Działacze Wiosny pod Podlaskim Kuratorium Oświaty w Białymstoku namawiali do akcji solidarności ze strajkującymi nauczycielami i innymi pracownikami oświaty niemal od samego jego początku.

Premier schował się jak tchórz

Pierwsza manifestacja Wiosny (bez partyjnych szyldów) odbyła się tu 10 kwietnia. Przed siedzibą kuratorium wyrysowano wówczas kolorową kredą ogromnymi literami: „Wspieramy nauczycieli”. Przez kolejne dni (zawsze o godz. 18) pojawiało się tam około 200 białostoczan (także z dziećmi) w tym licznie sami nauczyciele oraz inni pracownicy szkół i przedszkoli. Pikiety zostały przerwane w ostatni wtorek (16 kwietnia).

Dzień później przebywający w Białymstoku lider Wiosny Robert Biedroń przy fontannie obok kuratorium nawiązywał do nauczycielskiego protestu: – Jako Wiosna jesteśmy w każdej miejscowości, w której są strajki. Jesteśmy solidarni z nauczycielami, uczniami i rodzicami. Wiemy, jak ważny jest to strajk. Wiemy, że dzisiaj także w Białymstoku jest to sytuacja bardzo niesprawiedliwa. Od 2012 roku nauczyciele dostali 374 zł podwyżki. W tym czasie średnia krajowa wzrosła o 1064 zł. To się musi zmienić. Jako Wiosna doprowadzimy do tego, że zawód nauczyciela przestanie być wiecznym wolontariatem, a stanie się elitą wśród zawodów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej