państwa.

Cała niezwykła wartość KOD- u bierze się z tego, że potrafił wyjść na ulice i głośno powiedzieć o tym wszystkim swoim językiem.

Puste gadanie

Ktoś z sali prowokacyjnie zapytał: – Słyszę to, co się tu mówi, i jestem przerażony. Nie macie na nic pomysłu, mówicie tylko, że za trzy lata wygramy wybory i jakoś to będzie. Jakoś? Co znaczy jakoś to będzie?

Michnik: – Ja pana uspokoję. Nie ma w tym nic strasznego. Jeżeli jest się czym przerażać, to tym, co robi obecna władza. To, co pan mówi, jest na wskroś destrukcyjne. To jest jak w brydżu. Gra pan takimi kartami, jakie pan ma. Nie może pan ich przecież narysować. Sytuacja jest taka, że mamy taką opozycję, jaką mamy. Mamy taki KOD, jaki mamy. I takie instytucje, jakie mamy. Jedyna rada to angażować się w to ze swoimi pomysłami. Natomiast lamentowanie, że „wy nie macie pomysłu”, to jest puste gadanie. To nie jest tak, że nie ma pomysłu. Nie tylko jest, ale był też publikowany. Istnieje programowy dokument opozycji. Jest konkretna publicystyka, co robić z reformą oświatową, co z Trybunałem. To oczywiście nie będzie łatwe. Najpierw trzeba zacząć od samorządów. Ustalić, co zmienić w mieście. Jakie są priorytety, jak uratować samorząd, bo PiS chce go zniszczyć. I tymi niszczycielskimi zapędami bym się przerażał – mówił Michnik. – Łatwo nie będzie, ale nie można ścigać się z PiS-em w składaniu nierealistycznych obietnic, bo to szkodliwe. Za chwilę nie będzie na emerytury. To kwestia kilku lat. Niestety Kaczyński rozumuje w stylu: „po mnie, choćby potop”. A tak rozumować nie można. Dlatego, że z budżetem państwa jest jak z budżetem domowym. Mamy tyle pieniędzy, ile mamy. Można pożyczyć, ale jak się pożycza, to trzeba mieć z czego oddać. Bałbym się licytacji w obietnicach. Oczywiście te 500 plus trzeba utrzymać. Ale na pewno trzeba je zmienić. To nie jest w porządku, że samotna matka z jednym dzieckiem nie dostaje ani grosza, a bogaty biznesmen z czwórką dzieci dostaje za troje, choć te 1500 zł może przy swoich dochodach wydać na kolację. Ten pomysł PiS poprawił jakość życia wielu ludzi, ale czy to wytrzyma budżet? Nie sądzę.

Na finał do mikrofonu dotarł jeden z młodych ludzi: – Zastanawiałem się, co z tego spotkania mogę wynieść dla siebie. I już wiem. Wychodzę i od razu zapisuję się do ONR.

Michnik: – Coś takiego. Z całego dwugodzinnego spotkania ten sympatyczny młody chłopiec zrozumiał, że ONR jest bardzo dobry... To ciekawe, jak czasami ludzie są nieprzemakalni. Na argumenty i wiedzę.

Prowadzący spotkanie podsumował: – I tak oto spotkanie kończy się nam klamrą. Część artystyczna była na początku, i na końcu też.

Po spotkaniu do zdjęć i chwili rozmowy z gościem ustawiła się jeszcze spora kolejka.

***

Legenda opozycji

Adam Michnik – historyk publicysta polityczny, autor wielu książek, w tym: „Szanse polskiej demokracji", „Z dziejów honoru w Polsce", „Wyznania nawróconego dysydenta".

Jest legendą antykomunistycznej opozycji. Był współzałożycielem Komitetu Obrony Robotników. W marcu 1968 r. został relegowany z uczelni za protest przeciw zdjęciu „Dziadów” Adama Mickiewicza ze sceny Teatru Narodowego, wkrótce potem aresztowany i skazany na trzy lata więzienia. Doradzał Solidarności. Był internowany w stanie wojennym, potem skazany na trzy lata w procesie gdańskim z Władysławem Frasyniukiem i Bogdanem Lisem. Naczelny „Gazety Wyborczej” (od 1989 r.) obchodził w październiku 70 urodziny.

 

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Problem w tym, że inne jest spojrzenie z perspektywy młodego pokolenia post komunistycznego (p. młody człowiek, który na koniec deklaruje wstąpienie do ONR) i pokolenią osób, które walczyły / były represjonowane i /lub wychowały się w stanie wojennym. Ci, co to przeżyli, widzą zagrożenia i są świadomi, że pewne mechanizmy /działania PiS powtarza za PRLem/komunistami i że wolność nie jest dana na zawsze. W tych pokoleniach też są ci, którym się powiodło (mniej lub bardziej inteligencja) i ci, którzy zostali na oucie pozostawieni sami sobie (robotnicy, bezrobotni, nie mogący spłacić kredytów, bankruci, którym nie wyszedł biznes, ;chorzy niepelnosprawni). Ci poczuli, że PiS do nich przemawia i trafia, bo zostali porzuceni wcześniej. A z młodzieżą i młodymi trzeba inaczej: oni nie znają PRL, za to nie zniosą ograniczania ich prywatnej wolności (manifestacja ACTA, czarny protest) i chcą zyc jak na zachodzie (emigracja na zachód!) a nie na wschodzie - tym można ich przekonać i do nich trafić oraz oczywiście stwarzając warunki dogodnej pracy i życia w Polsce.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Od dzisiaj brat Szechtera/Michnika jest poszukiwany listem gończym za zbrodnie przeciwko Polsce, wpiszcie go w google to znajdziecie informacje.
    @dobry.wilk Nawet jesli to prawda to co z tego ? Adam MIchnik może odpowiadac tylko za siebie. Czy uważasz, ze Jacek Kurski szef TVPis winien tłumaczyć sie przed naczelnikiem państwa za swego brata Jarosława, wice szefa Wyborczej ? Oj, dzieciaku, nie tylko ligika u Ciebie szwankuje, ale wręcz elementarny zdrowy rozsadek !
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @krop-ka4 logika - oczywista litwrówka ...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Tak trzymać! Nie pękać, robić swoje i PiS znajdzie się na śmietniku historii czego Wam i sobie z serca życzę!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Nie bał się komunistów bo braciszek skazywał kogo trzeba
    @hmmm11 Michnik był w komunistycznym więzieniu, kiedy Kaczynski się w domku wysypiał. Taka jest prawda historyczna. Walesa dostał Nobla, a jak zapytasz na świecie kto to był Lech Kaczynski, to nie beda wiedzieć. I to tyle...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Trzeba zbierać kasę na represjonowanych. Na razie są to nauczycielki ze śląska, ale niebawem zaczną się masowe represje. Ludzie ze świecznika dadzą sobie radę, ale szeregowy wiedząc, że w przypadku utraty pracy nikt mu nie pomoże - nie będzie się wychylał.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0