To oczywiście lekkie uproszczenie, ale oddaje ducha miasta. Miasta postrzeganego przez pryzmat modlitwy „na kolanach” w licznych, budowanych na pęczki kościołach i zabawy w rytmach szlagierów takich zespołów, jak Akcent, Weekend, Boys czy Gender (a nie – ten ostatni to tylko twór na potrzeby filmu „Disco polo”) w podmiejskich tancbudach. Tych, którymi zarządzała firma Green Star szefa białostockiej Jagiellonii, Cezarego Kuleszy. Nie dziwi więc, że znalazło to odbicie na muralach.

Rafał Roskowiński, który właśnie na szczyt jednego z bloków przeniósł podobiznę Zenona Martyniuka, już wcześniej otarł się tematycznie o Kościół. Na osiedlu Białostoczek stworzył gigantyczny, ciągnący się przez całą wysokość wieżowca portret księdza Michała Sopoćki. Znajduje się naprzeciwko sanktuarium, gdzie złożono szczątki błogosławionego kapłana. Przy okazji doszło tam do sytuacji kuriozalnej. Street art połączono na bloku z duchowością. We wrześniu 2018 roku wytwór artystyczny został poświęcony przez metropolitę białostockiego Tadeusza Wojdę SAC.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej