Akcja propagandowa Lasów Państwowych rozpoczęła się pod koniec marca. Oprócz usprawiedliwienia wycinek ma też za zadanie osłabienie raportu o stanie Puszczy Białowieskiej przygotowanego przez ekspertów UNESCO.

Jarosław Krawczyk, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, w mailach rozesłanych dziennikarzom alarmował, że „najnowsze dane mówią o 7,5 mln m sześc. martwych drzew, czyli o 25 proc. z 29,7 mln m sześc. drzew w całej Puszczy Białowieskiej”, oraz że „najwięcej zagrażających zdrowiu i życiu drzew, ponad 800 000 szt., znajduje się przy drogach, ścieżkach i szlakach”.

Okaleczona jak Puszcza Białowieska [GALERIA ZDJĘĆ]

Przed rzeczywistymi działaniami

Głos zabrał osobiście Andrzej Nowak, dyrektor RDLP w Białymstoku. Skarżył się: – Znajdujemy się w trudnym położeniu. Z jednej strony jesteśmy bezwzględnie zobowiązani do wykonywania powierzonych ustawą zadań, w szczególności dbania o bezpieczeństwo. Z drugiej strony – do przestrzegania międzynarodowych ograniczeń, które w praktyce nie pozwalają nam w pełni zapobiegać niebezpieczeństwom. W sytuacji, w której nie możemy fizycznie usunąć zagrożeń, pozostaje nam wyłącznie ostrzeganie mieszkańców i turystów o bardzo realnym niebezpieczeństwie.

Pozosta這 83% tekstu
Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej