„Wiking był symbolem współistnienia i pokojowego paktu, jaki zawarli ludzie i zwierzęta w Puszczy Białowieskiej” pisał w „Wyborczej” Adam Wajrak 16 stycznia 2017 r., zaraz po tym jak na wiecznie zielone łąki odszedł ten najsłynniejszy z puszczańskich żubrów.

Byczek Fernando

Wiking miał około 20 lat. Zabiła go niewydolność płuc.

Wajrak pisał: „Swą śmiercią czegoś nas nauczył. Gdy przez Polskę przetacza się dyskusja o komercyjnym odstrzale żubrów, bo są za stare i nie nadają się do hodowli, pokazał, że one też powinny mieć prawo do umierania na własnych warunkach”. A na Facebooku dodawał: „Będziemy go pamiętać, bo żaden żubr nie uczynił tyle dla poprawy stosunków ludzko-żubrzych co Wiking”.

Teraz, po dwóch latach od tamtego zdarzenia, profesor Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk wydał bogato ilustrowaną książkę „Wiking. Żubr co się zowie!”. Na jej tylnej okładce można przeczytać: „To nie jest bajka, to prawdziwa historia żubra, który stał się legendą. Pięknie opowiedziane losy mieszkańca Puszczy Białowieskiej widziane oczami naukowca, zajmującego się żubrami od ponad 15 lat”.

Pozosta這 82% tekstu
Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej