Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po posiedzeniu Andrzej Pisalnik, rzecznik prasowy ZPB przyznał "Wyborczej":

- Musimy określić faktyczny nasz potencjał po dziesięciu latach funkcjonowania w podziemiu. Władze w Polsce też są tym zainteresowane, choć nie ma z ich strony w tym względzie żadnych nacisków.

Ponad sześć tysięcy członków

Od 2005 r. na Białorusi istnieją dwa kierownictwa ZPB. Władze Białorusi nie uznały wówczas zjazdu organizacji, na którym wybrano na prezesa Andżelikę Borys. Nakazały przeprowadzenie ponownego zjazdu i od tamtej pory nieuznany związek działa nielegalnie, choć jest traktowany za legalny przez Polskę i pozostałe kraje UE. Ilu jest naprawdę członków prołukaszenkowskiego związku - nie wiadomo:

- Władze wliczają do ich statystyk też swoich urzędników - zauważa Andrzej Pisalnik.

Rada Naczelna nie uznawanego ZPB tymczasem oblicza, że ma na terytorium całej Białorusi orientacyjnie ponad sześć tysięcy członków, głównie w obwodach grodzieńskim i brzeskim oraz około pół setki struktur.

W białostockim spotkaniu wzięli też udział jako goście ambasador RP w Mińsku Konrad Pawlik, wiceprzewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych, a zarazem przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. Białorusi podlaski poseł Robert Tyszkiewicz oraz prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski, który na miejsce spotkania wskazał właśnie Centrum im. Ludwika Zamenhofa. Szefostwo ZPB w piątek rozmawiało w Białymstoku z wiceministrem spraw zagranicznych zajmującym się Polonią Janem Dziedziczakiem.

Początek drogi do rejestracji

W trakcie otwierania sobotniego spotkania na jednym z portali internetowych poseł Tyszkiewicz napisał: "Nadal legalizacja Związku i zwrot bezprawnie zabranego majątku ZPB musi być głównym żądaniem Polski wobec władz w Mińsku". O tym także wspominał podczas swoich rozmów Mińsku w końcu marca minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Spotkał się tam ze swoim białoruskim odpowiednikiem Uładzimirem Makiejem oraz prezydentem Łukaszenką. Jak potem zapowiedział, dalsze polsko-białoruskie rozmowy w tym temacie mają odbywać się mają w "zaciszu gabinetów". Czy w tym względzie już widać efekty mińskiej wizyty ministra Waszczykowskiego?

Andrzej Pisalnik:

- To nie było tematem naszej dyskusji. Oficjalnych skutków tej wizyty na razie ze strony białoruskich władz nie odczuwamy. Nie mamy też od nich żadnych zaproszeń na jakieś rozmowy. Liczymy jednak, że ta autorewizja, którą postanowiliśmy przeprowadzić, to początek drogi do naszej rejestracji.

Rada Naczelna nieuznawanego ZPB spotkała się w Białymstoku po raz kolejny. Dlaczego tu?

- Możemy liczyć zawsze na życzliwość prezydenta Truskolaskiego. Możemy w Białymstoku też otwarcie rozmawiać nie bojąc się jakiś prowokacji ze strony władz, jakby to mogło być na Białorusi - rzecznik Związku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.