Niektórzy jechali ponad 10 godzin z drugiej części Polski, ale przyznają, że było warto. W ciągu jednego słonecznego dnia spędzonego w Białymstoku zrobili setki fotografii, odwiedzili to, co nowe, i zabytkowe, szukali przejawów street artu. Ponad 30 fotografów posługujących się aparatami w telefonach sportretowała nasze miasto w ramach Nozbe Mobile Photo Trip.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wspólnie odwiedzają miasta i zaglądają w najciekawsze miejsca, a połączyła ich pasja do robienia zdjęć aparatami fotograficznymi w smartfonach, co nie oznacza wcale gorszych efektów, niż w przypadku tych wykonanych aparatami bardziej zaawansowanymi. Białystok to już szóste miasto wybrane w ramach drugiej edycji Nozbe Mobile Photo Trip, a 14 od początku istnienia tej nieformalnej grupy, która powstała w 2015 roku. Wcześniej wspólny spacer fotograficzny zaliczyli m.in. w Toruniu, Katowicach i Płocku, a w tym sezonie jest plan jeszcze na 10 lokalizacji.

Trip na Instagramie

– Mamy tym razem ponad 30 osób, które przyjechały do Białegostoku z Gdańska, Warszawy, Lublina czy Opolszczyzny, ale są też osoby stąd, które do nas dołączyły. Nie każdy z nas miał okazję być tu wcześniej, ja akurat bywam tu średnio dwa razy do roku, a każde miasto, także Białystok, ma bardzo wiele do pokazania. Jestem zachwycona architekturą opery – mówi Beata Zych, koordynatorka białostockiej edycji Nozbe Mobile Photo Trip.

Efekty tej fotograficznej eskapady zobaczyć będzie można w serwisie Instagram. Oprócz Opery i Filharmonii Podlaskiej, mobilni fotografowie mieli okazję zwiedzić Sobór św. Mikołaja, wnętrze Pałacu Branickich wraz z Muzeum Medycyny i Farmacji, a także otoczenie rezydencji. Potem pospacerowali nieco po centrum, koniecznie chcąc zobaczyć mural „Dziewczynki z konewką”, a ostatnim stacjonarnym punktem sobotniego programu było Centrum im. Ludwika Zamenhofa. Jednak dla chętnych przewidziano też i drugi dzień wizyty w naszym mieście, mobilni fotografowie zostali zaproszeni m.in. na kampus Uniwersytetu w Białymstoku.

– Z taką dużą zwarta grupą nie tak łatwo się poruszać po mieście, każdy chce zrobić zdjęcie i chwilę to trwa, więc też w pewien sposób musimy się ograniczać w wyborze odwiedzanych miejsc. Ale cieszy nas olbrzymi entuzjazm, z jakim zostaliśmy tu przyjęci, zarówno ze strony władz miasta i województwa, jak i różnych miejsc. Zostaliśmy m.in. obdarowani gadżetami z miasta przez sklepik Sljedzik Białostocki. Pogoda była świetna do fotografowania, więc prawdopodobnie z Białegostoku powstanie sporo zdjęć. Dla przykładu z Warszawy z dwóch dni mieliśmy ich blisko tysiąc – mówi Beata Zych.

Gościnny Białystok

Fotografowie robią więc sporą promocję odwiedzając konkretne miasta.

– Białystok potraktował nas bardzo przyjaźnie, oferując wejścia do wielu placówek bezpłatnie, do tego ciągle zgłaszały się kolejne galerie i miejsca, które pytały, czy także nie moglibyśmy ich odwiedzić – podkreśla Damian Kostka, pomysłodawca Mobile Photo Trip.

Dodaje, że choć fotografowie poruszają się wspólnie po ustalonym szlaku, nie ma dwóch takich samych zdjęć.

– Jednych interesują zabytki, innych współczesna architektura czy street art, do tego za każdym razem to ujecie jest inne – mówi Kostka.

– Dla mnie jest to już piąty wspólny wypad z tą grupą. Od jakichś 3 lat fotografuję codziennie, a dzięki niej znalazłam osoby, które mają podobne zainteresowania i z którymi można razem poznawać nowe miejsca. W swoich fotografiach nie pokazuję ludzi, interesuje mnie bardziej architektura i przyroda. W Białymstoku byłam raz i to bardzo dawno. Podczas tej wyprawy mogliśmy odwiedzić m.in. cerkiew, która zazwyczaj kojarzy się z miejscem skupienia i modlitwy, a my mieliśmy okazję swobodnie ją obejrzeć i fotografować. Wspaniale prezentuje się także opera ze szklanymi schodami, to bardzo fotogeniczny obiekt – uważa Teresa Radek, która przyjechała z Wrocławia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Mikołaj Chrzan poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem