Do zdarzenia doszło w drugiej połowie meczu Jagiellonia Białystok – Wisła Płock, który rozegrano w sobotę (16 lutego) na stadionie w Białymstoku.

Po meczu piłkarz Jagiellonii Taras Romanczuk oświadczył: – Gramy przeciwko rasizmowi, a on wyzywa mnie od bandery. Trudno zachować emocje. Moja rodzina była również zamordowana przez Banderę. Ostatni raz podałem rękę Furmanowi.

Jagiellonia Białystok vs. Wisła Płock

Zaraz po meczu kierownik drużyny Jagiellonii Arkadiusz Szczęsny napisał na Twitterze: „Furman, dramacie. Taras nie jest żadnym banderowcem. Nie masz prawa tak mówić! Zrobię wszystko, żeby Cię ukarali”.

Najpierw paszport, teraz dowód. Taras Romanczuk odebrał kolejny dokument

Błyskawicznie zareagował zastępca prezydenta Białegostoku Rafał Rudnicki, który skomentował zdarzenie na Facebooku: „To się nie mieści w głowie... Mowa nienawiści na piłkarskim boisku??? Podczas meczu Jagiellonia Białystok – Wisła Płock Dominik Furman wyzywał Tarasa Romanczuka od „banderowców”. Tarasa, którego rodzinę mordowali banderowcy... To niebywały skandal i potrzebna jest szybka reakcja PZPN i prezesa Zbigniewa Bońka. To afera większa od „słynnego”, brutalnego faulu Peszki na Novikovasie. Wszak mowa nienawiści doprowadziła już do niejednej tragedii”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej