Ostatnio wspomniałem również, że niektórzy kandydaci (zwłaszcza PiS), wpychają się w Białymstoku nachalnie w kościelny kontekst np. na ogrodzeniach w otoczeniu świątyń. Tak jak to miało miejsce na płocie przy św. Rochu. W minioną środę większość z nich stąd zniknęła.

W innych przestrzeniach ogromne plakaty wyborcze Żalka pojawiły się na styk z banerami kandydatki do sejmiku podlaskiego, radnej mijającej kadencji Justyny Żalek – jego małżonki. No, ale jak to się mawia, kto bogatemu zabroni? A że z żoną to i dobrze, bo może niektórzy potencjalni wyborcy przy okazji sobie przypomną, że taka radna została do sejmiku podlaskiego przed czterema laty wybrana. Gdyby mieli prześledzić jej aktywność sejmikową przez ostatnie cztery lata, byłoby im trudno stwierdzić cóż też uczyniła nadto, że w sejmiku zasiadała i głosowała.

Wybory samorządowe 2018. Niewątpliwie wydarzeniem mijającego przedwyborczego tygodnia była samorządowa, wojewódzka konwencja wyborcza Zjednoczonej Prawicy, to znaczy PiS. Jej głównym bohaterem był właśnie kandydat Żalek. Nieco tylko przyćmili go prezes Jarosław Kaczyński i premier Morawiecki. A to głównie za sprawą nośnego w tamtych dniach tematu taśm z restauracji „Sowa i Przyjaciele” z wulgarnościami w wykonaniu Mateusza Morawieckiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej