Koalicja organizacji proekologicznych Niech Żyją! wydała stanowcze oświadczenie po tym, jak po sylwestrze wyciekła informacja, że od 12 stycznia do końca lutego myśliwi mają prowadzić masowy, skoordynowany odstrzał dzików (w tym ciężarnych samic). Eksterminacja dzików (planowane jest wybicie praktycznie całej populacji) ma być przeprowadzona pod pretekstem walki z wirusem ASF po rekomendacji Polskiego Związku Łowieckiego i z nakazu ministra środowiska Henryka Kowalczyka.

Polityczne bicie piany

Zginąć ma nawet 210 tys. dzików. Eksperci nie pozostawiają na pomyśle suchej nitki. Są przekonani, że masakra dzików na polowaniach zbiorowych nie powstrzyma ASF, a wręcz może zawlec wirusa dalej, na zachód od Wisły.

Jak twierdzą, problemem nie są dziki, ale człowiek, a dokładniej brak kontroli nad wdrażaniem programu bioasekuracji w Polsce oraz intensywne polowania zwiększające migrację zarażonych dzików i ryzyko roznoszenia wirusa przez myśliwych.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej