Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trener Michał Probierz czasami powtarza, że Jagiellonia w gronie czterech czołowych drużyn walczących o mistrzowski tytuł jest kopciuszkiem.

– Pod względem budżetu nie możemy się równać z Legią Warszawa, Lechem Poznań, Lechią Gdańsk – wyliczał kilkakrotnie.

Rzeczywiście, patrząc przez pryzmat pieniędzy, tak można stwierdzić. Z drugiej jednak strony w bajce Kopciuszek na koniec ma powód do zadowolenia. Więc może pozostając w retoryce szkoleniowca, należy powiedzieć, że wypowiedziane przez niego słowa to zaproszenie na bal? W Białymstoku wszyscy liczą na to, że w niedzielę będzie wielkie święto.

Cztery zespoły w grze o mistrzostwo Polski

Przed ostatnią kolejką sezonu w grze o mistrzowski tytuł są cztery zespoły. Czołówka tabeli wygląda tak:

  1. Legia Warszawa        36   43   70-31
  2. Jagiellonia Białystok  36   41   62-37
  3. Lech Poznań             36   41   60-27
  4. Lechia Gdańsk          36   41   57-37

W przypadku równej liczby punktów na koniec sezonu o wyższym miejscu decyduje lokata po rundzie zasadniczej (1. Jagiellonia, 2. Legia, 3. Lech, 4. Lechia).

Z czterech czołowych ekip tylko Legia może być pewna tego, że zagra w europejskich pucharach, nie może już bowiem spaść poniżej trzeciego miejsca. Pozostałe trzy zespoły mogą wylądować na czwartej pozycji, a to będzie równoznaczne z brakiem kwalifikacji do europejskich pucharów.

– We wszystkich tych drużynach padają słowa: „oby czwartego miejsca nie zająć” – przyznaje Cezary Kulesza, prezes i jeden z właścicieli Jagiellonii.

W niedzielę o godz. 18 dojdzie do bezpośrednich pojedynków kandydatów do mistrzostwa Polski. Legia zmierzy się na własnym stadionie z Lechią, a Jagiellonia podejmie Lecha. Która z czterech drużyn zdobędzie tytuł? Wariantów ostatecznych rozwiązań jest sporo.

– W grze są cztery drużyny i dawno tak nie było, żeby liga była tak ciekawa do ostatniej kolejki. Zazwyczaj o mistrzostwo walczyły albo dwie drużyny, albo już wcześniej wszystko było jasne – przypomina Rafał Grzyb, kapitan Jagiellonii. Taras Romanczuk dodaje: – Taka sytuacja na pewno jest najlepsza dla kibiców, bo do końca nie wiadomo, jak się wszystko skończy. Na pewno będzie bardzo ciekawie.

Kilka wariantów

W najlepszej sytuacji w walce o tytuł jest drużyna z Warszawy. Obrońca trofeum zależny jest tylko od siebie. Wygrana z Lechią spowoduje, że Legia utrzyma przewagę i sięgnie po mistrzostwo. Nawet remis może dać Legii złoto, wówczas jednak punkty musi stracić Jagiellonia.

– W ostatnich kolejkach pokazujemy, że jesteśmy lepsi od Legii i zasługujemy na mistrzostwo – mówi odważnie Mario Maloca, obrońca Lechii.

– Na pewno żadna z drużyn nie odpuści i każda będzie walczyła do końca. My myślimy przede wszystkim o naszym spotkaniu – podkreśla Rafał Grzyb.

MARCIN ONUFRYJUK

Co musi się stać, aby to zespół z Białegostoku zdobył pierwsze w swej historii mistrzostwo? Jagiellonia musi wygrać z Lechem, a ponadto Legia musi stracić punkty w konfrontacji z Lechią. To jest najbardziej optymistyczny scenariusz dla białostoczan.

Jest jednak i ten pesymistyczny. Przy przegranej z Lechem oraz przy remisie w Warszawie bądź wygranej Lechii Jagiellonia spada na czwarte miejsce i zostaje bez kwalifikacji do europejskich pucharów.

W innym z rozwiązań nawet przy porażce z Lechem Jagiellonia ma przepustkę do europejskich pucharów, gdyż może skończyć sezon na trzecim miejscu (konieczna jest w tym wypadku wygrana Legii). Remis z Lechem w pewnym układzie może dać natomiast zespołowi z Białegostoku nawet wicemistrzostwo.

– Wiemy, jakie są warianty, ale ja tak mocno ich nie analizowałem. My musimy zrobić swoje, czyli na własnym boisku ograć Lecha. Jak to zrobimy, to później będziemy patrzeć na wynik z Warszawy – mówi Fedor Cernych.

– Musimy skupić się na sobie, na własnym meczu i go wygrać. Po ostatnim gwizdku sędziego zobaczymy, co nam to da – wtóruje koledze z zespołu Marian Kelemen, który ma w swym dorobku i złoty, i srebrny, i brązowy medal mistrzostw Polski – wszystkie wywalczył ze Śląskiem Wrocław.

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK MA 97 LAT

Wicemistrzostwo?

Jagiellonia najlepszy wynik w swej historii osiągnęła przed dwoma laty. Wówczas białostoczanie wywalczyli brązowe medale mistrzostw Polski. Teraz mogą pobić ten wynik i to zależy już tylko od nich. Jeżeli wygrają z Lechem, to niezależnie od rezultatu pojedynku Legia – Lechia będą wicemistrzami Polski.

– Drugie miejsce może i nie byłoby złe, ale my wszyscy marzymy o pierwszym – podkreśla Fedor Cernych.

Fedor CernychFedor Cernych MARCIN ONUFRYJUK

Identycznego zdania jest Taras Romanczuk: – O drugim miejscu teraz nie myślimy. Jest szansa na pierwsze i tak do tego podchodzimy.

– Gdybyśmy nie wierzyli w zdobycie mistrzostwa, to dalibyśmy sobie spokój. Gdy jest szansa, to trzeba próbować. Niezależnie od tego, jakim wynikiem skończy się mecz w Warszawie, my gramy o swoje. Chcemy godnie pożegnać się z kibicami i w dobrych nastrojach zakończyć sezon – mówi Rafał Grzyb.

To jest finał

Zainteresowanie niedzielnym spotkaniem w Białymstoku jest ogromne. Bilety na ten pojedynek rozeszły się w niecałe dwie doby po rozpoczęciu sprzedaży. Na trybunach stadionu będzie około 20 tys. osób.

– Dzwonią ludzie i proszą o bilety, ale jest to już niemożliwe – przyznaje Krzysztof Brede, jeden z asystentów trenera Michała Probierza. – To jest wspaniała sprawa, że dwa tygodnie przed meczem z Lechem nie było już biletów. Chcemy wygrać w niedzielę dla tych wspaniałych kibiców, którzy licznie przychodzą na stadion.

– Cały stadion kibiców? Dla piłkarza nie ma nic lepszego – mówi Taras Romanczuk, który nie zwraca uwagi na dodatkową presję. – W tej rundzie mistrzowskiej każdy mecz był dla nas takim finałem. Tak mówiono przed spotkaniem z Wisłą, później Lechią, Legią. Każdy mecz jest ważny, jak wygrasz każdy kolejny, to jesteś najlepszy.

Fedor CernychMARCIN ONUFRYJUK

– Emocje trzeba schować. Napięcie oczywiście jest, bo to jest finał, ale przede wszystkim musi być skupienie, motywacja i chłodna głowa – wylicza Marian Kelemen.

– My wierzymy w naszych piłkarzy, a oni już nam wielokrotnie pokazali, że możemy na nich liczyć, i to nie tylko w tym sezonie, ale też wcześniej. Na boisku będą walczyć od pierwszej do ostatniej minuty. Wierzymy w to, że wszystko zakończy się po naszej myśli, a nasza myśl jest jedna – zdobyć mistrzostwo Polski – mówi Krzysztof Brede. – Gramy finał. Oczywiście nie wszystko zależy od nas, musimy czekać na wieści z Warszawy. Może w końcu w tym sezonie ta mała doza szczęścia nam dopisze? Wielokrotnie to my byliśmy pokrzywdzeni, były pomyłki sędziowskie, i chcielibyśmy, żeby w końcu w ostatniej kolejce szczęście do nas wróciło. Oczywiście nie liczymy tylko na szczęście. Przede wszystkim liczymy na własne umiejętności. Napięcie przed tym niedzielnym spotkaniem na pewno jest. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że walczymy o coś wielkiego. Emocje są pozytywne, presja jest pozytywna, bo my nie mierzymy się z presją, że grozi nam spadek czy jakaś tragedia. Mamy pozytywne nastroje, my walczymy o mistrzostwo Polski. Każdy z nas chce uzyskać ten upragniony cel.

Co z napastnikiem?

Czy w realizacji tego celu drużynie pomoże Cillian Sheridan? Irlandczyk w ostatnim spotkaniu (wygrana 2:1 z Termalicą Nieciecza) musiał przedwcześnie opuścić boisko z powodu urazu. Zanim to się stało, rosły napastnik dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Zdobył tym samym swą siódmą i ósmą bramkę w barwach Jagiellonii, w której rozegrał dotychczas 13 spotkań. Gdy były gracz Omonii Nikozja opuścił boisko, gra zespołu z Białegostoku nie wyglądała już tak dobrze.

Fedor CernychAGNIESZKA SADOWSKA

– Na razie ma trening indywidualny. Będzie brany pod uwagę, jeśli chodzi o ustalanie pierwszej jedenastki – mówi Krzysztof Brede.

Koniec pewnego etapu

Niedzielny mecz będzie też końcem pewnego etapu w białostockim klubie. Trener Michał Probierz, który ostatnio zawiesił medialną aktywność, już wcześniej podjął decyzję, że nie przedłuży wygasającego kontraktu. Szkoleniowiec nie zamierza zmieniać swego postanowienia i chce spróbować sił za granicą.

Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 0:3. Taras RomanczukJagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 0:3. Taras Romanczuk MARCIN ONUFRYJUK

Nie można też wykluczyć tego, że po sezonie zmieni się kadra zespołu. Jednym zawodnikom kończą się umowy (Konstantin Vassiljev, Marian Kelemen), innymi interesują się różne kluby (Taras Romanczuk czy Fedor Cernych).

– Na razie to możemy tylko spekulować. Dziś na pewno nie powiem, że wezmę tego zawodnika, a tamten odejdzie. To nie są klocki, tu wszystko jest płynne. Po niedzieli będziemy mądrzejsi, zobaczymy, które będzie miejsce. Gdy wywalczymy awans do europejskich pucharów, to do czasu, gdy będziemy w nich grali, będziemy starali się utrzymać skład, bo będziemy chcieli coś w nich ugrać – mówi Cezary Kulesza.

Michał ProbierzMichał Probierz AGNIESZKA SADOWSKA

Kto będzie trenerem Jagiellonii?

– W tej kwestii też wszystko jeszcze jest płynne i możliwe, zobaczymy – ucina prezes białostockiego klubu, a nazwisk potencjalnych kandydatów pojawia się mnóstwo. W kręgu zainteresowania Jagiellonii mają być m.in.: Anatolij Demianienko (w przeszłości pracował m.in. w Dynamie Kijów), Aleksandr Hackiewicz (były selekcjoner reprezentacji Białorusi), Ljubosław Penew (były selekcjoner reprezentacji Bułgarii) czy Kosta Runjaić (m.in. MSV Duisburg, FC Kaiserslautern, TSV 1860 Monachium).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.