Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sprawą nieprzyjemnej woni, jaka pojawiła się w Podlaskiem, zajął się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Grzegorz Bok, naczelnik wydziału monitoringu środowiska, wyjaśnia, że niemiły zapach wędruje do nas od strony Białorusi i Ukrainy.

- Płoną tam torfowiska, ale i łąki i lasy. W przypadku Ukrainy chodzi o tereny rzędu 250 ha. Cyrkulacje powietrza sprawiają, że ten zapach i dym wędruje do nas - podaje. - W ostatnim czasie duże pożary składowiska odpadów i opon miały też miejsce w województwie mazowieckim, co dla naszego powietrza nie jest bez znaczenia.

Drażniący nozdrza zapach wyczuwany jest w całym regionie, zwłaszcza w jego południowej i wschodniej części.

Podkreśla, że obecnie nie ma powodów do niepokoju, gdyż zapylenie powietrza nie przekracza dopuszczalnych norm.

- Liczy, że za dzień dwa, również w związku ze zmieniającą się pogodą i prognozowanymi opadami deszczu odczuwanie tego nieprzyjemnego zapachu ustanie - dodaje Grzegorz Bok.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.