Przed ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi środki finansowe, które były przekazywane komitetom wyborczym partii politycznych, mogły pochodzić wyłącznie z funduszu wyborczego.

Milion na kampanię. Tak szefowie spółek wpłacają na fundusz wyborczy PiS

Łączna suma wpłat od osoby fizycznej na rzecz jednego komitetu nie mogła przekraczać 15-krotności minimalnego wynagrodzenia, czyli 31 500 zł.

Prym „energetycznej damy”

Jak pisaliśmy, z analizy danych zamieszczonych w wykazie, a dotyczących Podlaskiego, wynika, że największych wpłat na fundusz wyborczy PiS dokonała rodzina posła Jacka Żalka (Porozumienie; kandydował bez powodzenia z ramienia PiS – Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Białegostoku). Po 31 500 zł przekazali na fundusz on, jego żona Justyna (ponownie zabiegała o mandat w sejmiku podlaskim i go zdobyła) oraz teściowa posła.

Maksymalną kwotę przekazał też późniejszy radny wojewódzki, a obecnie marszałek podlaski Artur Kosicki (jego żona dorzuciła 9000 zł). Pieniędzy nie poskąpili m.in. kandydaci PiS na prezydentów Łomży oraz Suwałk czy starający się ponownie o mandaty w białostockiej radzie miejskiej i inni zwolennicy PiS z Kolna, Grajewa, Wysokiego Mazowieckiego, Zambrowa, Łap czy Moniek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej