Były kwalifikacje Ligi Europy, była walka o Puchar Polski, została tylko ekstraklasa.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z europejskich pucharów Jagiellonia odpadła na drugiej przeszkodzie i dwumeczu z FK Gabalą z Azerbejdżanu. Z kolei z walką o Puchar Polski białostoczanie pożegnali się już po starciu z pierwszym rywalem. W środę w 1/16 finału podopieczni trenera Ireneusza Mamrota przegrali 1:2 na wyjeździe z Zagłębiem Lubin.

Porażka z Zagłębiem

Pierwszego gola Jagiellonia straciła w pierwszej połowie konfrontacji, a było przy nim trochę kontrowersji. Białostoczanie sygnalizowali pozycję spaloną, ale gwizdek sędziego Pawła Pskita milczał. W drugiej połowie też miała miejsce niejednoznaczna sytuacja. Jagiellonia uważała, że faulowany był Łukasz Sekulski. Arbiter nie przerwał jednak gry i rywale wyszli z kontrą. Akcję Zagłębia przerwał Bartosz Kwiecień. Zawodnik Jagiellonii został ukarany żółtą kartką, a że było to jego drugie upomnienie w tym spotkaniu, musiał opuścić boisko. Zaraz po stracie piłkarza zespół z Białegostoku stracił też gola.

 

– Do momentu straty pierwszej bramki to my mieliśmy lepsze sytuacje. Kolejny raz płacimy wysoką cenę za to, że nie potrafimy otworzyć wyniku meczu, bo nie zasłużyliśmy na porażkę. Pomimo gry w dziesiątkę zespół nie bronił się i do końca próbował odrobić straty. Przy większym szczęściu, w doliczonym czasie gry ta piłka mogła wpaść do bramki. Jesteśmy zawiedzeni tym wynikiem. W pierwszych trzech spotkaniach dopisywało nam szczęście, ale w tych ostatnich meczach z Sandecją i Zagłębiem nie mieliśmy go już zbyt dużo – mówi trener Ireneusz Mamrot.

Problemem skuteczność

Jagiellonia zmagania w ekstraklasie rozpoczęła od trzech wygranych. Co prawda zespół nie porywał swą grą, ale punktował, a to jest najważniejsze. W dwóch ostatnich pojedynkach (w ligowym z Sandecją i pucharowym z Zagłębiem) białostoczanie nie prezentowali się natomiast najgorzej, ale byli na bakier ze skutecznością.

– Brakuje nam szczęścia ostatnio. Jak ta piłka zacznie wpadać, to będzie wpadać seryjnie i nie będzie już tego problemu ze skutecznością. Uważam, że to jest kwestia przełamania – stwierdza Dawid Szymonowicz na łamach www.jagiellonia.pl. Wtóruje mu też Taras Romanczuk: – Stwarzamy sobie sytuacje, mamy okazje, ale nie strzelamy goli.

Mecz Ekstraklasy Jagiellonia - Sandecja 1 : 3
Mecz Ekstraklasy Jagiellonia - Sandecja 1 : 3  Fot. Grzegorz Dąbrowski

Zauważyć też trzeba, że gra Jagiellonii też uległa zmianie. Trener Michał Probierz wymagał od zespołu m.in. niezwykle szybkiego przejścia do ataku. Akcja miała zostać finalizowana po upływie zaledwie kilku sekund od przejęcia piłki. Nowy szkoleniowiec ma inną wizję gry, zawodnicy mają spokojnie konstruować akcje, budować je od podstaw. Na przestawienie się piłkarze na pewno potrzebują czasu. Teraz pozostaje im tylko skupić się na rywalizacji w lidze.

Po meczu w Lubinie Jagiellonia nie wróciła do Białegostoku. Udała się do Kielc, gdzie w niedzielę o ligowe punkty powalczy z Koroną.

Program spotkań 5. kolejki ekstraklasy

Piątek : Legia Warszawa – Piast Gliwice (godz. 20.30).

Sobota : Sandecja Nowy Sącz – Wisła Płock (godz. 15.30); Lech Poznań – Zagłębie Lubin (godz. 18); Wisła Kraków – Cracovia (godz. 20.30).

Niedziela : Górnik Zabrze – Arka Gdynia (godz. 15.30); Korona Kielce – Jagiellonia Białystok (godz. 18, sędzia Tomasz Musiał z Krakowa).

Poniedziałek : Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk (godz. 18).

Wtorek : Śląsk Wrocław – Bruk-Bet Termalica Nieciecza (godz. 15.30).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem